Voucur napisał(a):
kojak napisał(a):
pół roku temu była cała gąska u mnie na złomie z teciaka ale właściel zawołał dla mnie cene zaporową :( a inni nie chcieli i poszło do huty :(
To jest właśnie irytujące. Pół biedy jeśli właściciel skupu żąda ceny zaporowej a eksponat dalej u niego leży, znam taki skup w którym jest jakby małe muzeum. Za zupełnie przyzwoitą sytuację uważam zjawisko sprzedaży towaru po cenie 150% wartości przyjmowanego złomu, to nieraz i tak większa marża niż ta którą dostają od pośrednika między skupem a hutą (rzadko który skup oddaje bezpośrednio do huty). Zupełnie nie rozumiem przypadków kiedy właściciel wymyśla kosmiczną cenę a i tak pcha towar do pieca. To jest to co nazywamy psem ogrodnika.
To niestety jest smutne. Czesto spotykam sie (nie tylko na zlomach ale i na targach) z sytuacja. Ludzie myslac, ze jezli z II WW to musi byc bardzo drogie i rycza ceny zaporowe. Kiedys na jednym z targow staroci dorwalem resztki tasmy do pk z jednym mosinem (pordukcja finska) myslalem, ze wlasciciel zazyczy sobie jakas normalna cene. Wiec pytam sie ile za ta tasiemke. A ten do mnie "50 zl bo to rzadkosc.
Normalnie rece mi opadly..... i jeszcze sie tkanc nie dal i zadne tlumaczenia nie pomygly...