Teraz jest wtorek, 27 stycznia 2026, 18:12

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 19 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: święto na cześć wygnania Polaków z Kremla
PostNapisane: poniedziałek, 27 grudnia 2004, 14:16 
Offline
Templariusz

Dołączył(a): niedziela, 24 lutego 2002, 01:00
Posty: 111
Lokalizacja: Zduńska Wola
za ONET-em:

http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34248,2465100.html

"Duma zniosła obchodzony 7 listopada Dzień Jedności Narodowej z okazji rocznicy wybuchu Rewolucji Październikowej i przesunęła go na 4 listopada, rocznicę wygnania polskich okupantów z Kremla w 1612 r., którzy dwa lata wcześniej zdobyli Moskwę, próbując osadzić na rosyjskim tronie Dymitra Samozwańca. Na powołanie nowego święta nalegała Rosyjska Cerkiew Prawosławna, która chce zerwać z tradycją bolszewicką. 7 listopada na ulice rosyjskich miast tradycyjnie wychodzili zwolennicy komunistów organizujący demonstracje nostalgii za ZSRR. 4 listopada w dzień zwycięstwa nad Polakami wypada prawosławne święto Matko Boskiej Kazańskiej, patronki Rosji, czczonej nie mniej niż Matka Boska Częstochowska w Polsce. Według tradycji to właśnie Matka Boska Kazańska pomogła wygnać polskich okupantów z moskiewskiego Kremla."

Czyżby szukali sobie nowego wroga ??? :666


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: święto na cześć wygnania Polaków z Kremla
PostNapisane: poniedziałek, 27 grudnia 2004, 14:30 
Offline
Administrator Honorowy
Administrator Honorowy

Dołączył(a): środa, 27 marca 2002, 01:00
Posty: 3264
Bohusz napisał(a):
Czyżby szukali sobie nowego wroga ??? :666

Przyganiał kocioł garnkowi... - patrz 15 sierpnia w Polsce - dokładny odpowiednik.

Pewnie każdy naród ma podobne "święta".


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 27 grudnia 2004, 16:00 
Offline
Lew morski

Dołączył(a): wtorek, 9 września 2003, 12:54
Posty: 603
Lokalizacja: Gdańsk
No to tylko powod do zadowolenia, ze ktos jeszcze o tym pamieta - to w koncu b. ciekawy kawalek naszej historii. Niezle nasi pradziadowie namieszali, ze nawet teraz taka wielka Rosja pamieta o takim malym kraiku jak my i to awansowalismy na ich wroga w obliczu ktorego buduje sie ich swiadomosc narodowa! Szkoda, ze nasi nie dostali wtedy posilkow - swiat inaczej by wygladal dzisiaj... :pa


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 27 grudnia 2004, 16:37 
Offline
Złosliwy Nieludzki Doktor

Dołączył(a): piątek, 15 marca 2002, 01:00
Posty: 2242
dla mnie Rosja to wrog nr jeden Polski, moze pisze troche tendencyjnie ale jak komus wymordowali cala rodzine a dodatkowo jeszcze zabrali majatek ( rodzinny) to sentymentem ich darzyc nie bede :(
Kacap to kacap.....


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 28 grudnia 2004, 09:23 
Offline
Administrator Honorowy
Administrator Honorowy

Dołączył(a): środa, 27 marca 2002, 01:00
Posty: 3264
Czy ja wiem czy tendencyjnie? Kto był w historii naszym wrogiem? Oczywiście Rosjanie i Niemcy, potem Szwedzi i Turcy (wrzucę tu również Tatarów i innych mieszkańców ziem późniejszego Imperium Ottomańskiego). Czesi, Austriacy i inni nasi sąsiedzi raczej rzadko byli wrogo do nas nastawieni. Według mnie - tak oceniając z perspektywy tysiąca lat największymi wrogami byli właśnie Rosjanie, albo Niemcy. Osobiście też skłaniałbym się ku Rosjanom - dlaczego? Z dwóch powodów:
1. Według mnie więcej wojen, starć i niesnasek mieliśmy z braćmi Słowianami (to temat na osobną dyskusję, może warto podyskutować? :que)
2. Historia, którą nas uczono 45 lat po wojnie wskazywała jednoznacznie, że to Niemcy są ci źli, a Rosjanie dobrzy - jak dla mnie bardzo skrzywione to jest, dlatego teraz się przeciw temu buntuję.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 28 grudnia 2004, 12:18 
Offline
Generał Dywizji
Generał Dywizji

