|
Wydaje mi się że choćby po raz sto czterdziesty szósty, jesli powtarza się by nie dotykać niewypałów to warto bo głupota ludzi młodych zmierza w kierunku cmentarza i to w prawie pustej trumnie.
Przypomnijcie sobie Brata Józia od guzików...
Pod Jarosławiem, zeszły rok.
Miałem okazję zobaczyć efekt eksplozji pocisku - chyba hałubicowego.
W garażu wymiotło stół warsztatowy i okno z ceownika 50x50 mm
Brat Józia, a raczej to co z niego zostało przeleciał przez samochów, który stał za nim. Wybił przednią szybę ciałem i rozerwał dach do połowy poczym poleciał dalej i wyrwał wierzeje do garażu i z nimi wyleciał na podwórko w stanie bez jednej nogi i bez jednej ręki.
Przestarzegać młodych zawsze będę bo bardzo często myślą:
- Kazik chodzi z wykrywką już 8 lat i zyje a przecież ma w piwnicy i to i owo.
To ja na razie będę się przyglądał a w przyszłym roku już spróbuję swoich sił.....
Totalna głupota.
Zadzwońcie do saperów z Kazunia pod Warszawą i zapytajcie ilu saperów - czyli fachowców, wykształconych fachowców w tym kierunku ginie rocznie......
Mój syn ma 22 lata. Chodzi z wykrywką od miesiąca. Trafił na dobrego "starszego kolege" w postaci ojca, który go wprowadza w arkana piszczałkowania.
....i mimo, że przerobiłem z nim kilkanaście pogadanek na temat nie chodzenia na II WŚ, nie kopania w parkach narodowych pierwsze co zrobił jak dorwał wykrywke to pojechał do Kampinosu. Jak zapytałem czemu tak głupio zrobił mimo, że mu wbijałem do głowy, że tam nie....
odpowiedział: - ale ja tylko na chwilkę - żeby spróbować....
Miał farta! Nie złapała go straz leśna, i nie miał pecha, że przy pierwszym sygnale walnął szpadlem w granat i mu jaja urwało..... Jak jednemu znajomemu...... z Magnuszewa.
Trzeba na okrągło przypominać kolegom, że nie wolno dotykać się do niewypałów i nie powinno się zasypywać ich spowrotem bo zostawiacie w ten sposób pułapke na kolejnego detektorystę.... Może własnego brata albo kolege.
Nie wolno zasypywać bo w trakcie zasypywania może większy żwirek trafić w czułe miejsce i pozostanie po tobie kupa smrodu i nazwisko.......
Trzeba koniecznie powiadamiać saperów lub 112 (policję rejonową) Jak się boisz konsekwencji to zadzwoń z budki. Opisz gdzie lezy i odłóż słuchawkę.....
Saperzy łaski nie robią. przyjeżdzają i przy okazji przeczesują jeszcze kawałek wokoło.
To jedyny sposób i pamiętajcie.....
pamiętajcie
pamiętajcie!!!
To samo dotyczy trupa.....
Nie wolno zasypywać. Ale też nie radzę osobiście zgłaszać..... Ja juz mam za soba 6 godzin protokołowania, wizji lokalnej i czekania na prokuratora. Miałem zmarnowana niedzielę.
Teraz jak znajdę trupa to zajmuje mi to 15 minut: wycinam krzyż z brzozy a jak brzozy nie ma to obojętnie z czego, wbijam w miejsce spoczywania i dzwonię po :cop poczym się ulatniam....
Oni sobie dadzą radę.....
:ang
|