|
Zgadzam się, że ten film nie jest arcydziełem sztuki filmowej i jest parę kalafiorów wywołujących uśmiech politowania. Ale doceniam przede wszystkim to, że powstał, że po 20 latach od "okrąglego stołu" ktoś wreszcie odważył się podjąć próbę zmierzenia się z tematem "Jaruzelski a sprawa polska". A Rokossowski to prawdopodobnie zrusyfikowany potomek polskiej szlachty (wg herbarza T. Gajla - Rokos(s)owski herbu Glaubicz, Oksza, własny), podobnie jak Iwan Paskiewicz, ale oni przynajmniej nie udawali Polaków.
Pozdrawiam
|