Kredek napisał(a):
Zawsze jest to tylko orientacyjny odczyt. Jedynie boratyna jest czytelna na 100% :D
Też nie do końca :) Falsy czasami są tak fantazyjne i tak z cienkiej blachy, że piszczą jak szelągi Krysi. Półówki boratynek, monety pogięte też mają inny nieco sygnał, ja to bym tak dał, że boratyna jest czytelna na 90% - reszta to różne cudaki.
Kredek napisał(a):
Praktycznie kazda srebrna monetka ma innt skład. Dobry denar potrafi wyświetlić folie alu, a kiepski szeląg - porządny kapsel (wczesny PRL) od "z czerwoną kartką" :jump
Trzeba sie przyzwyczaić! Na "dobrym" terenie kopie się wszystko.
pzdr Kredek
Zgadza się! Kopie się wszystko. 1 na 50 kapsli może okazać się szóstakiem, albo innym miłym srebrem. Identyfikacja znaleziska w wykrywaczu to pic na wodę - może się przydać, ale nie wolno się na tym opierać. Informacja o rodzaju metalu, głębokość i siła sygnału dają z moich doświadczeń tylko 60-70% skuteczności w poznaniu tego co w ziemi, 100% daje tylko wykopanie. I to tylko na znanym terenie, gdzie wiemy czego się spodziewać. Dodam jeszcze, że zawsze należy wykopać sygnał. Choćby po to, aby sprawdzić, czy nic więcej się tam nie kryło - zdarza się i tak, że po wykopaniu takiego kapsla coś jeszcze brzęczy w ziemi i okazuje się to całkiem miły drobny fancik.