|
Nie kupił bym Nexusa, choćby miał być w cenie ACE 250, nie mówiąc o cenie w jakiej jest oferowany.
Czyżby owa głębokość poszukiwania ciągle tak działała na wyobraźnie poszukiwaczy?
Czy opłaca się kupić bolid F1, skoro jeździ się po mieście? Co nam da jego szybkość? Nie przejdziemy przez dziury i studzienki kanalizacyjne, nie załadujemy zakupów, nie podwieziemy dziewczyny, jak się rozpada to napada nam na głowę. No ale mam F1 z przyspieszeniem do 100 w 2s. i prędkością maksymalną 350 km/h więc jestem kozak. Pomijając to, ze Nexus, to żadna F1 tylko jedna z wielu koncepcji jak wyciągnąć z ludzi kasę. Prosto, dać dużą cenę, coś tam napisać, że super sprzęt i czekać. Wszyscy będą myśleli, ze duża cena gwarantuje dobre rezultaty.
Nie raz i nie dwa było pisane, że głębokość to nie wszystko. Przykładem może być Minelab GP 3500 lub GPX4000. Fenomenalne sprzęty, zasięgi powalają na kolana i przebijają wszystkie standardowe wykrywacze na rynku nawet dwukrotnie, ale to nie jest sprzęt którym można wejść na pole szukać monet. Biorąc pod uwagę jego możliwości, ale i cenę i dość wąskie zastosowanie w Polskich warunkach korzystniej wychodzi zakupić coś z wyższej półki wykrywaczy, które jednak posiadają więcej cech przydatnych poszukiwaczowi, jak choćby Explorer SE, XLT czy DFX, CZ 3D czy F75, GTI 2500...
Dobra dyskryminacja, identyfikacja, małe maskowanie i dobra ergonomia w znacznie większym stopniu decydują o sukcesie na przeciętnym polu niż sam zasięg, przy założeniu, ze jest on rozsądny a nie całkiem pominięty.
|