Miałem okazje poznać kilku poszukiwaczy z różnych części kraju na małym zlociku w gronie znajomych (ok 10 osób) i muszę przyznać, że rzadko kiedy spotykam tak sympatycznych i ciekawych ludzi jak na tamtym spotkaniu. Tak więc można się spotykać, zyskiwać nowe znajomości. Natomiast co do barku strachu przed obcymi ludźmi... to chyba jeszcze naprawdę odległa droga. Z resztą nawet jak prawo się zmieni i nie będzie już można donieść na policję na pierwszego lepszego poszukiwacza spotkanego przypadkiem, to zawsze zostaną zwykli chciwi ludzie którzy pogonią z widłami, którym się wydaje, że co drugi sygnał to się wyciąga złotą monetę. :n Takie hobby, działa na wyobraźnię, czasami niezdrowo.
Edit:
wicja1 napisał(a):
Sypnie Ci Sid niedługo generałem,ale chyba nigdy nie chodzileś z wykrywką po plaży w sezonie.Nie ma nic przyjemniejszego jak ch.. wbijany wzrokiem w plecy przez braci poszukiwaczy :) Polecam !!!!!
Miałem też mniej przyjemne spotkania z poszukiwaczami, nie rozpisywałem się o nich, bo chyba każdy je kiedyś miał. Jedne czego nie mogę zrozumieć, to co ludzi do takiego zachowania/myślenia motywuje? Czy naprawdę można być aż tak chciwym na te kilka złotych? Czy te parę złotych jest cenniejsze niż ludzka życzliwość? Jak spotykam poszukiwacza na plaży to chciałbym zamachać ręką, spytać ile już naszukał, czy jakaś biżuteria się trafiła, czemu zamiast wzajemności jest nienawiść, patrzenie jak na konkurenta? Konkurenta do przyjemnie spędzonego czasu? To jakaś patologia, jeśli ktoś zamiast pracować i uczciwie zarabiać pieniądze, chce się dorobić chodząc z wykrywaczem i patrzy wilkiem na każdego kto też wykrywacz posiada, bo to potencjalny konkurent...
Wiadomo na piwko fajnie jest uzbierać, ale jeszcze fajniej to piwko z kimś ciekawym wypić.