Dołączył(a): sobota, 8 maja 2004, 10:27
Posty: 824
Lokalizacja: POLSKI WROCŁAW
no i znowu wraca temat rzekomej niewinnosci Niemcow, a rzez Gdanszczan a bitwa na Psim Polu a Glogow a Zagarniecie Pomorza a zdarada krzyzakow,to co pies???, a z nowszej historii: Wrzesnia 1905, Warszawa 1944, Oswiecim, lapanki, praca przymusowa ,nadludzie,"darmowa sila robocza" ,Lebensraum czy jak sie tam to zwie,a "Drag nacht osten"??? co to wszystko nic a ilu z nas mieszka na ziemiach zachodnich ?? a tam w tym kraju sa ciagle ludzie gotowi na Kalningrad mowic Koningsberg a na Wroclaw Breslau dopoki oni nie przestana pi***** glupot to ja tez nie przestane

Rosjanie - Bolszewicka zaraz byla gorsza od faszystowskiej tylko tym ze wybierala selektywnie cele exterminacji tzn. polcjantow,oficerow,szlachte,uczonych, usilujac pozbawic Polske sily intelektualnej narodu,ale te "towarzysze" juz sie sami wpedzili w nieliche tarapaty, bida i nedza az piszczy ,nie to co gdzie indziej....
Zreszta raczej nie przypominam sobie zeby Rosjanie w sredniowieczu robili jakies wycieczki do Polski w celach grabierzczych , nie to co Hansy...


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 28 grudnia 2004, 12:36 
Offline
Administrator Honorowy
Administrator Honorowy

Dołączył(a): środa, 27 marca 2002, 01:00
Posty: 3264
Widzisz Wolf - nie chcę bronić Niemców, ale ten Głogów, Krzyżacy itp. - prawda jest taka, że całe wczesne średniowiecze byliśmy od Niemiec zależni, ba - oni nas uważali niejako za swoje lenno. Każdy z Piastów trząsł portkami co powie cesarz, czy się zgodzi na coś czy nie. Dopiero w XIV wieku Polacy spod tego brzemienia się nieco uwolnili. Krzyżaków to ja bym tak bezpośrednio z Niemcami nie identyfikował - to nie byli tylko Niemcy, było to zwykłe państwo i tyle. Za Jagiełły to knowali przeciwko Polakom np. z takimi Czechami (król Zygmunt Luksemburski), a rycerze zakonni to obywatele całej Europy, owszem z przewagą tych władających językiem Goethego... Wrzucanie ich do jednego wora z Niemcami to tak samo jak nazwanie Rosjan, Ukraińców, Białorusinów (a co gorsza również Litwinów, Estończyków i Łotyszy) wszystkich razem "Ruskimi".

Co po średniowieczu? Ano po perturbacjach z Zakonem i sekularyzacji Prus zatargi z Niemcami praktycznie przycichły. Zaczyna się okres wojen na wschodzie - w tym mnóstwo z Rosją. Niemcy (a w zasadzie Prusy - to nie to samo!) wracają dopiero wraz z rozbiorami. Potem mamy cały wiek XIX - w szkole mnie uczyli, że najgorszy był zabór pruski (i historia o dzieciach we Wrześni, wozie Drzymały itp.), ja jednak uważam, że gorzej było w rosyjskim - w końcu to tu mamy Powstanie Listopadowe i Styczniowe.

