Landser napisał(a):
rutra napisał(a):
W polu starli się ze śląskim rycerstwem jednak w miejscu odległym od Bystrzycy o jakieś 25 km w linii prostej - między Starym Wielisławiem a Szalejowem (ok. 10 km na zachód od Kłodzka) - tzw. bitwa pod Starym Wielisławiem 27 XII 1428 r. W bitwie poległ ostatni Piast ziębicki - książę Jan i ponad 600 Ślązaków.
Miejscowość owa nazywa się Krosnowice , a miejscem bitwy jest Czerwona Góra (zwana tez Czerwon(i)akiem). W miejscu śmierci księcia Jana do dziś dnia stoi kaplica upamiętniająca to wydarzenie. Odległość trochę mniejsza - to będzie 15km.
W historiografii niemieckiej bitwa faktycznie określana jest mianem "Gefecht am Roten Berge" (pod Czerwoną Górą), jednak w polskich opracowaniach historycznych najczęściej występuje nazwa - bitwa pod Starym Wielisławiem (pewnie ze względu na miejsce śmierci księcia Jana). Najpełniejsza relacja o niej pochodzi z XV-wiecznej kroniki Marcina z Bolkowa. Na jej podstawie można w przybliżeniu zlokalizować teren na jakim się odbywała. Znalezisko kamiennej kuli armatniej wydaje się także potwierdzać informacje kronikarza o użyciu w tej bitwie dział przez husytów (Czechów).
Poniżej pozwalam sobie zamieścić obszerny fragment niepublikowanego dotąd artykułu poświęconego wojnom husyckim na ziemi kłodzkiej, dotyczący bitwy pod Czerwoną Górą/Starym Wielisławiem.
Dramatyczny przebieg miały również wydarzenia w zimie 1428/1429 r. Około połowy grudnia husyci ponownie byli pod Kłodzkiem. Rozbili ufortyfikowany obóz między Starym Wielisławiem a Szalejowem Dolnym, w miejscu naturalnie ukształtowanym do obrony, praw-dopodobnie u zbiegu Wielisławki i Bystrzycy Dusznickiej. Stąd w ciągu najbliższych dwóch tygodni ich oddziały wyruszały w różne zakątki ziemi kłodzkiej w celu zdobycia zaopatrzenia i prowiantu.
Napięta sytuacja panowała także w samym mieście, znajdującym się de facto w stanie oblężenia. W piśmie do rady miejskiej Zgorzelca, wysłanym z Kłodzka 21 grudnia, wójt Łu-życ i starosta księstwa jaworsko-świdnickiego Albrecht Kolditz, donosił „ ... także (miesz-czanie) Kłodzka chwycili w mieście 40 zdrajców, z tych część była już od dawna posłańcami i służącymi panów, którzy mieli uderzyć na miasto, a kat ze Świdnicy już przez 14 dni traci ich co dzień. Lecz oni mnożą się coraz bardziej”.
Tymczasem książę Jan ziębicki gromadził wojska do walnej rozprawy z husytami. Pod jego sztandarami zgromadziło się rycerstwo z księstw ziębickiego, jaworskiego i świdnickie-go. Kontyngent uzbrojonych mieszczan wystawiły miasta z tych księstw. Posiłki przysłali także wrocławianie i biskup wrocławski. Za radą Albrechta von Kolditz wyruszono przeciw husytom natychmiast po dotarciu sprzymierzonych pod Kłodzko, ponieważ spodziewano się, że część wrogich sił znajduje się poza obozem na wyprawach aprowizacyjnych. Do starcia doszło tuż przed zachodem słońca 27 grudnia 1428 r. Według relacji nieocenionego Marcina z Bolkowa atak wojsk śląskich wcale nie zaskoczył husytów. Oczekiwali go dobrze przygo-towani. Szarża ciężkozbrojnej jazdy prowadzona w głębokim śniegu i w trudnych warunkach terenowych załamała się pod ogniem dział, w które obficie byli wyposażeni Czesi. Śląskie ry-cerstwo rozpierzchło się po polu „jak kurczęta” i padało od ciosów cepów bojowych ścigają-cych ich husytów. Grozę potęgował zapadający zmrok rozświetlany tylko łunami pożarów. Tylko nieliczni znaleźli schronienie za bezpiecznymi murami Kłodzka. Poległo co najmniej 650 Ślązaków; znaczna liczba dostała się do niewoli. Padł także książę Jan, którego koń za-padł się w grząskim terenie u zbiegu dwóch strumieni przy wielisławskim młynie, a ciężka zbroja uniemożliwiła ucieczkę ostatniemu piastowskiemu władcy Ziębic. Poległych pocho-wano później w Kłodzku (50), Szalejowie (350) i Starym Wielisławiu (250). W domniema-nym miejscu śmierci księcia Jana w latach 1904-1905 wzniesiono istniejącą do dziś kaplicę-mauzoleum.
W bitwie zapewne brały udział także oddziały kłodzkie pod wodzą Puty z Častolovic. Uniknęły jednak większych strat prawdopodobnie dlatego, że stojąc na skrzydle lub w od-wodzie nacierającej armii, zdążyły się w porę wycofać. Gwałtowny zgon Piasta przyniósł spore korzyści kłodzkiemu staroście. Krótko po bitwie Zygmunt Luksemburski oddał mu w zastaw opustoszałe lenno ziębickie.
Husyci nie omieszkali zdyskontować swego zwycięstwa. Cała ziemia kłodzka stała przed nimi otworem. Ich wydzielony oddział dotarł do Nowej Rudy, złupił i spalił miasto, a także kościół parafialny, gdzie w ogniu stopiły się dzwony kościelne. Inny z oddziałów zaatakował Bystrzycę Kłodzką. Podczas walki runęła wieża kościelna, pod którą husyci uczynili podkop.
Miasto strawiły płomienie. Ocalał tylko warowny budynek wójtostwa, w którym znalazła schronienie garść obrońców. Możliwe jednak, że ataki na Bystrzycę i Nową Rudę miały miej-sce jeszcze przed bitwą pod Starym Wielisławiem, podczas wypadów aprowizacyjnych.
Po kilku dniach obozowania pod Kłodzkiem husyckie siły główne ruszyły na północ, gdzie ofiarą ich padły m. in. Ząbkowice, Niemcza i klasztor w Henrykowie. W połowie lutego 1429 r. husyci obciążeni bogatymi łupami wycofali się do Czech.
Według kłodzkiej tradycji podczas działań pod miastem (wiosną 1428 r. lub zimą 1428/1429) husyci utracili w nieznanych bliżej okolicznościach cenną „relikwię” – bęben wo-jenny sporządzony ze skóry Jana Žižki. Słynny husycki wódz , w swym nieco makabrycznym testamencie, nakazał wykonanie instrumentu po to, by nawet po śmierci jego głos dodawał otuchy żołnierzom i odstraszał przeciwników. Bęben przechowywany był w Kłodzku do po-łowy XVIII wieku. Potem ślad po nim zaginął.
:1 :comp