http://glos.uni.torun.pl/2004/09/kopernik/ polecam lekturke
A tu mamy wywiad z linku - Test
Gdzie jest Kopernik?
Rozmowa z prof. Jerzym Gąssowskim
Na przestrzeni ostatnich trzech stuleci grobu Kopernika szukano już trzy razy, ale dopiero teraz - po raz pierwszy - szuka się go tam, gdzie trzeba.
- Kiedy zrodził się Panu Profesorowi pomysł poszukiwań grobu słynnego astronoma?
- To nie był mój pomysł, lecz biskupa dr. Jacka Jezierskiego z kurii warmińskiej, który jest prepozytem archikatedry fromborskiej. Muszę przyznać, że nie byłem ... zwolennikiem takich poszukiwań, ponieważ tak jak kiedyś na początku, tak i teraz, zdaję sobie sprawę z tego, że możliwość identyfikacji szkieletu Kopernika jest znikoma. Aczkolwiek istnieje. To ogromny wysiłek badawczy i finansowy, który może być wtedy realizowany, gdy towarzyszą mu inne jeszcze cele. I tak też się dzieje. To będzie dorobek tych badań, nawet gdyby nam się nie udało znaleźć grobu Kopernika.
- A zatem Kopernik przy okazji, a przede wszystkim poznawanie dziejów fromborskiej katedry?
- Realne szanse odnalezienia szczątków Kopernika są niewielkie, ale w moim przekonaniu, dopiero teraz po raz pierwszy są one szukane tam, gdzie trzeba. Bo na przestrzeni ostatnich trzech stuleci grobu Kopernika szukano już trzy razy.
- Jak przebiegały przygotowania do poszukiwań? Czy istnieją jakiekolwiek źródła pisane, które mogły być wskazówką dla badaczy? Czy tylko wiadomo było, że w grę wchodzi fromborska katedra?
- W przeszłości mieliśmy do czynienia z komedią pomyłek. Kopernik zmarł, wtedy gdy jego wielkie dzieło ukazywało się drukiem. Do tego czasu był jednym z kilkunastu kanoników fromborskich. Owszem, był znany wśród matematyków, astronomów, ale była to popularność w bardzo specjalistycznym kręgu. Zmarł, nie zostawiając w testamencie żadnego polecenia co do pochówku, jakiegoś pomnika, którego w tej sytuacji nie miał. Na dodatek, jego dzieło było bardzo źle widziane, a nawet potępione. I być może, podzieliłby los Galileusza, gdyby dłużej żył lub gdyby jego dzieło wcześniej się ukazało. Nie było dość długo odpowiedniej atmosfery po jego śmierci - aż do czasów biskupa Marcina Kromera, który postanowił uczcić pamięć Kopernika, wystawiając mu tablicę, która miała znaleźć się na ścianie w pobliżu miejsca pochówku. Ale ta tablica w tym miejscu się nie znalazła, bo, co wiadomo od niedawna, pojawiły się sprzeciwy hierarchii kościelnej, ale nie wobec samej idei, lecz związane z kwestiami architektonicznymi. Kiedyś bowiem było tam na ścianie takie mnóstwo tablic, że umieszczenie jeszcze jednej groziłoby wręcz stabilności konstrukcji ściany katedry, mającej bardzo płytkie fundamenty. I w związku z tym tablica pojawiła się w zupełnie innej części świątyni. Ale potem uznano to za wskazówkę do poszukiwań.
- Pan skorzystał z innej wskazówki. Istniał podobno zwyczaj pochówków kanoników - a Kopernik był kanonikiem fromborskim - obok ołtarzy, którymi się opiekowali?
- Do tego wniosku doszedł biskup Jezierski, gdy przeanalizował wszystkie opracowania i źródła pisane. Ja przyjąłem za dobrą monetę to, że podobną opinię wyraził ceniony przeze mnie znawca Kopernika, dr Jerzy Sikorski z Olsztyna, autor książki o życiu i dziele astronoma. Z tego wynikało, że pomiędzy założeniem katedry a rokiem 1710 obowiązywała reguła, która nakazywała chować kanoników w pobliżu ołtarza, któremu oni służyli.
- W przypadku Kopernika był to ołtarz św. Krzyża - czy do tego miejsca ograniczyli Państwo dotychczasowe poszukiwania?
- Kiedyś nazywano go ołtarzem św. Wojciecha, a obecnie od pewnego czasu św. Krzyża. Ale grobów było tam takie mnóstwo i nadal jest, że trzeba było jednak zaniechać wspomnianego zwyczaju. I rozpoczęto chowanie kanoników i innych dostojników kościelnych w krypcie pod prezbiterium. Ale nawet wcześniej pojawiały się odstępstwa od reguł. W ramach badań dokonaliśmy prześwietlenia całego podziemia świątyni georadarem, pokazującym wszystkie miejsca, gdzie powinny znajdować się groby. Przy ołtarzu św. Krzyża jest ich sporo. Wiedzieliśmy zatem, gdzie zacząć poszukiwania. Ale który z grobów to mogiła Kopernika - tego nie wiedzieliśmy. I nie wiemy nadal. Szczątków jest tu mnóstwo. Odkryliśmy tylko niewielki odcinek, gdyż dotychczasowe badania miały próbny charakter. Trudno było mieć nadzieję, że od razu znajdziemy grób Kopernika.
- To byłby niesamowity traf.
- Doprawdy niezwykły.
- Okazało się jednak, że jeden ze zmarłych, na którego szczątki natrafiliście, nie mógł być Kopernikiem, bo był o wiele młodszy, a Kopernik dożył 70 lat.
- Zajęliśmy się tym jednym, bo drugi miał przy sobie... wizytówkę - nieźle zachowaną barokową cynową tablicę z nazwiskiem, funkcją, datą urodzenia i śmierci. Na szczęście - bo kanonik Gąsiorowski mieścił się w przedziale wiekowym Kopernika. I ten kanonik, który nam się "przedstawił", był pochowany w roku 1767, czyli ponad pół wieku po tym, gdy zaprzestano chować tam kanoników. Mało tego, on nawet nie powinien mieć w tym miejscu grobu, bo z tym ołtarzem nie był związany. Jakby tego było mało, jego grób spowodował uszkodzenie grobu kilkuletniego dziecka, co jeszcze bardziej nas dziwi - dlaczego tam zostało pochowane?
- A zatem sytuacja się komplikuje zamiast wyjaśniać?
- Ano właśnie. Nie ma tu czystych reguł. Jeden kanonik z pewnością, drugi prawdopodobnie, ale co robi tu dziecko?
- Wprawdzie wstrzymaliście poszukiwania, ale z nich nie rezygnujecie?
- Taki mieliśmy program. Prace będziemy kontynuować.
- Załóżmy, że natraficie na kolejne szczątki. I to już osoby w wieku Kopernika. W jaki sposób, poza określeniem przybliżonego wieku zmarłego, chce Pan Profesor udowodnić, że to właśnie astronom?
- Jest tylko jedna, jedyna droga i zapewne innej nie będzie. Są specjaliści - i my z takimi blisko współpracujemy - którzy potrafią zrekonstruować na podstawie zachowanych kości twarzoczaszki wygląd osoby. Portrety Kopernika są znane i w dużym stopniu realistyczne, czyli umożliwiają porównanie. Gorzej, gdy natrafimy na szkielet ze zniszczoną twarzoczaszką - wówczas nie będzie już żadnej nadziei.
- Dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów w dalszych poszukiwaniach.
Rozmawiał:
Winicjusz Schulz
[/b]