Wejdźmy w wiek XX - pierwsza wojna to sprawa niemalże obojętna - Polski nie było, Polacy walczyli w każdej armii. Potem wojna 1920 roku i dopiero w latach 30-tych agresja Niemiec. Fakt, że II wojna była okrutna i tu Niemcy "nadrobili" stracone lata. I historia najnowsza - a tu mamy tylko Rosjan.

Jak to ocenić? Przyrównać wszystkie krzywdy ciężko. Niemcy to głównie II Wojna Światowa, wcześniej rozbiory (ale tylko Prusy, a to nie całe Niemcy), Zakon Krzyżacki i średniowiecze, gdzie w zasadzie byliśmy niemal częścią Niemiec. Rosja to XX wiek (zafałszowany ile się da w historii) z Katyniem i wojną 1920 roku, a także okupacją ("stacjonowaniem") wojsk radzieckich do 1993 czy 1994 roku, powstania w wieku XIX, zabory (w tym tłumienie insurekcji kościuszkowskiej i ostre mieszanie przy rządach SAP), wojny XVII i XVI wieku, a także równie liczne jak z Niemcami zatargi w średniowieczu (już od Chrobrego).

To nie pytanie z gatunku "co jest cięższe - czy kilogram żelaza, czy kilogram pierza" - to jest trudna kwestia, na którą każdy z nas może spróbować sobie odpowiedzieć sam. Nie jest to łatwe. B+


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 28 grudnia 2004, 13:53 
Offline
Lew morski

Dołączył(a): wtorek, 9 września 2003, 12:54
Posty: 603
Lokalizacja: Gdańsk
Pytanie tu dyskutowane jest z tych emocjonalnych. Wrog to wrog i tyle - my powinnismy obawiac sie tych silniejszych a takimi wlasnie sa i politycznie i ekonomicznie i militarnie zarowno Niemcy jak i Rosjanie. W historii tak to juz bywa, ze silniejszy leje slabszego - przez ten 1000 lat jakos przetrwalismy - sami tez niezle zalezlismy jednym i drugim za skore a moim zdaniem jedni warci drugich - im beda slabsi tym lepiej dla nas. A przy okazji to chcialbym przypomniec polska nazwe pewnego miasta - Krolewiec. PZDR :pa


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 30 grudnia 2004, 19:32 
Offline
Kapitan Petersen

Dołączył(a): czwartek, 9 stycznia 2003, 01:00
Posty: 1486
Lokalizacja: Stare Dunajczyska
Robi napisał(a):
Trudna kwestia, na którą każdy z nas może spróbować sobie odpowiedzieć sam. Nie jest to łatwe.


Moja recepta jest taka: pamiętać, ale nie rozpamiętywać.
Próbować przebaczyć. Mieć świadomość, że wrogowie są w
czasie wojen, a my jesteśmy w stanie pokoju (przynajmniej z
Niemcami i Rosją). Pamiętać, że nie my jedni czujemy się
pokrzywdzeni, i że jako naród trochę pod tym względem przesadzamy.
Nie roztkliwiać się - wiele klęsk zgotowaliśmy sobie sami.
Wstyd mi, gdy czytam jak bohatersko i po pijaku broniliśmy się
podczas potopu przed Szwedami (u Sienkiewicza było inaczej).
O własnym udziale w rozbiorach nie wspomnę...

Robi napisał(a):
Niemcy to głównie II Wojna Światowa, wcześniej rozbiory (ale tylko Prusy, a to nie całe Niemcy), Zakon Krzyżacki i średniowiecze, gdzie w zasadzie byliśmy niemal częścią Niemiec.


Nie wiem, czy dobrze zrozumiałem powyższe zdanie, bo wynika mi z niego, że w średniowieczu "w zasadzie byliśmy niemal częścią Niemiec". Jeśli takie były intencje Autora, to ja :fon wyrażam swój głęboki sprzeciw. Nigdy dotąd nie spotkałem tak egzotycznej opinii.

