|
Hej
Poniewaz troche sie tu naplątalo, postaram sie pomoc wszystko wyjasnic.
Samoloty rozpoznawcze na okretach podwodnych (w skrocie OP) to nie bylo nic nowego, juz w I ws byly takie proby. W okresie miedzywojennym niemal wszystkie morskie potęgi przeprowadzały proby z takimi samolotami. Wiele japonskich OP także przenosiło samolot rozpoznawczy. Byl to niewielki 2-miejscowy wodnoplatowiec Yokosuka E14Y1 "Glen", o masie startowej 1600 kg, predkosci 246 km/h i zasiegu 880 km. Posiadanie takiego dziwnego zestawu (OP + samolocik) pozwoliło Japonczykom na rozpoznanie wielu odleglych baz morskich i innych obietów np. w Australii, na Madagaskarze czy na kontynencie amerykanskim. Ponieważ wtargniecie nad terytorium USA nad odludnymi regionami zachodniego wybrzeża okazalo sie dosyc latwe, pojawila sie tez mysl przeprowadzenia ataków bombowych, raczej o charakterze terrorystycznym niz na konkretne cele ktore moglyby wszak byc bronione nie daj Boże i co wtedy począlby taki malutki samolocik? Jak pomyslano tak zrobiono i 9 wrzesnia 1942 chorąży Nobuo Fujita (pilot) i mat Shoji Okuda (obserwator) wykonali pierwszy w dziejach atak powietrzny na terytorium USA (i nie ostatni niestety :( ). Wykorzystali do tego samolot typu "Glen", uzbrojony w 2 bomby zapalające 76 kg. Wystartowal on z OP I-25 i zrzucił swój ladunek w leśnych regionach stanu Oregon, celem wywołania pożarow lasów po czym niewykryty i nie atakowany powrocil na okręt. Atak został powtorzony nastepnego dnia, tym razem samolot został zauwazony przez cywilnych obserwatorow z obrony terytorialnej, jednak podany przez nich kurs okazal sie niedokladny i amerykanskie samoloty nie odnalazły ani samolotu "Glen" ani też samego OP (Fujita tez zresztą odnalazl go z wielkim trudem po dlugotrwalych poszukiwaniach i niemal wyczerpaniu paliwa). Trzeci atak planowany na kolejny dzień zostal odwolany z uwagi na zła pogode. Pozary lasów okazaly sie niewielkie i wkrotce je ugaszono.
Sen-Toku (typ I-400) to byla zupelnie inna para kaloszy. Ten olbrzymi okręt (ponad 5000 t pod wodą, najwiekszy chyba OP z napedem klasycznym) byl od poczatku projektowany z myslą o ataku lotniczym. Byl to pierwszy taki przypadek w historii, OP zdolny do ataku na cele lądowe na dalekim zapleczu przeciwnika. W dosyc dużym hangarze miescił on trzy wodnoplatowce Aichi M6A1 Seiran. To nie byla juz taka zabaweczka jak Glen lecz prawdziwy bombowiec o masie 4,5 tony i zasiegu 1200 km, rozwijający 490 km/h i przenoszący ladunek do 800 kg bomb lub torpedę. Ich przeznaczeniem mialy byc zaskakujące ataki na niewielki i bardzo ważne cele, jak np. wspomniane instalacje Kanału Panamskiego. Zbudowano tylko 2 czy 3 takie okrety, poza tym kilka mniejszych z serii I-13 przystosowano do przenoszenia 2 samolotów bombowych. Ostatecznie nie wziely one nigdy udzialu w akcji. Pod koniec wojny cala ekipa (I-400, I-401 I-13 i chyba tez I-14) wyruszyla z misją zaatakowania amerykanskich okrętów w rejonie atolu Ulithi ale zanim dorła na miejsce nastąpila juz kapitulacja Japonii.
Czy ten pomysł upadl do konca? Moim zdaniem nie. Po II ws wiele krajów, zwlaszcza USA, eksperymentowalo z wystrzeliwaniem z OP tzw. pocisków skrzydlatych, czy inaczej samolotów - pocisków. De facto to byly samoloty, tyle ze bezzalogowe i uzbrojone w ladunek jądrowy. Amerykanie mieli je nawet na uzbrojeniu przez pare lat. A i dzisiaj na dobrą sprawe pociski Tomahawk i podobne, wystrzeliwane z OP - to takze poniekąd samoloty, no nie?
|