Traper napisał(a):
Czyli jak zrozumiałem stanowiska są pozostawiane na przyszłość do zbadania? A w jaki sposób są one zabezpieczone przed przypadkowym zniszczeniem? Ja nie widziałem żadnych oznakowań.
Część stanowisk w postaci tzw. świadków jest pozostawiana w celu nie tyle kontynuacji badań, co ewentualnego zweryfikowania w przyszłości badań dotychczasowych.
Co się tyczy zabezpieczania stanowisk.
Stanowiska archeologiczne powinny być nanoszone w gminnych planach zagospodarowania przestrzeni (albo może jakichś bardziej szczegółowych mapach, tego już dokładnie nie wiem). Każda budowa lub roboty instalacyjne w ziemi wymagają zezwolenia odpowiednich organów samorządowych np. wydziałów budownictwa i architektury. Urzędnik takiego organu rozpoznaje, czy na terenie objętym zamierzonymi pracami znajduje się stanowisko archeologiczne i zależnie od tego zezwolenie wydaje lub nie. Mogę się mylić w szczegółach, ale ogólna zasada jest właśnie taka.
Jednym z najlepszych sposobów na zabezpieczenie (ukrycie) czegoś jest zakopanie lub pozostawienie w ziemi. Ludzie wpadli na to już w czasach starożytnych, dzięki temu właśnie od czasu do czasu odnajduje się skarby. Owszem ziemia niszczy przedmioty, ale nie wszystkie. Dla ceramiki, krzemienia, rogu, złota, srebra, brązu w zasadzie jest obojętna. Warstwy stratygraficzne czyli warstwy gleby zawierające ślady bytowania człowieka w poszczególnych okresach właściwie nie znajdują się w ziemi, lecz SĄ ziemią w ogólnie przyjętym rozumieniu. To dlatego najlepiej się zachowują, gdy się ich nie tyka.
A co do ustawiania tablic. U podnóża ruin jednego z zamków w moich stronach od paru lat służby ochrony zabytków ustawiają tablicę z informacją, co to za miejsce oraz że jest chronione prawem. Za każdym razem jak tam przyjeżdżam tablica leży już na ziemi. Tablica jest ustawiana, bo istnienia ruin nie da się ukryć. Są i kuszą. W przypadku stanowisk archeologicznych, które skrywa ziemia, na ogół archeolodzy wychodzą z założenia, że lepiej nie zaznaczać ich w terenie, żeby nie kusić licha i nie wabić oszołomów. Poza tym - jak pisze Marti - szkoda pieniędzy na robotę godną Syzyfa.
Test