:pa

Test


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 30 grudnia 2004, 19:33 
Offline
Kapitan Petersen

Dołączył(a): czwartek, 9 stycznia 2003, 01:00
Posty: 1486
Lokalizacja: Stare Dunajczyska
Robi napisał(a):
Trudna kwestia, na którą każdy z nas może spróbować sobie odpowiedzieć sam. Nie jest to łatwe.


Moja recepta jest taka: pamiętać, ale nie rozpamiętywać.
Próbować przebaczyć. Mieć świadomość, że wrogowie są w
czasie wojen, a my jesteśmy w stanie pokoju (przynajmniej z
Niemcami i Rosją). Pamiętać, że nie my jedni czujemy się
pokrzywdzeni, i że jako naród trochę pod tym względem przesadzamy.
Nie roztkliwiać się - wiele klęsk zgotowaliśmy sobie sami.
Wstyd mi, gdy czytam jak "bohatersko" i po pijaku broniliśmy się
podczas potopu przed Szwedami (u Sienkiewicza było inaczej).
O własnym udziale w rozbiorach nie wspomnę...

Robi napisał(a):
Niemcy to głównie II Wojna Światowa, wcześniej rozbiory (ale tylko Prusy, a to nie całe Niemcy), Zakon Krzyżacki i średniowiecze, gdzie w zasadzie byliśmy niemal częścią Niemiec.


Nie wiem, czy dobrze zrozumiałem powyższe zdanie, bo wynika mi z niego, że w średniowieczu "w zasadzie byliśmy niemal częścią Niemiec". Jeśli takie były intencje Autora, to ja :fon wyrażam swój głęboki sprzeciw. Nigdy dotąd nie spotkałem tak egzotycznej opinii.

:pa

Test


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 30 grudnia 2004, 22:12 
Offline
Szeregowy
Szeregowy

Dołączył(a): wtorek, 28 grudnia 2004, 12:52
Posty: 2
Lokalizacja: Poznań
Zgadzam się z wypowiedzią Test'a. Powinniśmy wybaczać i pamiętać a nie rozpamiętywać.
Jednakże moim skromnym zdaniem gorszy wróg to taki, który trawi organizm (Polskę) od wewnątrz.
Uważa się za przyjaciela, próbuje wmówić że pomagał i pomaga nadal, ale fakty mówią za siebie.
Wbrew pozorom to kłamstwo jest największym wrogiem.

Nazywali się naszymi braćmi. Dlaczego? Bo braci się nie wybiera.

(mam nadzieję, że nikogo nie uraziłem, a jak tak to sorry).


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 30 grudnia 2004, 23:38 
Offline
Generał Dywizji
Generał Dywizji

Dołączył(a): sobota, 8 maja 2004, 10:27
Posty: 824
Lokalizacja: POLSKI WROCŁAW
No ruskie to sobie dopiero zasluzyli na brawa, niedosc ze mordowali,niedosc ze napadali,to jeszcze wlezli i niewylezli dranie, a najgorsze jak dziad S. nam pol Polski w ogole odcial, i jeszcze zadnej "pomsty" na nich jakos nie wzielismy i juz raczej nie wezmiemy ...
Niemcy, ci to sa dopiero, oni zdaje sie w kronikach cos tam pisali o Chrobrym jako o ksieciu niemieckim moge sie mylic bo nie pamietam dokladnie,zreszta jak dobrze wiemy "Kopernik to tez byl volksdeutsch",swoja droga jak weszli Ruscy to raczej niepamietam zadnej wiadomosci do domu z przeslaniem "dzisiaj zabilismy tylu a tylu polskich bandytow"
Zreszata cos o jednym malym niemcu- opowiesc z realu niestety...
Hans (jakos tak mial chlopczyk na imie) pojechal do Polski w odwiedziny do dziadkow, i spytal sie czy moze pobawic sie z kroliczkami, ... przychodzi babcia a tu Hans skreca kroliczkowi karczek ...brrr
Hans mial 6 lat... czas ok. polowy roku 1996(nie, nie sredniowiecze)
moze to wyjatek(miejmy nadzieje)a moze nie.. :666


