|
Z moich doświadczeń wynika co następuje:
Wykrywacze wieloczęstotliwościowe - plusy:
- są bezkonkurencyjne na bardzo trudnym gruncie, na plaży różnica dochodzi do 50 - 60% wyżej stabilnej czułości w stosunku do wykrywaczy z jedną częstotliwością. Mam tu na myśli mokry piach, gdzie sięgają fale. Nie umiem dokładnie określić jak duża różnica jest na takim gruncie jak glina czy torf, na pewno nie aż tak znaczna, ale myślę, że odczuwalna na korzyść
- przy tym nie wymagają umiejętności strojenia do gruntu (dla mnie to bez różnicy, ale dla osób które stroić nie potrafią, jest to spora różnica)
- mają pewniejszą dyskryminacje i identyfikacje, nie są nieomylne, ale pewniejsze niż inne, przynajmniej jeśli chodzi o samo dyskryminowanie żelastwa, identyfikacje tonową i wnioskowanie po samych cyferkach (pomijając możliwości dodatkowej oceny przez np. signagraph czy inne udogodnienia).
- w wersji Quattro, Safari i częściowo, ale trochę mniej, Sovereign GT, zapewniają lepsze parametry przy niedużym obyciu, w porównaniu do innych sprzętów, innymi słowy, dobre dla początkujących chcących dobrych efektów ale nie znając się na sprzęcie.
Wykrywacze wieloczęstotliwościowe - minusy:
- są ukierunkowane na kolorek, nie nadają się na uniwersalne maszyny (przynajmniej w dotychczasowych wydaniach)
- mają problemy z odrzuceniem części zakresu żelastwa, w zamian całego, np. samych gwoździ i wykrywania ciekawszych żelaznych rzeczy, zwykle jest wszystko albo nic
- są dość prądożerne, na 8 paluszkach działają znacząco krócej niż niektóre wykrywacze jedno częstotliwościowe na 4 paluszkach, czasem nawet 2 krotnie krócej
- wszystkie do tej pory wykrywacze wieloczęstotliwościowe zostały wyprodukowane nie najlepiej pod względem ergonomii i wyważenia, mam tu na myśli konstrukcje mechaniczną, nie menu, cewka ciąży ku ziemi, konstrukcja mechaniczna nie tak trwała jak u konkurencji, ale w nowszych modelach sprawa się poprawiła, wyraźnie, choć nie diametralnie
- z wyższymi modelami ciężko się osłuchać, niektórzy nie potrafią zaakceptować dźwięków Explorera, niektórym zajmuje to sporo czasu
- wymagają naprawdę cierpliwego, powolnego przemiatania inaczej zasięg spada a efekt maskowania daje się mocno we znaki
Moje doświadczenia na bazie kiedyś posiadanych: Explorer II, Sovereign GT oraz obserwacji znajomego z Quattro. W porównaniu do innych, ale głównie X70, Vaquero, XLT, 5900, i kilku podobnych.
Tą są moje wrażenia, w warunkach jakich ja szukałem, na moich miejscówkach. Być może w innych sytuacjach część wad i zalet zamienia się miejscami.
Mimo wszystko zostałem z wykrywaczami jedno częstotliwościowymi, z powodu powyższych ale i za sprawą innych cech niż wymienione powyżej, bardziej odpowiadającym moim specyficznym preferencjom. Czekam jednak, żeby ponownie przymierzyć się do jakiegoś sprzętu z kategorii wielu częstotliwości, może następca E-Tracka? Zobaczymy.
Zasada jest jak zwykle taka, że są zastosowania i przypadki gdzie wiele częstotliwości rzuca na kolana inne rozwiązania. Są i takie, gdzie odwrotnie, jedna częstotliwość jest bezkonkurencyjna. Jak zwykle, trzeba albo mieć kilka sprzętów, albo zastanowić się, z którymi warunkami mamy częściej do czynienia i wybrać jakiś kompromis.
Nie narzucam swojej opinii, każdy może wyrobić sobie własną.
|