hajtman napisał(a):
Koledzy.Ja akurat miałem pecha i byłem w stanie wojennym w wojsku,i było nas więcej na ulicach niż mój przemdmóca pisze.Ale w magazynkach to mieliśmy" gówno" a nie naboje.A poza tym kto z nas,nawet gdyby były pełne i choć wierzyłby gen.Jaruzelskiemu użyłby ich :que :que :666 Co do oceny tego pana, to stacjonowaliśmy obok zaprzyjażnionych jednostek Wlk.Brata ze wschodu(Na Dolnym Śląsku)i ci nasi"koledzy"jednoznacznie się wypowiadali będąc cały czas w pogotowiu co będą z nami robić.I oni doskonale wiedzieli,że my nie pójdziemy z nimi razem tylko przeciwko nim.Czekali również z utęsknieniem nasi bracia z zachodu:"Ci dobrzy prawdziwi i sprawiedliwi Niemcy ,pogrobowcy dzielnego. prawdziwego i rycerskiego WH"",a ponadto sąsiedzi z południa,którym udzieliliśmy bratniej pomocy w 1968 r.lądując im na plecach.Najgorzej jak się wypowiadają ludzie,którzy w tym czasie na księdza "Zorro"wołali,albo nawet jeszcze nie byli w planie.Oczywiście nasz Wielki Były Brat ze Wschodu nigdy nie chciał aby w Polsce działy się takie rzeczy;jak ten Jaruzelski mógł sobie na coś takiego pozwolić :que :que :que Przecież,gdyby nawet oddał władzę "Solidarności"to "ONI"jako kraj wiecznie miłujący pokój :wq wyraziliby na to zgodę,ba nawet udzielili by błogosławieństwa jak np.na Węgrzech, czy np.w Afganistanie :( :wq :wq :666 :
stary byk jak i ja i co ty wypisujesz, byłeś w tym czasie pionkiem , ,ty byłeś w wojsku? czy koledzy ci opowiadali jak było naprawdę
kto nie miał amunicji? żołnierze? , komu taki kit wciskasz, w dniu stanu wojennego miałem przepustkę , od 24 gdz .pojechałem do matki i do dziewczyny, tam nocowałem, rano cały czas komunikaty,
(aut. słownik - żolnierz przez rz!) mobilizacja, czynni i zawodowi natychmiast stawić się do jednostek, pojechałem- zanim dotarłem widziałem wiele , wojsko skotami i dywizją pancerną z Elbląga otaczała Malbork, nie bałem się
wtedy, byłem starszym szeregowym, miałem oficialny dokumen na przepustkę, ( nawet Milicjanci i Zomowcy honory oddawali) kiedy dotarłem do jednostki na dyżórce podoficera pułku , otrzymałem meldunek że mam natychmiast zgłosić się do oficera politycznego mojej kompani
, wszedłem do niego i były pytania , jakie nastroje w śród ludności , czy wiem o jakichś zamachach czy innych rzeczach itd, W końcu mnie puścił kazał zameldować się u swojego dowódcy kompani .
przybyłem na kompanię , i wale do starego, ku mojemu zdziwieniu , całej kadry nie ma, są jacyś nowi, jedynie szef kompani był ten sam.
wale do niego w końcu rezerwisą byłem, i pytam , co się dzieje , mam do starego się zameldować, on mi na to że stan wojejnny to kadra została wymieniona,, i mam się zgłosić do takiego a takiego kapitana, polazłem , złożyłem raport, ten mnie przyjoł spokojnie , po krutkiej rozmowie dostałem rozkaz , zgłosze się do szefa kompani, i wyszedłem,
poszukałem szefa ten wydał mi kałach i 3 pełne magazynki, oraz jeden pusty, w sumie otrzymałem 90 sztuk amunicji i broń, pokwitowałem odbiur i poszedłem na moją salę w końcu,gdzie było moje kojo,
właże w wyjściowym palcie zimowym , kałach na ramieniu, po dwa wystające magazyny z kieszeń, wałówka w plecaku, już wiedziałem co się stało, czapka na bakier jak wiracha nowojorski, wpadam do sali , i oczom nie wierze, goście w pogotowiu bojowym w butach z kałachami przy brodzie chrapią.
nic tylko się przebrałem , zdałem wyjściówkę ubrałem polówkę , i kolesie pomału zaczeli dochodzić
, w końcu żeby nikt nas nie podsłuczał zebraliśmy się w kiblu, narada -co robić jak dostaniemy rozkaz strzelania do cywili,
Cisza , po jakimś czasie jeden z kompanów mówi co idioci? mam strzelać do swoich braci , a może nawet do swojej matki??, Nigdy,!! postanowienie było takie że oficerów rozbroimy jeżeli taki rozkaz dostaniemy , i to poszło po całym pułku , hastępnego dnia , na odprawie dowódca pułku , powiedział że nie będzie takiej decyzji użycia broni bezpośrednio do cywilów,(wierzcie mi . wszystkim klaty pozapadały się z odtchnienia) jednak nasza jaki garnizon artyleri mieliśmy mieć co 2 gdz patrole , uzbrojeni po zęby, 6 -ciu żołnierzy 2 podoficerów i oficek prowadzący,
wierzcie mi żadna przyjemność,
na którymś z patroli przez nas prowadzących, po 22:00 stoi sobie gość w pidżamie na schodach i pali papierosa, nasz oficerek bez wielkich ceregieli wszedł do ogródka i do niego dokumenty, ten zdiwiony zaczyna się tłumaczyć
nie było szans rozkaz odprowadzić do posterunku milicji, do wyjaśnienia , 48 gdz pierdelek , i za własne koszta ,
na tyle co do stanu w stanie , a jak ktoś w tamtym stanie nie brał udziału , i słyszał od wójka czy od brata , to niech lepiej brat czy wójek napisze,
pozdrawiam
johnny40
,