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 31 grudnia 2004, 11:22 
Offline
Administrator Honorowy
Administrator Honorowy

Dołączył(a): środa, 27 marca 2002, 01:00
Posty: 3264
Test napisał(a):
Nie wiem, czy dobrze zrozumiałem powyższe zdanie, bo wynika mi z niego, że w średniowieczu "w zasadzie byliśmy niemal częścią Niemiec". Jeśli takie były intencje Autora, to ja :fon wyrażam swój głęboki sprzeciw. Nigdy dotąd nie spotkałem tak egzotycznej opinii.

:pa

Test

Bez zbytniej przesady, bo częścią Niemiec rzeczywiście nie byliśmy, ale nie była to państwowość w pełni suwerenna. Koronę dostawaliśmy z niemieckich rąk - niby czemu? Cesarz niemiecki przyrównywał się do papieża, obaj rościli sobie prawo do rządzenia (wpływania) nad całą chrześcijańską Europą. Państwo polskie poczyniało sobie dzielnie (wszystkie wojny z sąsiadami, zdobycze etc.), ale i tak było zależne od Niemiec. Chrobry nie walczył z cesarzem, tylko z książętami niemieckimi - to różnica. Później Śmiały stracił koronę - nie mieliśmy jej ponad 200 lat (do roku 1295, kiedy koronował się Przemysł II) - dlaczego którykolwiek z książąt dzielnicowych nie mógł wcześniej zdobyć korony??? Tu nie chodziło o rządzenie nad całą Polską - bo takiej korony nie mieli kolejni królowie (Przemysł II, Wacław II, Władysław Łokietek - wszyscy rządzili tylko częścią ziem Polski - zawsze im brakowało kluczowych dzielnic - a to Pomorza, a to Śląska, Mazowsza, czy Małopolski - różnie za różnego "króla") - chodziło o to, czy okoliczności międzynarodowe pozwalają sobie tą koronę włożyć. Przecież dlaczego nie mogłoby być powiedzmy królestwa kujawskiego czy sandomierskiego??? Podczas rozbicia dzielnicowego polskie księstwa były tak słabiutkie, że musiały się liczyć z tym, co się dzieje za granicami Polski - czy cesarz pozwoli zrobić u siebie to i to. Książęta pytając się o cokolwiek jeździli często na dwór cesarski, mało tego wielu wychowywało się na dworach niemieckich - ba! niektórym się zarzuca, że nie znali języka polskiego... Na ziemiach Polski osiedlali się Niemcy, dwory książęce pełne były Niemców.

Owszem, w tych czasach nie byliśmy częścią Niemiec. Jednak obawiam się, że jakby ktoś z nas przeniósł się w XI-XIII wiek na dwór cesarza niemieckiego i spytałby się o całe jego władanie, to wymieniłby również księstwa polskie... Podobnie jak my jednym tchem się chwalimy, że "w XVI wieku Polska była od morza do morza" - jak wiemy na południu było lenno Polski, a nie część naszego kraju - ale slogan dobrze brzmi.

Nie podchodźmy emocjonalnie - w szkole uczą nas jednoznacznej historii Polski, jednak jest ona bardzo uproszczona - warto się czasami zastanowić nad różnymi aspektami danej sprawy.

