giller napisał(a):
Stachu, piszesz konkretnie o tym miejscu z mapy czy uogólniasz? Bo z wypowiedzi wynika, że np. Osiek czy Grodzisk tez nie są nazwami miejscowosci.
Pozdro.
Nie..., no pewnie,że Osiek czy Grodzisk mogą być i są :D nazwami miejscowości.Mogą być nazwami pewnie też jakiegoś obszaru gdzie nikt nie mieszka,pomysłowość ludzka w nazewnictwie przecież nie zna granic...
Miałem właściwie na myśli ten konkretny przypadek,ale dlatego wszedłem w drobne uogólnienie ponieważ te "zabawne" niemieckie dwuczłonowce czy pojedyńcze dziwolągi mieszają zdrowo wśród etymologów.Na początku XIX wieku w Niemczech opracowano tzw.Brouilionkarte - rodzaj mapy.Było to podyktowane koniecznością "uporządkowania" terenów dla potrzeb nowego stylu prowadzenia działalności człowieka np. rezygnacji z "trójpolówki".Za jednym zamachem postanowiono wprowadzić do map nazewnictwo używane przez lokalne społeczności.A więc wiele określeń obszarów funkcjonujących dotąd "na gębę" wpisano w mapy nie bardzo troszcząc się przy tym o poprawną pisownię.Często pisano jak słyszano a wiadomo,że w ustach tego czy tamtego chłopa jakieś słowo może się bardzo różnić od oryginału.Stąd na przykład popularne "Oleandry" czy "Olendry",dość zabawnie brzmiące, a oznaczające nic innego jak "Alle andere" - u jednych brzmiące jak "Olle Ondre" u drugich właśnie jak "Olendry".A więc widzimy jak dwuczłonowce bywały modyfikowane.Często nie można oddzielnie ich tłumaczyć bo funkcjonują od wieków jako jedno słowo,nazwa,którego(ej) desygnatem jest jeden przedmiot lub zjawisko.Na przykład wspomniany przez kolegę "Blaustern" to Cebulica - taki niebieski badyl-bylina rosnący sobie również dziko. :)