Robi napisał(a):
Ja już bym w średniowieczu nie żył - właśnie na ten wyrostek... :cry:
Takie spostrzeżenia są niesamowite. Robi życzę stu lat w zdrowiu. Ja do tej pory nie musiałem być hospitalizowany i nie licząc trzech pęknięć kości kończyn nic mi nie było, ale to nie znaczy, że jeszcze żyłbym w średniowieczu, bo oczywiście podlegałem szczepieniom obowiązkowym w dzieciństwie, a to oznacza, że zostałem uodporniony na wiele chorób które, wcześniej dziesiątkowały ludzkość.
Zgonu na skutek rozlania się wyrostka robaczkowego nie da się chyba wychwycić w badaniach archeologicznych, ale śmierć z powodu kamienia w drogach moczowych dla wnikliwych badaczy jest możliwa do uchwycenia.
Znane są przypadki w archeologii odnajdywania szkieletów z dużym kamykiem moczowym w rejonie ujścia pęcherza moczowego. To ze znacznym prawdopodobnieństwem wskazuje na to, że denat zmarł z powodu zablokowania pęcherza. Nie jestem medykiem, ale wygląda to chyba mniej więcej tak, że kamień moczowy odkleja się od ścianki pęcherza i zatyka jego ujście, jeśli jest zbyt duży to nie przecinie się dalej i blokuje moczowód na amen. Pęcherz wzbiera, człowiek męczy się w potwornych bólach, bo nie może siku, dochodzi do zatrucia organizmu.
W ogóle coraz częściej w ramach badań archeologicznych zgłębia się aspekty medyczne bytowania i umierania ludzi z okresu będącego przedmiotem konkretnych prac wykopaliskowych. Głównie za sprawą kośćcia i uzębienia, na których zapisują się liczne, pozornie związane z innymi częściami ciała, choroby oraz warunki życia naszych przodków.
Test