Z innej beczki - w szkole uczą tak: "dynastia Piastów", "dynastia Jagiellonów", "królowie elekcyjni", gdzie pierwszego króla elekcyjnego wymienia się Henryka Walezego. A prawda była taka, że każdy z Jagiellonów był wybierany/zatwierdzany przez możnych, a sprytna ta rodzina działała tak, że w porę potrafiła zapewnić sobie rządzenie dla kolejnego z rodziny - działo się to m.in. dzięki ciągłemu zwiększaniu praw szlachty i możnych (wszelkie statuty itp.) kosztem władzy królewskiej. Jak cofniemy się wcześniej w historię, to i wcześniej spotkamy elekcję - o prawa do tronu dla Kazika zabiegał Łokietek, zresztą - w rozbiciu dzielnicowym na stolcu krakowskim żaden władca nie mógł usiedzieć bez zgody możnych i biskupa krakowskiego - jak ją dostawał to rządził, a jak ją tracił, albo zdobył siłą to wkrótce mówiono mu "wynocha". I tak to było. Gdyby nie było przed Walezym elekcji, tylko rządy dynastii, to Jagiellonowie "w ogóle" piszemy oddzielnie!!! - błąd ortograficzny!!! by się nie pojawili - rządziliby Piastowie, którzy wcalie nie wymarli (oficjalnie ostatni z książąt piastowskich zmarł w 1675 roku na Śląsku) - to tylko Kazimierz Wielki nie miał potomka i polski tron "sprzedał" Andegawenom. Ten przykład to tylko na to jak historia Polski jest upraszczana w przekazach popularnych - m.in. w szkole.

Acha - jeszcze można by podyskutować o zasadności określenia "rozbicie dzielnicowe" i określania dat tego podziału - tu też są uproszczenia i nagięcia.

Inny mój wątek na tym forum - pytanie o książkę o średniowieczu europejskim - chcę tą książkę po to, aby właśnie przybliżyć sobie lepiej tamte czasy. Chcę znać realia zachodnioeuropejskie tamtych lat. Właśnie po to, by sobie samemu odpowiedzieć na pytanie w jaki sposób wtedy Polska była Polską.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 31 grudnia 2004, 17:42 
Offline
Kapitan Petersen

Dołączył(a): czwartek, 9 stycznia 2003, 01:00
Posty: 1486
Lokalizacja: Stare Dunajczyska
[BS] Wolf napisał(a):
"Kopernik to tez byl volksdeutsch"


Mylisz się, "Kopernik była kobietą" :)

A co do opinii Robiego. Brak mi w nich historycznego myślenia.
Robi, czynisz błąd myśląc o średniowieczu wg. dzisiejszych
kryteriów i w odniesieniu do dzisiejszych realiów. Patrzysz na
Polskę jak na dzisiejszy organizm państwowy - układankę Śląska,
Małopolski, Wielkopolski, Mazowsza i Pomorza. Taka Polska jest dziś,
za 200 lat będzie pewnie inna. Państwa mają to do siebie, że
ciągle zmieniają swoje granice.

Całą Twoją argumentację można zburzyć np.
przytoczeniem takiego faktu, że we wczesnym średniowieczu na terenach
dzisiejszego wschodniego pasa Niemiec bytowali Słowianie, śród nich
Polacy (choć takie operowanie nacjami też nie jest dobre w odniesieniu
do tego okresu historii). W miejscu dzisiejszego Berlina rezydował np.
Jaksa z Kopanicy. Czy to miałoby być z kolei dowodem na twierdzenie, że
we wczesnym średniowieczu "Niemcy w zasadzie były częścią Polski"?
Gorszego pytania nie można postawić, bo nie jest adekwatne do problemu.

Dobiję Cię, z tego co pamiętam do IV wieku naszej ery, nie możemy mówić w ogóle o Polakach (z definicji :)), ale nawet Słowianach w tej części Europy, bo ci ostatni dopiero wtedy przywędrowali w to miejsce kontynentu. Więc - gdyby operować dzisiejszymi kryteriami - na dobrą sprawę w ogóle nas nie ma, bo w pewnym okresie nie mamy żadnych związków z tymi terenami. Nie istniejemy i już.

