eme5 napisał(a):
McKane napisał(a):
Problemem z punktu widzenia archeologii jest cały czas jedno a mianowicie kontekst. O ile militarne zabytki I i II wojenne w zasadzie nie budzą zainteresowania konserwatorów w kontekście ochrony tak starsze XIX wieczne już nie do końca są pomijane. Wyjęcie ich z ziemi za pomocą wykrywacza i saperki niszczy jakiś tam fragment historii wynikający z kontekstu. Wielbiciela historii taka rzecz zaboli ... wielbiciela fantów nie. Trzeba się określić i wtedy będzie łatwiej :)
Ja zaś pragnę zapytać o kontekst w jakim znajduje się np. denara na podmiejskim, intensywnie uprawianym, polu ornym czasem nie głębiej niż 15 cm lub nie raz na samym wierzchu, w towarzystwie pfenigów i kapsli od wódki, bez choćby ułamka ceramiki z epoki? Pomijam tu ewidentne włażenie i kopanie na miejscach będących w zakresie waszych zainteresowań, myślę o zwykłych polach jakie widzimy jadąc samochodem. Czy wie Pan ile nowych, nierzadko "sensacyjnych" stanowisk i obiektów odkryli amatorzy, do części z nich dotarli archeolodzy, większość jednak dzięki PRL'andzkiemu prawu "poszła w p.z.u"? Problemem jest też może to że, część z nas, wie i widzi na czym polega wasza praca, ale ilu z was tak na prawdę widziało na czym polega nasze hobby? Czy Pan lub ktoś z kolegów był kiedyś na zwykłym wypadzie za miasto i widział jak wyglądają te nasze "poszukiwania"?
pzdr
To jest bardzo złożona sprawa. Nie dam rady odpowiedzieć szczegółowo. Oprócz kontekstu zalegania w odpowiedniej warstwie istnieje także kontekst rozkładu na płaszczyźnie. Dzięki niemu można powiązać nawet wyorane zabytki ze znajdującym się w pobliżu, a zalegającym głębiej obiektem archeologicznym którego uszkodzony został strop. Rozumiem jednak Waszą argumentację gdyż często bywa tak że rzeczywiście zabytki znalazły się tam przypadkowo i nie posiadają żadnego kontekstu a tylko niszczeją wskutek różnych procesów fizyko-chemicznych bądź mechanicznych. Problem polega na tym że osoba z wykrywaczem nie wie czy narusza jakikolwiek kontekst czy nie.
Co do stwierdzenia o sensacyjnych odkryciach amatorów mogę odpowiedzieć tylko jednym ... czy wie Pan ile sensacyjnych odkryć jest autorstwa budowlańców ? :)
W naszym kraju jest olbrzymia ilość stanowisk. Duża część oznaczona jest na mapach AZP które w ramach niewielkich funduszy cały czas są aktualizowane. Bez względu na to nie ma szansy na oznaczenie wszystkich ... to jest zwyczajnie niewykonalne. Nie widze natomiast żadnych przeszkód dla których przy zwiększeniu tych funduszy w pracach poszukiwawczo weryfikacyjnych (w ramach AZP oczywiście) nie mógłby uczestniczyć archeolog wraz z osobą wykywającą. Dla mnie to byłby ideał ale nie ma na to pieniędzy. Jeśli macie ochotę wziąć w takiej akcji udział nieodpłatnie albo np ze zwrotem kosztów dojazdu i jedzenia to mogę dawać informację na temat prac w których będę sam uczestniczył.
Co do wiedzy na temat tego jak wygląda Wasze hobby a jak wygląda nasza praca to proszę nie żartować :) Doskonale wiemy jak wyglądają poszukiwania z wykrywaczem, magnetometrem, elektrooporówką, georadarem itd. To nasz zawód przecież ... metody poszukiwawcze mamy opanowane do perfekcji. Czytałem tutaj na forum posta jednego z forumowiczów który naśmiewał się z metod poszukiwania z powietrza stanowisk archeologicznych znajdujących się w lasach twierdząc że to niemożliwe ;) A realia są takie że nie dość że takie akcje są przeprowadzane to jeszcze do tego wykonuje się od razu z samolotu pomiary stanowisk wielkości kurhanów itp. Jedyne co mogę przyznać to to że nie znam się na wykrywaczach, nie jestem specjalistą w ich obsłudze ale niedługo to się zmieni mam nadzieję bo muszę coś kupić porządniejszego i mam nadzieję pomożecie mi w tej kwestii :)