|
Witam
Ciekawa dyskusja, więc i ja się podepnę.
Nie ma dyskryminacji idealnej i to musimy przyjąć na wiarę jako dogmat. Po prostu nie ma takiego wykrywacza coby się czasem nie pomylił.
Nie ma konfliktu między militarystami a moneciarzami, co najwyżej rozbieżność celów bądź interesów, a w związku z tym metod.
Większość pól już obsiana, więc wczoraj pojechałem na leśne średniowiecze, a przy okazji pobawiłem się w militarystę. Na jesieni, chodząc za średniowieczem natrafiłem na naturalną rynnę w zalesionym zboczu góry, w której natknąłem się na zrzut naboi karabinowych pakowanych po kilka sztuk. Ja wiem, że przedstawiam to wszystko w naiwny sposób, bo to pewnie były "łódki" itd. Jak już przeszukałem do końca moje "średniowieczne" miejsce, to poszedłem tam, gdzie jesienią wyskoczyły mi te spiczaste naboje (I ww, było tego z kilkadziesiąt łódek jedna na drugiej w stercie).
I teraz tłumaczę moje pobudki, bo o to mi chodzi od początku, żeby zarysować podejście moneciarzy do militariów. Pomyślałem sobie tak: jak znajdę jakiegoś "mausa", albo pordzewiałą "klamkę", to popytam na forum. Jeśli ktoś będzie chętny, to przekażę człekowi taką pordzewiałą kluchę niech sobie spędzi kilka miesięcy na doprowadzenie jej do suchego strzału i będzie szczęśliwy.
Stanowisko jest na lini Raby, między Bochnią a Myślenicami, więc to pierwsza wojna. Gdybym znalazł monetkę, medalik, albo odznaczenie, nawet guzik, to zabrałbym, ale "klamkę", to albo z buta i z powrotem do doła, albo do "apteki darów". Celowo piszę "klamka", nie po to żeby drażnić militarystów, tylko żeby rozśmieszyć, bo to tak, jak militarysta czasem mówi o srebrnej monetce "blacha" albo coś w tym stylu ;)
Naboje jeszcze jesienią zakopałem w tym samym miejscu (nawet jednej sztuki nie zabrałem, żeby ni nie sperforowała samochodu ;) ). Teraz nie znalazłem nic nowego prócz kolejnych ale już pojedynczych naboi i ptasiej obrączki, z której zresztą się trochę ucieszyłem, bo ma zapis jakiejś historii.
Myślę, że ta moja opowieść jakoś ilustruje podejście "moneciarzy/krzyżykowców/medalikowców" czyli po prostu reliktowców (relikciarzy?) do kolegów "militarystów" vel "karabinierów" :) wraz z obiektami ich zachwytów i całonocnych westchnień ("O święty Antoni wrzuć namiar na mausa"; my też się tak modlimy, tylko o grosze praskie).
No i nie zapominajmy, że są ludzie chorzy na obydwie te choroby jednocześnie, to znaczy szukają i militariów i monet etc. Tacy to się dopiero muszą namodlić.
:pa
Test
|