Średniowiecze było - że tak się wyrażę - kosmopolityczne. Nie było paszportów, ludzie migrowali. Fakt istnienia jakiejś mniejszości narodowej w danym państwie właściwie niewiele znaczył, przynajmniej według dzisiejszych kryteriów. W Polsce byli m.in. Niemcy, Żydzi, Czesi, nie mówiąc o przymusowych osadnikach - Tatarach, Litwinach. I co z tego? Nic. Należy też pamiętać, że Niemcy byli ściągani do Polski przez nas specjalnie, po to aby obsadzać nimi lokowane miasta (zwłaszcza po spustoszeniu kraju przez najazdy tatarskie) i podnieść dzięki ich niemieckiemu "know how" gospodarkę, handel (no, i zwyczajnie zaludnienie).

Cesarstwo rościło sobie wiele pretensji, nie tylko na terenach polskich, ale nie znaczy to, że te roszczenia były słuszne. A że wynikały z siły, trzeba się było z nimi niekiedy liczyć (to jeszcze nie dowód naszej niemieckości). Tak jak liczono się z papiestwem, ale czy z tego powodu możemy twierdzić, że byliśmy częścią Państwa Kościelnego? Możemy mówić co najwyżej o przebywaniu w strefie wpływów. I tak też - co najwyżej - można powiedzieć o postawionym przez Ciebie problemie Polska - Niemcy. Ale co w tym dziwnego, wszak sami wybraliśmy sobie strefę wpływów - zachodnioeuropejską (łacińską), rezygnując nie bez oporów z kręgu kultury Bizancjum. Gdyby nie to, to dziś pisalibyśmy cyrylicą, choć to chyba najmniejszy problem z możliwych.


Pozdrawiam

Test[/list]


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 3 stycznia 2005, 09:01 
Offline
Administrator Honorowy
Administrator Honorowy

Dołączył(a): środa, 27 marca 2002, 01:00
Posty: 3264
Test napisał(a):
A co do opinii Robiego. Brak mi w nich historycznego myślenia.
Robi, czynisz błąd myśląc o średniowieczu wg. dzisiejszych
kryteriów i w odniesieniu do dzisiejszych realiów. Patrzysz na
Polskę jak na dzisiejszy organizm państwowy - układankę Śląska,
Małopolski, Wielkopolski, Mazowsza i Pomorza. Taka Polska jest dziś,
za 200 lat będzie pewnie inna. Państwa mają to do siebie, że
ciągle zmieniają swoje granice.

No nie wiem czy czynię błąd... Wszystkie te dzielnice były Polską, choć ich mieszkańcy tak nie uważali, jak dziś na Śląsku ludzie mówią na siebie Ślązacy.
Test napisał(a):
Całą Twoją argumentację można zburzyć np.
przytoczeniem takiego faktu, że we wczesnym średniowieczu na terenach
dzisiejszego wschodniego pasa Niemiec bytowali Słowianie, śród nich
Polacy (choć takie operowanie nacjami też nie jest dobre w odniesieniu
do tego okresu historii). W miejscu dzisiejszego Berlina rezydował np.
Jaksa z Kopanicy. Czy to miałoby być z kolei dowodem na twierdzenie, że
we wczesnym średniowieczu "Niemcy w zasadzie były częścią Polski"?
Gorszego pytania nie można postawić, bo nie jest adekwatne do problemu.

Oczywiście że nie. Powiedzenie "Polska była częścią Niemiec" - podchodzisz do tego bardzo silnie, ostro - patriotycznie. Ale zastanów się nad niuansami takiego stwierdzenia (wcale go nie przyjmując, bo ja go też nie przyjmuję - ja to rozważam). Wyjdź na ulicę, gdziekolwiek jesteś, i spytaj się kogokolwiek, czy Litwa była częścią Polski. Każdy Ci odpowie, że tak. Potem pojedź na Litwę i spytaj się Litwina, czy Litwa była częścią Polski. Jak się domyślasz odpowiedź będzie inna... Te pojęcia są płynne i masz rację, że wiele zależy od epoki, którą rozpatrujemy. Powiedzenie "Polska była w strefie wpływów Niemiec" pewnie jest właściwsze - na pewno z obecnego punktu widzenia i z chęci budowania patriotycznego wizerunku historii. Na ile jednak byliśmy w tym wczesnym średniowieczu niezależni od Cesarstwa jest dziś ciężko odpowiedź, choć ja sądzę, że zdecydowanie były to zależności zupełnie inne od tych względem Stolicy Piotrowej.
[/quote]

