|
Wstęp:
Zacznę od początku,czyli cofnę się do dnia 23.05.05.Wróciłem około 15 z roboty,będąc w
domu odpaliłem na chwilę komputer,przejżałem kilka postów i zabrałem się za przygotowania
do wyjazdu na działkę.Ponieważ miałem teraz dwa dni wolnego,wcześniej postanowiłem z żoną
że wyjedziemy do jej rodziny w okolice Puszczy Kampinowskiej,więc niezapowiadała się
wyprawa na poszukiwania tym bardziej że jechaliśmy wszyscy,ja ,żona nasza siedmiomiesięczna
córka,teściowa i pies,dodatkowo ciężar padł na mnie bo musiałem pokombinować jak do pekaesu
wsadzę wózek,czy też dotargam bagaże :mad: Jednak postanowiłem że poświęcimy parę chwil na
pokręcewnie się z wykrywaczem(tutaj wielkie podziękowania Indii za udstępnienie swojego
Pioniera i wysłanie go do mnie :piwo :piwo :piwo :jump Gdy tak zastanawiałem się jak my się z tym wszystkim zabierzemy,czy też o tych trzech przesiadkach to powiem szczerze że mi odchodziła ochota na wyjazd.I gdy tak sobie dumałem
przy kawie,zadzwonił telefon,jeszcze "nie" z czasownikami piszemy oddzielnie - błąd ortograficzny!!! jak ten telefon pozmienia trochę plany
wyjazdu. Dzwonił Kredek z informacją o odbiorze zakupionego za zrzutkę forumowiczów
piwox3wykrywacza .Resztę znacie z opisu Kocia piwo u którego odbyło się wręczenie.
Od siebie dodam ,że jadąc na spotkanie zastanawiałem się czy to jest prawda,czy naprawdę
za chwilę poznam osobiście Kredka :piwo ,Matejkę :piwo ,Kocia :piwo i odbiorę z ich rąk wykrywacz.
Jednak to zdarzyło się naprawdę :)
To, by było tyle jeśli chodzi o tamten dzień
Teraz wyprawa:
Pomijam noszenie bagażów,ładowanie wózka do pekaesu,pilnowanie psa itd.itd.
Dzień pierwszy:
Na miejscu bylismy o godzinie 11,po rozpakowaniu i urządzeniu się co nam zajeło marne tylko
cztery godziny,nadeszła upragniona chwila wyruszenia z wykrywaczami,ja na podbój wyruszyłem
z Garrettem ,a moja żona z Pionierem.Chodziliśmy po polach z trzy godziny,przeważnie
trafialiśmy na śmiecie,ten czas zajmował mi też na poznawanie funkcji Garretta oraz
sygnałów dźwiękowych,a żona kopała co tam jej zabrzęczało .
Wsumie ja znalazłem w tym dniu jedną łuskę od Mausera,kulę chyba od muszkietu,5 groszy z
49,natomiast moja żona część karabinu chyba od Mausera :mad: :o :D ,jakąś część metalową ze
zdobieniami,.Tak wyglądał dzień pierwszy ,niewiele tego bo
czasu było mało.
Dzień drugi:
W drugim dniu ,czyli w dniu powrotu chodziliśmy z wykrywkami około godziny,ja trafiłem dwie
łuseczki,naszą 10 groszówkę,oraz ten element widoczny na zdjęciu u góry z tymi dwoma
utworami,moja żona trafiła na okucie od buta,ostrze od noża.Wsumie to i tak wiele jak na
godzinę łażenia z wykrywkami po polu i kawałeczku lasu.
Reasumując wyprawa była udana chociaż niebyła ukierunkowana na poszukiwania,utrudnienia ze
strony tutejszego stowarzyszenia komarów blokowały większe poświęcanie czasu na
poszukiwania w lesie,na razie wiem że jeszcze nie odkryłem wszystkich możliwości
sprzętu,natomiast następna wyprawa przyniesie bardziej ciekawsze fanty.Oczywoście
standardowa prośba o identyfikację tych przedmiotów,w zamian trochę fotek krajobrazowych.
Pozdr. :piwo :piwo :piwo
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
Ostatnio edytowano sobota, 25 czerwca 2005, 23:49 przez czekson, łącznie edytowano 1 raz
|