Teraz jest środa, 22 kwietnia 2026, 15:59

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 56 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 11 grudnia 2005, 23:47 
Offline
Generał Broni
Generał Broni

Dołączył(a): wtorek, 12 kwietnia 2005, 20:40
Posty: 1500
Sztolnia W Rezerwacie o której nikt nic nie wie, niewiadomo dlaczego nawet powstała???
http://www.krosno.lasy.gov.pl/strony/1/ ... bmenu=1007


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 11 grudnia 2005, 23:52 
Offline
Generał Broni
Generał Broni

Dołączył(a): wtorek, 12 kwietnia 2005, 20:40
Posty: 1500
Pan Samochodzik i... sztolnia 'Hexe' (73 )pan samochodzik i... sztolnia 'hexe' (73 )
Sebastian Miernicki
sebastian miernickiCena: 35.40
Cena promocyjna (-20%): 28.30 PLN
Opis: Seria książek opisująca przygody Tomasza - historyka sztuki, tropiciela przemytników i złodziei skarbów narodowych. Nazwano go Panem Samochodzikiem w związku z wehikułem, którym jeździł. Otrzymał go w spadku po wuju, który zbudował śmieszną karoserię, kryjącą wspaniały silnik Ferrari 410 i wyposażył tę śmieszną konstrukcję w wiele ciekawych i pożytecznych wynalazków własnego pomysłu. Panu Tomaszowi w rozwiązywaniu zagadek pomagają przyjaciele - harcerze. Książki Nienackiego należą do tych, które czyta się z zapartym tchem. Ponadto wyrabiają ogromny szacunek dla zabytków i historii polskiej.

Wydawnictwo: WARMIA ., Oprawa: Miękka, Format: 14,5x21 cm, Język: polski, Ilość stron: 184, ISBN: 83-85875-88-3, Kategoria: Książki dla młodzieży, Seria: Pan Samochodzik i ...


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 12 grudnia 2005, 17:32 
Offline
Generał Broni
Generał Broni

Dołączył(a): wtorek, 12 kwietnia 2005, 20:40
Posty: 1500
FORTYFIKACJE ŚWIDNICY!!!

http://www.swidnica.risp.pl/fortyfikacje_slaska_01.htm
http://www.swidnica.risp.pl/fortyfikacje.htm


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 14 grudnia 2005, 14:29 
Offline
Generał Broni
Generał Broni

Dołączył(a): wtorek, 12 kwietnia 2005, 20:40
Posty: 1500
Nowa jaskinia - Moherowych Beretów na Wyżynie Śląskiej nadal jest eksplorowana!!!
Prawdopodobnie jest już najdłuższą pod względem jaskiń rozwiniętą w szczelinach geotermalnych w Polsce !!!


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 15 grudnia 2005, 09:22 
Offline
Generał Broni
Generał Broni

Dołączył(a): wtorek, 12 kwietnia 2005, 20:40
Posty: 1500
Nowinki:
http://republika.pl/speleo_lodz/kopalnie/kopal_1.html
http://www.kgo.agh.edu.pl/html/publikac ... e_2001.htm
http://www.stopptak.com.pl/saymon/Film/ ... a_Gora.htm
http://www.man.lodz.pl/LISTY/MINERALY/2002/03/
http://www.sudety.it/index/obiekty/ID,173
http://www.czartak.hg.pl/trasy.html


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 15 grudnia 2005, 09:25 
Offline
Generał Broni
Generał Broni

Dołączył(a): wtorek, 12 kwietnia 2005, 20:40
Posty: 1500
Nowinki Jaskiniowe:
http://st.zak.fm.interia.pl/bst/bst1/b1_3.htm
http://jaskinia.blox.pl/html/1310721,26 ... .html?6976
http://nyka.home.pl/glos_sen/pl/200301.htm


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 16 grudnia 2005, 18:11 
Offline
Generał Broni
Generał Broni

Dołączył(a): wtorek, 12 kwietnia 2005, 20:40
Posty: 1500
Sztolnia
http://www.fahrenheit.eisp.pl/archiwum/f18/wrobel.html
http://80.55.205.190/articles.php?id=14


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 16 grudnia 2005, 18:18 
Offline
Generał Broni
Generał Broni

Dołączył(a): wtorek, 12 kwietnia 2005, 20:40
Posty: 1500
Kopalnia Soli w Wieliczce
http://www.kopalnia-wieliczka.pl/home.p ... _language=


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 18 grudnia 2005, 14:58 
Offline
Generał Broni
Generał Broni

Dołączył(a): wtorek, 12 kwietnia 2005, 20:40
Posty: 1500
Nowinki
http://www.schrony.prv.pl/


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 18 grudnia 2005, 17:26 
Offline
Generał Broni
Generał Broni

Dołączył(a): wtorek, 12 kwietnia 2005, 20:40
Posty: 1500
Miedzianka Świętokrzyska

Wieś Miedzianka leży w pobliżu rzeki Wiernej. Jej nazwa sugeruje, iż określenie swoje zawdzięcza eksploatowanym tu złożom rudy miedzi. Miedzianka należy do gminy Chęciny. Wieś oddalona jest od Chęcin o 9 km w kierunku zachodnim. Otoczona jest następującymi miejscowościami: od zachodu Zajączków-2 km, od południa Bolmin-5km, od północy Bławatków odległy o 2km, dalej stacja Rykoszyn i wieś Lesica-4km. Miedzianka, to staropolska nazwa kruszcu miedzi.
Masyw Miedzianki dominuje dość wyraźnie w okolicy pomiędzy Wierną a Bobrzą, jej szczyt ma wysokość 356 m.n.p.m. Miedzianka zbudowana jest z szarych skał wapiennych okresu dewońskiego. Wapień dewoński na Miedziance liczy 270 milionów lat, zwany jest kamieniem marmurowym, bo jest twardy, bloczny i da się polerować. Warstwy są odwrócone, co oznacza, że starsze leżą na młodszych. Geolodzy mówią, że jest to wydźwignięte niegdyś do pionu i obalone skrzydło antykliny chęcińskiej. Skały w całym masywie Miedzianki są upstrzone zielono i niebiesko związkami miedzi. Z rud miedzi wydobywanych tutaj już od epoki brązu najpospolitszy jest zielonkawy malachit oraz niebieski lazuryt. Prócz tych rud możemy również spotkać chalkopiryty, chalkozyny występujące w kalcycie oraz staszycyt i lubeckit minerały nazwane na pamiątkę Staszica i ks. Lubeckiego. W sposób współczesny i wyczerpujący genezę złoża Miedzianki wyjaśnił Zbigniew Rubinowski, podając obszary perspektywiczne, typy kruszców, ich wiek oraz wiele danych dotyczących historii eksploatacji miedzi. Szczyt uformowany jest z trzech osobnych grani skalnych, a zbocze południowe jest bardziej strome od północnego. Góra widziana od strony północnej z terenu Padołu Strawczyńskiego ma sylwetkę zbliżoną w pewnym sensie do Giewontu w Tatrach Zachodnich, dlatego żartobliwie zwana jest "Giewontem Świętokrzyskim". Dawne nazwy góry to: Góra Miedzińska i Wielka Sowa.
Masyw Miedzianki jest od średniowiecza terenem bezleśnym i pokrywa go skąpa szata roślinna złożona z ziół i krzewów typowych dla skałek wapiennych regionu chęcińskiego z glebami wapiennymi, płytkimi, kamienistymi, gliniastymi o niepełnym profilu. Bardzo słabe i kamieniste, trudne do uprawy gleby, położone w większości na zboczach wzgórz i pagórków nie sprzyjają rozwojowi rolnictwa ani hodowli. Gleby zaliczane są do VI-V klasy. Występują tu formy roślin wapieniolubnych i suchorostów oraz związana z nimi fauna zwierząt bezkręgowych. Z roślin chronionych wymienić należy goryczkę wiosenną, sasankę włoskowatą, zawilec wielkokwiatowy i gajowy. Do niedawna występował tu wawrzynek wilczełyko oraz dziewięciosił bezłodygowy. Gatunki te zniszczył wypas owiec w okresie minionym.
Wierna i Hutka to dwie rzeki znajdujące się na naszym terenie. W odległości 5 km przepływa Łososina (Łośnia) i dwoma ramionami płynie szeroką doliną po Dobrzeszowskich i Oblęgorskich terenach. Wije się w malowniczych meandrach wśród łąk a koło Rudy Zajączkowskiej płynie koło wysokiego progu, który tworzą kończyny zachodniego grzbietu Miedzianki. Tu właśnie rozgrywała się akcja powieści "Wierna Rzeka" Stefana Żeromskiego, która nadała Łososinie (Łośni) nazwę Wierna. Niedaleko wsi przepływa potok Hutka. Zapewne w czasach, gdy na terenach Miedzianki prowadzono prace wydobywcze, górnicy płukali rudę w jej wodach. Stąd pochodzi nazwa potoku.
Lasy w naszej okolicy, biorąc pod uwagę warunki glebowe, stan nawodnienia, a także rzeźbę terenu i skład zalegających pod warstwą glebową utworów skalnych, wiążą się z siedliskiem ubogim nie nadającym się pod uprawę. Są to przeważnie bory suche, na których dominuje sosna mniej lub więcej skarłowaciała. Niewielką domieszkę stanowią: brzoza, dąb, jarząb. Sosna przeważnie niska, krępa, pokrzywiona i sękata nie tworzy zwartego drzewostanu. Poszycie jest bardzo ubogie, tworzą je głównie jałowce.
Od 1958 roku całe wzniesienie objęto ochroną prawną przez ustanowienie na jego terenie rezerwatu przyrody nieożywionej "Góra Miedzianka". Dzięki temu chronione są nie tylko powierzchniowe formy skalne, roślinność i zwierzęta, ale również ślady prac górniczych z dawnych wieków oraz zjawiska krasowe. Wzniesienie kryje w sobie około 4 kilometrów korytarzy górniczych i 10 jaskiń, które można zwiedzać po uzyskaniu zezwolenia Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody w Kielcach.
v Jaskinia Nowa - północno-zachodnie zbocze góry
v Schronisko Zachodnie - ścianka skalna na zachodnim zboczu
v Schronisko Zakryte - zachodnie zbocze
v Jaskinia Południowa - południowe zbocze góry
v Schronisko Dwutorowe - pod zachodnim szczytem góry
v Jaskinia Hematytowa - dolna część południowego zbocza
v Schronisko z Mostem Skalnym - południowo-wschodnie zbocze góry
v Jaskinia Psia - stary łomik na wschodnim zboczu
v Jaskinia w Sztolni Teresa - stary łomik na wschodnim zboczu, uznana za niedostępną


DZIEJE KOPALNI KRUSZCÓW NA MIEDZIANCE.


Dzieje kopalnictwa w Miedziance koło Kielc wiążą się ściśle z historią polskiego górnictwa kruszcowego. Początki tej dziedziny działalności gospodarczo-kulturalnej na naszych ziemiach sięgają czasów prehistorycznych. Jak dowodzi Zygmunt Pyzik, dzieje eksploatacji kruszców na Miedziance sięgają epoki brązu (1800-700 r. p.n.e.).

Nie ma ścisłych danych o początkach kopalni. Pierwsza wzmianka o Miedziance pochodzi z XV w. W Metryce Koronnej czytamy, że w pobliskiej wsi Polichno już w 1479 r. za czasów króla Kazimierza Jagiellończyka stała huta miedzi, a kolejną wybudował miejscowy żupnik Jan Karaś w 1487 r. W 1518 r. starosta Chęciński otrzymywał dziesięcinę w postaci rudy miedzi, zwanej wtedy lazurem (obecnie azuryt-błękit miedzi), która była jedynym surowcem do produkcji nietrwałej, bo zieleniejącej z czasem farby niebieskiej.

W XVI w. utrzymywało się wśród miejscowej ludności przekonanie, że wydobywanie miedzi z tej góry zaczęło się za czasów królowej Bony. Wydaje się jednak, że imię królowej wiąże się nie z uruchomieniem produkcji, lecz z okresem świetności kopalni skoro w 1564 r. nazwa wsi i góry "Miedzianka" jest ustalona i uznana. Najstarszym źródłem, w którym jest mowa o Miedziance jest: "Lustracja Starostwa Chęcińskiego z 1564 r.". O samej Miedziance w "Lustracji" powiedziane jest:
" Czwarta Góra jest za wioską Polichnem, którą zowią Miedzianką, a i tamże są huty miejskie. W tej górze kruszec miedziany bardzo dobry, srebra niemało. Lazur przy nim kosztowny i zielenica bardzo cudna. Z tej góry za inszych czasów bardzo wiele skarbów wychodziło i dziś ich jest wiele, ale trzeba robić, jenoby trzeba nakładu wielkiego".
"Ta góra spustoszeć musiała i ta kopalnia została opuszczona, ale nie przez to, aby miała być wyrobiona, iżby tam kruszcu nie było", - ale jak zeznali górnicy - "przez nasz niedostatek, że nie mamy, czym dołożyć /się/ do gruntu prawego, gdzie jest prawy skarb. Bo tylko poczniemy, a tylko na wierzchu kamienia chodzimy, a dalej nic dla niedostatku, bo do tej roboty trzeba żelaza dostatek, świec, drzewa i innych rzeczy, co do gór należy".
Dalej górnicy narzekają na brak środków, aby opanować przepływ wody oraz, że panowie im "ubogim pachołkom" kopać zabraniają.
"Na tej górze jest kilka gór / szybów /, w których przedtym robili ubodzy ludzie i mieli pożywienie i szła olbora do Jego Królewskiej Mości Skarbu z tych gór".
W protokole lustracyjnym wspomina się o "Ołowiance" i że skarby jej "uciekły do wody", co ma oznaczać, że woda uniemożliwia dalszą eksploatację. O Ołowiance lustratorzy nadmieniają, że są tam "skarby niemałe".
Przytoczone źródło stwierdza następujące fakty:
1. W 1564 r. na Miedziance i Ołowiance nie prowadzono eksploatacji kruszców.
2. Istniała świeża tradycja, nawet żyli jeszcze ludzie, którzy pracowali na Miedziance i Ołowiance.
3. Wydobywaniem kruszców zajmowała się miejscowa ludność górniczo-chłopska.
4. Eksploatowano dotychczas partie złoża łatwo dostępne przy pomocy prymitywnych narzędzi.
5. Przyczyną wstrzymania wydobycia kruszców na Miedziance i Ołowiance był:
A. kryzys ekonomiczny, który szczególnie silnie dotknął mniej zamożne warstwy ludności polskiej,
B. pogorszenie się warunków geofizycznych na obu złożach,
C. przejmowanie w swoje ręce przez żywioł szlachecki kopalnictwa kruszców.

Z końcem XVI w. Zygmunt III Waza podjął próby uzdrowienia sytuacji na Miedziance. Pierwszym posunięciem króla było zainwestowanie w budowę sztolni mającej udostępnić i odwodnić głębsze partie złoża. Sztolnia ta jednak zawaliła się i nie zdała egzaminu. W lustracji czytamy: " Na tej górze mieli mieszczanie chęcińscy szyby swe, jednak, iż zaniedbali, król Jej Mość swym kosztem w tej górze stolę bije. Pożytku z niej nie masz żadnego, dla którego król Jej Mość nakład wielki czyni ze skarbu swego". Tenże monarcha przywilejem z dnia 4 maja 1606 roku mianował J.Płazę burgrabię zamku królewskiego i starostę lubaczowskiego, żupnikiem chęcińskim, odbierając tę funkcję Branickiemu w zamian za pieniężne odszkodowanie. Dla lepszego doglądania Miedzianki, Płaza otrzymał folwark w Charężowie nazwany "Krasną Doliną" i młyn na Hutce w Polichnie oraz łąki w Podpolichnie nad rzeką. Płaza napotkał całkowity zastój w pracach górniczych i opracował pierwszy polski kodeks górniczy obejmujący 33 artykuły. Treść kodeksu znamy jedynie dzięki temu, że przetrwał on włączony w monografię diecezji włocławskiej, która miała swe dobra na Kielecczyźnie, a mianowicie rejon Łagowa. Tam też zachował się egzemplarz "Przywileju na góry miedziane w starostwie chęcińskim". Trud włożony przez miejscowego żupnika i finansowa pomoc ze strony króla być może częściowo ożywiły działalność górniczą, gdyż Płaza pisał w 1608 roku, co następuje: "gór jako nowych tak i starych tak miedzianych jako też ołowianych, leżących odłogiem od kilkudziesięciu lat, a teraz na nowo polerowanych przez rozmaite gwarki". Tradycja poparta legendami podaje, że w okresie wojen szwedzkich górnictwo Miedzianki zamarło całkowicie.

Góra Miedzianka i wieś tej nazwy wchodziła w skład starostwa Chęcińskiego, czyli była królewszczyzną. W XVIII w. stanowiła część składową starostwa niegrodowego - Ruda. Kiedy nastąpiła zmiana przynależności - nie wiadomo. Nie znane są bliższe szczegóły z dziejów kopalni Miedzianki za rządów starościńskich. Należy przypuszczać, że eksploatację wznowiono. Wiadome jest, bowiem, że kiedy w 1595 r. spłonął Wawel, to do pokrycia odbudowanego zamku użyto blachy miedzianej wyprodukowanej z rud, wydobytych z Miedzianki i Miedzianej Góry. Z XVII w. dochowała się wiadomość, że wojewoda sandomierski i starosta Chęciński /1665-1685/, Stefan Bidziński, ofiarował papieżowi Innocentemu XI /1676-1689/ stolik wykonany z lazuru wydobytego w Miedziance. Wynika z tego, że dopiero pod koniec XVII w. ustaje działalność górnicza kopalni. Przyczyniły się do tego wojny z zewnętrznym nieprzyjacielem, walki wewnętrzne i masowe epidemie.
Kopalnictwo kruszców z okresu połowy XVI w. do połowy XVIII w. jest najmniej zbadane. Wydaje się, że w tych czasach dokonano znacznego postepu w technice górniczej. Niemiec, J.F.Carosi, który z polecenia króla Stanisława Augusta badał w latach 1778 i 79 dawne kopalnie kruszców, z podziwem stwierdzał fachowe założenie w najniższym punkcie u podnóża Miedzianki sztolni odwadniającej oraz wykonanie szybów do głębokości 60 m. Żywa była tradycja wśród mieszkańców o stosowaniu skomplikowanych urządzeń technicznych do wyciągania wody. Ponieważ na takie osiągnięcia nie stać było gwarków i w "Lustracji" z 1564 r. nie znajdujemy wzmianki, aby w Miedziance istniała sztolnia lub urządzenia odwadniające - należy przyjąć, że powstały one w okresie zarządu starostów Chęcińskich.

Około połowy XVIII w. podjęta była próba uruchomienia kopalni miedzi na Miedziance przez starostę Chęcińskiego i Rudzkiego - Dembińskiego oraz saskiego ministra Brűhla, gen. Steina i braci Jaenisch ze Śląska. Sprowadzono 12 górników z Węgier i sztygara Pawła Orosza z Radonku a do pomocy dodano im 23 miejscowych robotników. Pracę rozpoczęto od odgruzowywania jednego ze starych szybów. Po przejściu 29 m. natrafiono na wodę i nie zdołano usunąć całego rumowiska. Następnie wybrano nowe pole i rozpoczęto pędzić nową sztolnię w celu przecięcia w poziomie warstw kruszconośnych. Po śmierci starosty Dembińskiego cała spółka do eksploatacji miedzi rozpadła się.

W 30 lat po tym wydarzeniu odwiedził Miedziankę wymieniony wcześniej J.F.Carosi. Był to geolog i górnik, którego Stanisław August zaangażował do swojej służby w charakterze "kapitana i dyrektora górniczego". Ostatni nasz król pragnął ożywić upadły przemysł górniczy i hutniczy. Plan swój rozpoczął od sporządzenia inwentaryzacji czynnych i nieczynnych zakładów przemysłowych na terenie całego kraju. Między innymi Carosi i Inflandczyk Ferber otrzymali polecenie zbadania stanu wszystkich kopalń i stwierdzenia możliwości ich uruchomienia. Carosi był na Miedziance dwukrotnie w 1778 i w 1779 r. Uwagi jego ujęte w formie listów, zostały ogłoszone drukiem w języku niemieckim w Lipsku 1781 r. i stanowią bardzo cenne źródło do historii górnictwa i hutnictwa w Polsce. Miedziance i Ołowiance poświęcił on dwa obszerne listy, w których opisał ślady dawnego górnictwa. On też utrwalił w formie odręcznego rysunku obraz góry Miedzianki z dnia 20.VIII.1778 r.
Oto fragmenty z listów Carosiego:
"Miedzianka, część składowa starostwa niegrodowego Ruda, do którego jeszcze 5-6 innych wsi należy i które obecnie jest w posiadaniu hr. Małachowskiego, jest małą, nędzną wioską, składającą się z 18-20 chałup". Carosi jechał od strony Chęcin. Zbliżając się do Miedzianki tak opisuje okolice: "Bodaj nigdy nie widziałem tak biednej miejscowości i moje biedne konie musiały przez cały dzień w uprzęży zadowolić się odrobiną wyżebranego siana. Mnie i moim ludziom też nie lepiej powodziło się. Zaledwie zlazłem z wozu zwróciło moją uwagę mnóstwo starych szybików na górze, u której podnóża leżała wioska. Góra ta jest podługowata i rozciąga się ze wschodu na zachód. Obwód jej wynosi około 1 mili o ile nie więcej. Gdy wszedłem do połowy jej wysokości, znalazłem się wśród niezliczonej ilości małych hałd i szybików, które niekiedy tak blisko siebie leżały, że trzeba było zachować największą ostrożność, aby nie wpaść do zarosłego od góry głębokiego dołu, zwłaszcza, że prawie cała powierzchnia jest tu pokryta sosnowymi, świerkowymi i jodłowymi odroślami i innymi krzakami, między którymi jest również dosyć sporo dużych drzew. Te szybiki ciągną się stąd bez żadnego porządku na wszystkie strony aż do podnóża góry i ich rozprzestrzenienie wskazuje niezaprzeczalnie o ogromie dawnych robót, jedynie nieliczne są jeszcze na kilka łokci tak odsłonięte, że można w nich dostrzec strukturę złoża. Udało mi się tylko jeden spotkać szyb o głębokości 7-8 łokci, w którym dostrzegłem zupełnie wyraźnie prawie pionowo przebiegające, na łokieć szerokie, szczeliny po obu przeciwległych ścianach. Chętnie obejrzałbym je dokładniej, ale duże, chwiejące się głazy, które wokoło zwisały, nie pozwoliły na tę przyjemność wobec braku jakichkolwiek środków pomocniczych. Musiałem zadowolić się przebadaniem starych hałd i zebranymi tam, bardzo cennymi dla mnie materiałami".
W sztolni Carosi znalazł żyły kalcytowe, w których stwierdził ziarna malachitu, lazuru i "ochry żelazistej". Sztolnia okazała się zwykłą grotą przechodzącą w zwężającą się szczelinę. Po wyjściu z pieczary Carosi spotkał Pawła Orosza , od którego dowiedział się o próbie uruchomienia kopalni przed 30 laty przez starostę Dembińskiego.
Następnego roku /20.VI.1779 r./ Carosi po raz drugi przyjechał w te strony i zainteresował się również Ołowianką. Podobnie, jak na Miedziance, i na tej górze od dawna ustały wszelkie roboty. Carosi stwierdził bardzo liczne ślady dawnych robót górniczych, prowadzonych na całej powierzchni góry, których sposób odbudowy był podobny do wykonywanej na Miedziance tj. małe szybiki, szczególnie liczne i gęste u samego podnóża. W czasie tego pobytu natrafił na dawną sztolnię u stóp Miedzianki i ten fakt wprawił go w szczery podziw nad poziomem dawnej wiedzy o robotach górniczych.
We wnioskach zamykających zebrane spostrzeżenia podaje przypuszczenie, że ustanie eksploatacji na Miedziance i Ołowiance spowodowane zostało nie wyczerpaniem się zasobów, lecz z przyczyn zewnętrznych i doradza wznowić kopalnictwo kruszcu na Miedziance.
Stanisław August na podstawie otrzymanego materiału zainicjował uruchomienie kopalni miedzi na Górze Miedzianej i Niewachlowej. Niestety za czasów jego panowania nie doszło do uruchomienia kopalnictwa na Miedziance. Powstanie kościuszkowskie, drugi i trzeci rozbiór Polski nie pozwoliły zrealizować szerokich i mądrych planów gospodarczych ostatniego króla. Stało się to dopiero po ostatnim rozbiorze.

Do Kielc, które dostały się Austrii, już w 1796 r. zjechały górnicze władze austriackie na czele z dyrektorem von Lillienbachem i przystąpiły energicznie do organizacji kopalnictwa kruszców. Liczne wojny, jakie Austria prowadziła z rewolucyjną Francją i Napoleonem, wymagały dla zaopatrzenia armii dużo takich metali, jak ołów i miedź. Austriacy nie szczędzili ani sił ani pieniędzy i niezwłocznie rozpoczęli roboty na Miedziance. Wznowiono odbudowę sztolni św. Antoniego, zdaje się tej samej, którą rozpoczęto pędzić za czasów starosty Dembińskiego. Przy tej sposobności przecięte zostały warstwy kruszconośne, leżące na kontakcie piaskowca triasowego z dewońskim wapieniem. Znaleziono tam lazuryt i chryzokol. Od strony wschodniej wybudowano nową sztolnię, zwaną sztolnią św. Teresy. Włożone nakłady musiały dawać efekty, bo gdy wojska Księstwa Warszawskiego weszły do Kielc to znalazły około 20.000 wozów wydobytej i nieprzerobionej rudy miedzianej. Rząd Księstwa Warszawskiego nie potrafił uruchomić kopalń kieleckich. Powołano jedynie "Komisję Jej Królewskiej Mości Urządzającą Koplanie Narodowe", której działalność nie dała żadnych rezultatów. Również pierwsze lata Królestwa Polskiego cechował na odcinku górniczym stan chaosu organizacyjnego. Dopiero powołanie Stanisława Staszica na dyrektora departamentu górnictwa i hutnictwa otwiera nowy okres w dziejach polskiego górnictwa.
Stanisław Staszic wniósł nie tylko swój talent organizatorski i pracowitość, ale gruntowną, na miarę swoich czasów, wiedzę geologiczną i górniczą. Dzięki jego inicjatywie opracowane zostało jednolite prawo górnicze na całe Królestwo Polskie. Nowe prawo górnicze oprócz uporządkowania stosunków prawnych w tej dziedzinie życia gospodarczego zapewniało duże uprawnienia dla osób biorących w nim udział np.: wolność od służby wojskowej wszystkich górników, zwolnienie od podatków osobowych, zapewnienie rent inwalidzkich i starczych. Ustawa górnicza Staszica zastrzegała na rzecz państwa wyłączność eksploatacji miedzi, ołowiu i soli. Inne kopaliny nie podlegały woli górniczej. Staszic założył w Kielcach wyższą 3-letnią szkołę górniczą dla podniesienia poziomu technicznego górnictwa i hutnictwa oraz przygotowanie fachowych kadr kierowniczych. Program nauczania przewidywał w miesiącach zimowych szkolenie teoretyczne, a w semestrze letnim zajęcia praktyczne w kopalniach i hutach. Po rezygnacji Staszica ze stanowiska dyrektora górnictwa i hutnictwa /1824 r./ szkoła została przeniesiona do Warszawy, gdzie w 1828 r. została zlikwidowana.
Pod względem administracyjnym górnictwo Królestwa Polskiego dzieliło się na dwie dyrekcje: Dyrekcja Wschodnia z siedzibą w Kielcach i Zachodnia z siedzibą w Dąbrowie Górniczej. Za czasów Staszica Kielcom podlegało 7 kopalń rudy żelaznej i 2 kopalnie miedzi: w Miedzianej Górze i Miedziance. Po rezygnacji Staszica wszystkie kopalnie rządowe zostały podporządkowane ministrowi skarbu. Następstwem tego faktu było zamknięcie wszystkich kopalń, które nie przynosiły dochodu. W ich rzędzie znalazła się kopalnia miedzi na Miedziance. Pracę w niej rozpoczęto w 1817 r. i liczono się, że wydobycie z niej pokryje koszty eksploatacji. Kopalnia wymagała jednak robót przygotowawczych. Początkowo pędzono sztolnię "Antoniego" póki nie natrafiono na wodę i kontynuowano roboty przy sztolni "Teresy". Od 1820 r. zaniechano robót wydobywczych, a zajęto się wyłącznie pogłębieniem szybu "Ludwika" ze sztolni austriackiej. Staszic twierdził, że w Miedziance dotychczas nie natrafiono na właściwe złoże kruszcu i przypuszczał, że należy go szukać w głębi górotworu. Nie zaryzykowano jednak dalszych prac wydobywczych. Przez cały wiek XIX na Miedziance nikt nie próbował wznowić wydobycia. Interesowali się nią jedynie geolodzy i badacze przeszłości.