Test napisał(a):
Dobiję Cię, z tego co pamiętam do IV wieku naszej ery, nie możemy mówić w ogóle o Polakach (z definicji :)), ale nawet Słowianach w tej części Europy, bo ci ostatni dopiero wtedy przywędrowali w to miejsce kontynentu. Więc - gdyby operować dzisiejszymi kryteriami - na dobrą sprawę w ogóle nas nie ma, bo w pewnym okresie nie mamy żadnych związków z tymi terenami. Nie istniejemy i już.

Nie wiem, czemu podajesz ten argument. Podobnie możemy powiedzieć o ludach germańskich - też napłynęli na swoje tereny. Ale co to zmienia?

Test napisał(a):
Średniowiecze było - że tak się wyrażę - kosmopolityczne. Nie było paszportów, ludzie migrowali. Fakt istnienia jakiejś mniejszości narodowej w danym państwie właściwie niewiele znaczył, przynajmniej według dzisiejszych kryteriów. W Polsce byli m.in. Niemcy, Żydzi, Czesi, nie mówiąc o przymusowych osadnikach - Tatarach, Litwinach. I co z tego? Nic. Należy też pamiętać, że Niemcy byli ściągani do Polski przez nas specjalnie, po to aby obsadzać nimi lokowane miasta (zwłaszcza po spustoszeniu kraju przez najazdy tatarskie) i podnieść dzięki ich niemieckiemu "know how" gospodarkę, handel (no, i zwyczajnie zaludnienie).

Cesarstwo rościło sobie wiele pretensji, nie tylko na terenach polskich, ale nie znaczy to, że te roszczenia były słuszne. A że wynikały z siły, trzeba się było z nimi niekiedy liczyć (to jeszcze nie dowód naszej niemieckości).

Nigdzie nie napisałem o naszej niemieckości. Pisałem o zależności, a to co innego. O zniemczeniu pisałem ale w przypadku niektórych osób naszych książąt.
Test napisał(a):
Tak jak liczono się z papiestwem, ale czy z tego powodu możemy twierdzić, że byliśmy częścią Państwa Kościelnego? Możemy mówić co najwyżej o przebywaniu w strefie wpływów. I tak też - co najwyżej - można powiedzieć o postawionym przez Ciebie problemie Polska - Niemcy. Ale co w tym dziwnego, wszak sami wybraliśmy sobie strefę wpływów - zachodnioeuropejską (łacińską), rezygnując nie bez oporów z kręgu kultury Bizancjum. Gdyby nie to, to dziś pisalibyśmy cyrylicą, choć to chyba najmniejszy problem z możliwych.

To jest dobry argument.

Ale... Historia ma to do siebie, że każdy widzi ją jak chce (dlatego razem polemizujemy, bo obaj widzimy ją nieco inaczej). Ja nie staram się jej wywrócić do góry nogami - staram się spojrzeć na nią trochę z innej strony. Próbuję odrzucić stereotypy - a te są przez Polaków oczywiste - historia jest przyjmowana w najwygodniejszej postaci. Jak jakiś czas temu pisałem, że dla mnie Polska istniała w XIX wieku pod postacią Królestwa Polskiego i mieliśmy króla w osobie cara to wszyscy byliście oburzeni. A czym się to różni od osoby Ludwika Węgierskiego czy Wacława II na polskim tronie? Początkowo niczym - ale następstwa i skutki tych panowań były zgoła inne. Wtedy, w średniowieczu Polska nie zginęła, a w XIX wieku w sumie tak - i dlatego podchodzimy bardzo emocjonalnie do tego ostatniego. To tylko przykład - nie teza do obalenia, tylko przykład o spojrzenie na historię troszeczkę pod innym kątem.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 19 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL