|
Manutek jeśli chodzi o zasięgi to Nowak rzeczywiście wymiata i jeśli nie boisz się dużych dołów to mogę go naprawdę polecić. Wiadomo, że PI będzie lepiej ciągnął żelazo niż VLF i odwrotnie, są to 2 rożne wykrywacze. Jeśli chodzi o konstrukcję nośną to na pewno będzie się do czego przyczepić jak to w każdej garażowej konstrukcji. Zauważyłem, że moda się robi na PI-ki :)
Na weekend mieliśmy do testów Nowaka z ramą i tak jak obiecałem skrobnę o tym ustrojstwie kilka zdań.
Pierwsze wrażenie, cholernie ciężkie, niewygodne, nieporęczne ustrojstwo. Przystępując do pracy musicie się pozbyć komórek, saperek, noży, kluczy itp. Wykrywacz jest wyposażony w 2 cewki tj. gdy rama złapie już sygnał przełącza się na standardową cewkę 30stkę służącą jako pinpointer, wadą tego jest strojenie za każdym razem. Pomimo tego, że wykrywacz obsługuje się samemu i tak ktoś musi iść za operatorem z łopatą. Chodziliśmy po dość płytkich okopach i tam niestety wykrywacz się nie sprawdził bo nie było głębokich sygnałów (teren ostro przeryty) ale blachy skrzynek amunicyjnych ciągnął spokojnie z dna okopu. Myślę, że lepiej sprawdził by się na II go wojennych okopach na hełmy, my testowaliśmy go na I wojnie. Ustrojstwo, ciężkie, nieporęczne i na naprawdę głębokie zakopy, sprzęt dla hardkorowców lub kogoś z konkretnym namiarem i uwaga najważniejsze -pomija drobnicę. Niesiony nad ziemią Nie widzi łusek, drucików i innych śmieci. Sprzęt typowo na "grubego zwierza". Testowaliśmy prototyp i pomimo kilku niedoróbek myślę, że fajna alternatywa dla wykrywaczy za grube tysiące złotych, ale nie dla mnie. Nie wyobrażam sobie stale latać z czymś tak nieporęcznym. Kolega Maciek wklei jakieś fotki z naszej wyprawy.
|