Dopiero w 1902 r. bracia Stanisław i Bolesław Łaszczyńscy podjęli na nowo roboty, wykorzystując wyniki badań geologicznych. Poszukiwania i badania rozpoczęto od sztolni, w której przed stu laty pracowali Austriacy, nazywaną sztolnią "Zofii". Usuwając gruz i zakładając nową obudowę posunięto się aż do szybu "Ludwik" przebitego za czasów Staszica. Za szybem sztolnia ciągnęła się dalej w miękkiej podściółce, w której napotykano gdzieniegdzie gniazda rudy miedzianej. Zmieniono kierunek sztolni i natrafiono na bogatą żyłę, którą zaczęto eksploatować. Łaszczyńscy przypadkowo natknęli się na pozostawione przed stu laty narzędzia górnicze. Niebawem odnaleziono wejście do sztolni "Teresy" od wschodniej strony góry i natrafiono na mnóstwo śladów dawnych robót polskich, a także na splot chodników, komór i różnych wyrobisk. Znaleziono: dłuta, noże, czapkę polskiego górnika i glinianą lampkę górniczą. Jednak z tej strony góry Łaszczyńscy nie znaleźli miedzionośnej żyły. Natrafili na nią dopiero w środku, między sztolnią "Zofia" i sztolnią "Teresa". Naprowadziła ich tam warstwa czerwonego iłu, po przejściu, którego osiągnęli nareszcie splot żył czystego, niezwietrzałego błyszcu miedzi w postaci kruszcu. Szczęśliwi odkrywcy nie posiadali jednak dostatecznych kapitałów dla rozwinięcia robót górniczych oraz zrealizowania wynalazku Stanisława na uzyskiwanie miedzi metalicznej na drodze elektrolitycznej. W 1904 r. zawiązali spółkę akcyjną "Zofia". Niestety w 1907 r. eksploatacja kruszców została przerwana z powodu przepływu wód podziemnych. W czasie pierwszej wojny światowej Miedzianka ponownie dostała się w 1915 r. pod austriacką okupację. Austriacy od razu przystąpili do uruchomienia kopalni w Miedziance. Z tego czasu pochodzi kolejka 600 m, którą połączono Miedziankę ze stacją kolejową w Rykoszynie. Sprowadzili pompy, osuszyli teren i kopalnię.
W okresie międzywojennym Towarzystwo "Zofia" wznowiło działalność i próbowało realizować nowy i oryginalny projekt wydobycia kruszców z Miedzianki, polegający na wykorzystaniu góry jako kamieniołomu i zużytkowaniu materiałów skalnych i piasku na cele budowlane. Koncepcja okazała się jednak nieżyciowa, ponieważ w okresie międzywojennym nie znaleziono odbiorców na kamień i piasek. Gdy wkroczyli hitlerowcy, Stanisław przebywał w Ameryce, brata Bolesława zastrzelono w 1939 r., a spółka "Zofia" przestała istnieć. Żona Stanisława do 1959 r. mieszkała we własnym domu, którego część wydzierżawiła szkole.W odrodzonej Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej Miedzianka jeszcze raz stała się przedmiotem zainteresowania. W 1949 r. Centralny Zarząd Kopalnictwa Rud Nieżelaznych w Katowicach podjął z inicjatywy R.Krajewskiego próbę udostępnienia złóż na Miedziance. Doprowadzono wówczas linię wysokiego napięcia, wykonano nowy szyb do głębokości 60 m z wieżą wyciągową, uruchomiono stary szyb austriacki i odnowiono kopalnię. Prace poszukiwawcze prowadzono do 1954 r. poczym uznano złoże Miedzianki za wyczerpane, roboty zlikwidowano ze względu na brak perspektyw znalezienia rud i definitywnie zamknięto kopalnię.
Aczkolwiek ostatnia próba wznowienia na górze Miedzianki kopalnictwa kruszcu zakończyła się niepowodzeniem przyczyniła się pośrednio do odrodzenia się górnictwa w tym rejonie. Od 1955 r. zaczęto budować tu dużą kopalnię wapienia dla potrzeb hutnictwa. Powołane do życia przedsiębiorstwo Kopalnia Wapienia "Ostrówka" podjęło odwieczne tradycje górnicze w tych stronach, a nowocześni "gwarkowie" wydobywają nie mniej cenne i potrzebne skarby ziemi w postaci wapienia dla produkcji stali. Ze strony Centralnego Zarządu czynione były starania, aby włączyć górę Miedziankę do obszaru górniczego Kopalni Wapienia "Ostrówka", jednak Państwowa Komisja Ochrony Zabytków i Państwowa Komisja Ochrony Przyrody uznały górę Miedziankę w 1958 r. za zabytek dziejowy i rezerwat geologiczny.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 24 grudnia 2005, 11:56 
Offline
Generał Broni
Generał Broni

Dołączył(a): wtorek, 12 kwietnia 2005, 20:40
Posty: 1500
Nowinki
http://turystyka.silesia-region.pl/wysz ... z=kopalnia


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 24 grudnia 2005, 12:02 
Offline
Generał Broni
Generał Broni

Dołączył(a): wtorek, 12 kwietnia 2005, 20:40
Posty: 1500
Nowość
http://www.pnrwi.most.org.pl/dz/artykul.php?msgid=230


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 26 grudnia 2005, 03:31 
Offline
Starszy Chorąży Sztabowy
Starszy Chorąży Sztabowy

Dołączył(a): sobota, 7 sierpnia 2004, 09:43
Posty: 201
Encyklopedia Speleologica Polonica :1
http://www.ceti.pl/~miekinia/encyklopedia1.html


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 28 grudnia 2005, 20:02 
Offline
Generał Broni
Generał Broni

Dołączył(a): wtorek, 12 kwietnia 2005, 20:40
Posty: 1500
Wrzucam tu nowinki [b]Geologa, aby nie robić bałaganu na forum.[/b]

OSTATNIE ODKRYCIE JASKINIOWE W TATRACH - MESAĆNY TIEŃ
A OTO OPIS EKSPLORACJI TEJ JASKINI ZE STRONY SŁOWACKIEJ WWW.SSS.SK JEST TAM TEZ PRZEKRÓJ JASKINI,
W PRZYSZŁYM ROKU WYBIERAMY SIE TAM ZE SŁOWAKAMI...

I. Vo Vysokých Tatrách objavený nový veľký jaskynný systém (28. júna 2004)

Vážení priatelia, jaskyniari,
práve sme sa navrátili z ďalšej náročnej akcie vo Vysokých Tatrách, kde sme objavovali jaskyne. Radi by sme vás, formou oficiálneho komuniké, oboznámili s naším novým objavom:
Dňa 28. júna 2004 dvaja jaskyniari zo Speleoklubu Univerzity Komenského, Igor Pap (37) a Branislav Šmída (35) objavili pri povrchovom prieskume masívu Javorinská Široká (2210 m n.m.), medzi Javorovou a Bielovodskou dolinou vo V. Tatrách, nový veľký jaskynný systém. Novoobjavená jaskyňa dostala od objaviteľov pomenovanie - Mesačný tieň.
Vchod do dnešného systému začínal pôvodne len drobnou, nenápadnou a ľahko prehliadnuteľnou prepadlinkou 0,5 x 1,5 m, ktorá tvorí ústie 25 m hlbokej priepasti. Jej objavitelia na otvor narazili náhodne, avšak vybavení speleoalpinistickou technikou, spustili sa hneď na dno šachty. Tu sa nachádzala len úzka, neprielezná trhlina, široká 10 - 15 cm. Z trhliny vanul oscilujúci prievan, ktorý naznačoval existenciu pokračovania. Objavitelia vchodu priepasti posúdili toto miesto ako celkom perspektívne a rozhodli sa uskutočniť tu sondážne práce. Počas niekoľkých akcií v júli a auguste 2004, kedy sa k nim pridal tiež ďalší zo spoluobjaviteľov novej jaskyne, Erik Kapucian (z rovnakého speleoklubu), sa im potom podarilo v trojici rozšíriť niekoľko komplikovaných a prácnych úžin, a úzkym, no klesajúcim meandrom postúpiť ďalej a hlbšie. Jaskyňa Mesačný tieň tak v priebehu leta dosiahla 100 m dĺžku, pri denivelácii -52 m.
K zásadnému prielomu v postupe došlo nakoniec 20. augusta 2004, kedy sa I. Papovi a B. Šmídovi, a spolu s nimi tiež jaskyniarke Gabike Majerníčkovej (Speleoklub Šariš) podarilo nájsť pri dne jaskyne, v zložitej závalovitej kaverne, logické pokračovanie jaskyne. Dostali sa doň rozšírením útleho priechodu v nebezpečnom stropnom blokovisku, a potom rozšírením extrémnej úžiny v drobnom komíniku. Bola objavená prvá väčšia dómovitá kaverna jaskyne, a z nej vybiehajúca strmo klesajúca mohutná galéria, v ktorej objavitelia prešli prvých 200 m. (Na tejto akcii významnou mierou asistovali aj ďalší členovia Speleoklubu UK a Speleoklubu Šariš.)
Ďalší prieskum Mesačného tieňa napredoval aj v nasledujúcich dňoch, a vďaka vynaloženému úsiliu a odvahe objaviteľov a prieskumného tímu dosahuje dnes systém Mesačný tieň pozoruhodnú dĺžku 2,5 km, pričom podrobne zmapovaných je už 1700 m chodieb. Novoobjavená jaskyňa sa tak stala v priebehu neuveriteľne krátkeho času 3. najdlhšou v slovenskej časti Vysokých Tatier. (Najdlhšou jaskyňou je tu Javorinka s viac ako 8 km, dlhšia je zatiaľ aj sprístupnená Belianska j.) Mesačný tieň dosahuje od vchodu po známe dno deniveláciu -160 m, čo radí túito jaskyňu k najhlbším na Slovensku.
Jaskyňa má vysokohorský charakter, nápodobný JMN či niektorým jaskyniam v poľskej časti Tatier. Tvorí ju trojrozmerný labyrint veľkých, strmo spadajúcich, pôvodne vadóznych galérií (chodby dosahujú až 10 - 15 m šírku a 8 - 12 m výšku), ktoré sú poprepájané fosílnymi sifonálnymi úrovňami a recentnými meandrami. Sú tu aj väčšie sály (napr. dóm Varhany, Hassanova sieň) a tiež priepasťovité stupne (najhlbší zatiaľ 35 m hlboký, studňa s mohutným profilom 6 x 20 m). V chodbách s dnovými zárezmi a facetovanými stenami sa nachádza alochtónny náplav (kremencový a žulový štrk). Jeho frakcia dosahuje neraz enormných rozmerov: v chodbe Kremenných vajec boli nájdené obliaky s priemerom 30 - 50 cm! Niektoré chodby sú zarezané v dne do nekrasových bridlíc. V jaskyni sa nenachádza skoro žiadna sintrová výzdoba.
Pôvodná celistvosť chodieb Mesačného tieňa je silne poznačená neotektonikou (mladé zemetrasenia). Toho odrazom sú neraz labilné (a pracujúce!) závaly a nebezpečné blokovištia. Pohyb v jaskyni je tým značne sťažený a je potrebné byť absolútne obozretným.
Jaskyňa leží vysoko v horách, je fyzicky náročná, nedostupná. Jej prieskum by nebolo možné zvládnuť bez zaistenia komplikovanej expedičnej logistiky. Kým sa tu jaskyniar prepracuje do veľkých chodieb, je nútený zvládnuť niekoľko úžin a zalomení na hranici priechodnosti. V jaskyni je tiež pomerne nízka teplota (3 - 4 celziové stupne). Zdolať ju a bádať v nej dokáže len skúsený, odolný, a dobre fyzicky stavaný jaskyniar, zvládajúci lezeckú techniku.
Jaskyňa Mesačný tieň bola (jej objaviteľmi) ihneď po prieniku uzavretá (pred nepovolanými návštevníkmi).
V prieskume nového systému sa bude naďalej pokračovať, pričom akékoľvek práce a speleologický prieskum tu budú viesť a koordinovať objavitelia jaskyne a Speleoklub Univerzity Komenského, v spolupráci s prizvanými priateľmi, jaskyniarmi z niektorých speleoklubov Slovenskej speleologickej spoločnosti (SSS) a špecialistami z Prírodovedeckej fakulty UK v Bratislave.
Na uvedených výsledkoch sa podieľali títo jaskyniari: I. Pap, B. Šmída, E. Kapucian, Z. Ágh, M. Griflík (Speleoklub UK), J. Ondruška (Jask.klub Dubnica n.Váhom), M. Hačo (OS Pl.Podhradie), G. Majerníčková, Tina Majerníčková, J. Bakičová a Peťo (Speleoklub Šariš). Úžasnú fotodokumentáciu z novoobjavenej jaskyne vyhotovil známy moravský fotograf a speleológ M. Audy (ČSS).
Širšiu správu o objave jaskyne Mesačný tieň, o sondážnych prácach a postupoch v nej, ako aj o jej morfológii, genéze, výplniach a perspektívach, či o nových objavoch, ktoré môžu nasledovať, nájdete v najbližšom čísle Spravodaja SSS 3/2004, ako aj v iných médiách.
Záujemci o spoluprácu pri speleologickom výskume jaskyne Mesačný tieň sa môžu kontaktovať na:
02 / 4342 5627 sandia@nextra.sk - Braňo Šmída
0903 / 967 836 - Igor Pap
0905 / 847 949 - Erik Kapucian
Objavitelia jaskyne, v pondelok 6. 9. 2004 v skorých ranných hodinách

II. Mesačný tieň (-371 m) - druhá najhlbšia jaskyňa na Slovensku!!

V dňoch 19. a 22. júla 2005 boli v Mesačnom tieni vo Vysokých Tatrách (Spišmichalova dolina, masív Javorinská Široká) zrealizované skupinou výskumníkov zo Speleoklubu Univerzity Komenského a Speleoklubu Šariš veľmi závažné postupy, po ktorých sa táto pozoruhodná jaskyňa stala 2. najhlbšou na Slovensku.
Po úspešnej letnej sezóne 2004, kedy sme jaskyňu objavili (26. júna, trojica I. Pap, B. Šmída, E. Kapucian), prepracovali sa tu úžinami náročného prístupového meandra do veľkých strmých chodieb a značnú časť ich 2,5 km labyrintu precízne zmapovali, sme vytipovali niekoľko marginálnych miest k ďalšiemu pokroku. Jedným z nich sa javil aj koniec kľukatiacej sa chodby KREMENNÝCH VAJEC, v závale so zreteľným, niekde nižšie sa strácajúcim prievanom, v hĺbke -121 m od vchodu (viď Spravodaj SSS 3/2004). Po transportoch 11 kg elektrocentrály Honda, ktorá ako zdroj energie poslúžila aj pri technickom vylezení časti obrovského komínu v dóme Šariš (zatiaľ asi +30 m, I. Pap, B. Šmída), až do perspektívnych partií, sa tu začalo s rozširovaním zúženín pomedzi bloky.
Dňa 19. júla 2005, po troch odpaloch a prehrabaní sa cez suť malou šachtičkou, skupina vedená I. Papom, sestry G. a F. Majerníčkové a J. Vykoupil nakoniec postúpili do nového subsystému jaskyne Mesačný tieň, v podobe čoraz viac sa rozširujúcich chodieb, príkrych galérií a ukážkových meandrov (v dĺžke prinajmenej 400 m), až do hĺbky -220 m, kde ich zastavil priepasťový stupeň... Tu, v profile chodby 4 x 3 m, bol cítiť nesmierne intenzívny zostupujúci prievan... (Dvojica B. Šmída a P. Imrich toho dňa po spolutransporte centrály objavovala nové priestory v dĺžke asi 150 m vo východnej periférii jaskyne.)
Po nevyhnutnom fyzickom odpočinku a zabezpečení materiálu (laná, spity, karbid, potraviny) sme vyrazili do Mesačného tieňa opäť na trojdňovku 21.-23. júla. Vzhľadom k očakávanému postupu do hĺbky sme vystúpili na błąd ortograficzny!!! už v podvečer 21. júla, aby sme celý plný nasledujúci deň mohli od rána uskutočniť ŤAŽKÚ akciu. Posilnený tým sme rozdelili na tri efektívne pracovné skupiny: I. Pap s E. Kapucianom mali vystrojiť záverovú priepasť a postupovať vpred "až čo to dá". Skupina vedená B. Šmídom + J. Vykoupil, G. Majerníčková, sme mali postupovať v ich tyle a od priepasti súbežne všetky novoobjavené priestory aj mapovať. Tretie zoskupenie, P. Imrich, F. Majerníčková a M. Hajduk sa mali napojiť na už fixovaný polygónový ťah v závere Kremenných vajec a potiahnuť mapovanie až po začiatok mapovania druhej skupiny, tak, aby sa zabezpečilo korektné zistenie denivelácie. Tak sa aj stalo a náročná akcia prebehla podľa pánu, opäť úspešne a bez akýchkoľvek incidentov. Prvá, "útočná" dvojka rýchlo prekonala 10-metrový vertikálny stupeň a rozlámanými chodbami zostúpila ďalej do ozrutnej dómovitej chodby so šírkou najmenej 15-20 m (ale v jej závere dokonca až 40 m!), vysokej 10-15 m. Na jej spodku sme sa potom pomedzi bloky dostali v hĺbke -320 m k zúženinám, kde sa stráca slabší vodný tok.
Hlavné pokračovanie jaskyne bolo nakoniec nájdené v závaloch vrchnejšej periférie chodby - skoro dokonale okrúhla horizontálna prepojka, s takým prievanom... že tu zhášalo plameň nažhavenej karbidky! Rúrovitá chodbička viedla do ďalšej ohromnej kaverny, do šikmého dómu 40 x 50 m (s výškou do 20 m). Prvoprieskumnícka dvojka sa tu po riskantnom voľnom lezení stupňov dostala do ďalšej priepasti a v jej priebehu do okna, vedúceho do tiahleho meandra. Odtiaľ vedie chodba priemeru 3-4 m do ďalšieho dómu (20 x 15 m) a končí úžasnou priepasťou/komínom, hlbokou 30-40 m, vedúcou však do výšky prinajmenej 80 m... (V dokonale oválnom profile tejto mohutnej šachty v šírke 10 m si prieskumníci nepripadali vôbec ako v podzemí Slovenska, ale snáď niekde vo Velebite...) Labyrintom sifonálnych chodieb s blatom sa podarilo prieskumníkom dostať až na dno šachty, kde načapovali chodbu s aktívnym tokom (o výdatnosti 5-6 l/s). Tá končí zníženinami skalného profilu, ktoré sa zatiaľ nepodarilo prekonať. Voda odteká nevedno kam... Presne tu, v hĺbke -371 m, je najhlbší bod doteraz známeho rozsahu jaskyne Mesačný tieň.
Novoobjavené priestory jaskyne sú nad očakávanie rozľahlé. Príkra obrovská chodba v úseku pod -220 m (tzv. TATRA OPEN) pripomína závaliskami, strmým spádom (aj viac než 45 stupňov) a mohutnosťou skôr jeden celistvý dóm. Pochod tu, po nekonsolidovaných blokoviskách, plný stredne náročného preliezania menších stupňov, je celkom obtiažny, namáhavý a aj reálne nebezpečný. (Výstup na povrch z -300 m trval tým najskúsenejším a najvytrénovanejším spomedzi nás najmenej 3 hodiny. Bude treba preto už rozmýšľať nad bivakmi.)
Zdá sa zatiaľ, že aj tu je dôvodom úklonu chodieb (ktoré pripomínajú zjavom Gouffre Berger, či "nočnú túru Tatrami") medzipoloha bridlíc, ktoré pod závalmi tvoria akiste kvázi nepriepustnú bázu. V labyrinte najspodnejších chodieb jaskyne je zase možné pozorovať učebnicovú škálu stenových prúdnicových mikroforiem a fantasticky symetrické sifónovité kolená. Prieskumníci tu tiež pozorovali nánosy blata a ílu, avšak až do výšky 40 m rel. nad dnom! Či sa táto partia dokáže behom väčších prívalov vôd zatopiť až do uvedenej výšky, ukáže až ďalší prieskum... V každom prípade, budeme pri tom obozretní.
Nová časť jaskyne má odhadom najmenej 2 km, pričom sú tu aj panenské odbočky a "do čierňavy zívajúce otvory"... Z tohto sme zmapovali zatiaľ asi 700 m (presnejší údaj po výpočtoch), samozrejme, sústredili sme sa na hlavný ťah. Celkový rozsah Mesačného tieňa je teda dnes už ďaleko cez 4 km chodieb a jaskyňa sa tým pádom stala po Javorinke už druhou najdlhšou v slovenskej časti Tatier a patrí snáď už aj do desiatky najdlhších lokalít Slovenska.
Uvedené postupy sme realizovali aj vďaka výnimočnej podpore a zázemiu, ktoré nám poskytujú mnohí miestni obyvatelia. V prieskume pozoruhodnej jaskyne Mesačný tieň budeme pokračovať. Najprv bude nasledovať podrobné mapovanie, potom vytipovanie perspektívnych miest, a nakoniec, snáď nás ktorési z nich opäť pustí, hlbšie a ďalej do útrob błąd ortograficzny!!! Široká... Podrobnejšie informácie o nových objavoch nájdete v najbližšom čísle Spravodaja SSS.
za prieskumný tým jaskyne Mesačný tieň

III. Čo nového v jaskyni Mesačný tieň

Na teraz už predposlednom zostupe do útrob Mesačného tieňa, 22. júla, kedy útočná dvojka Pap a Kapucian došli až po métu -371, nám bolo jasné, že bez podzemného bivaku sa to už nezaobíde... Aj tým, čo trasy diery znajú, to trvalo von z -300 najmenej zo 3 hodinky, a cez hranu vstupnej šachty sme sa prevalili s vyplazeným jazykom...
A tak sme sa na 4-dňovku(!), v čase od SO 30-ho Júl do UT 2-ho Aug, na "nie-fajnovú" ACTION, spojenú s transportom všetkého toho nevyhnutného pre stabilizované podzemné žitie, odhodlali tentoraz piati: I. Pap, B. Šmída, Z. Ágh, R. Židek, a, a to je neuveriteľné, aj P. Barabáš (plus jeho kamera).
Život raz už býva taký: to kvantum matrošu, jedla, variče, stany, spaciaky, karimatky, a čo ja viem, čo ešte, na každého jednoducho vyšli DVA vaky: jeden na chrbát, jeden pod pazuchu. Rozdelenie podľa hmotnosti: od "peny", po "mamutov". Do -320, kde sme na nehostinnom plató rozložili kemp, to trvalo, aj błąd ortograficzny!!! vcelku zdatnej zostave (Rado je vraj akýsi 8-y v svetovom pohári v snowboarde) - iba 8 hodín(!!) Trápenia, tlačenia, ťahania, trhania, hádzania, kopnia, prekladačky, či reťazového podávania si "vačúrikov". To, že sme si pred akciou naštudovali vopred manuál "Čo všetko do bivaku" (z monografie Velebit, 1998, s.99-100 ), pomohlo, nezabudli sme nič - ani dva balíky záchodového papiera (ou... ovšem... s výnimkou tyčiek na jeden zo stanov...). Zabudli sme si však prečítať kapitolku predtým, s.99 - "To správne miesto"... a tak sa aj znalci metodiky bivakovania v studených dierach, ako málokto, kategoricky sekli... Z večného dažďa v dóme sa rozprskoval aerosól, a to do tak 2-hej po polnoci spôsobilo poriadny oros spaciakov v jednom z otvorených stanov... A tak keď sa Braňo zobudil, a pobudil zbytok jeho chrápajúcej spolu-osádky (Zolo a Paľo), že stan treba otočiť o 180 stupňov, a hlavy tiež, k otvoru stanu, to ste mali počť ten FRFLOT!!
Spali sme tradične - 12 hodín. Na druhý deň časť osádky von, a s trochou blúdenia, a popritom čosi filmovačky, im to trvalo iba nejakých 5 hodín. Von vyliezli, ako to už na Širokej bývava, do poriadnej búrky... a Barabáš sa zaprisahal (inak už po druhý raz po Venezuele), že do jaskyne viac nevkročí. (A zas mu neveríme.) No a potom dvojka Pap a Šmidke: exploration. Hlavný cieľ: vôbec sa začať v tej spleti freatiky okolo -300 orientovať. Hlavné vodítko: smery a intenzita prievanov, prípadne ešte profil chodby tak nad 5 x 6 m, a nesmelo to moc stúpať. Nekočiť - mohlo. Braňo vŕtal diery na spity, Igor zlanoval. Niečo slepô, niečo "dále". Najzaujímavejší segment toho dňa: akoby "Totesgebirge-ovské" úrovne, v amplitúde tak 30 m, ktoré skončili - LESOM ŠÁCHT. Tak sme to nazvali. Igor jednu z nich prezlanil, do asi -340, a videl tak do -360. Samozrejme, skončilo nám lano. (A Braňo zatiaľ našiel ďalšie tri iné jamy...) Potom ešte inde velikánska šachta, nejaká siahodlhá ozvena...
Výsledok tohto dňa: reálne tak 800 m novo-chodieb.
Spali sme potom 13 hodín.
(A na ďalší deň sme ešte pri výstupe našli nejaké prievany a odbočky. A potom vonku na chodníku skoro stúpili na hnusnú, zmiju, tučnú ako brvno...) No, vyzerá to zaujímavo. 5 kilákov je akiste za nami. Ide sa mapovať.

IV. 71 hodín pobytu v jaskyni Mesačný tieň

Ďalšou action v Mesačnom tieni (5.-9. AUG 2005) sme mienili rozšírenie kapacít bivaku, pre Prešovčanov, a prieskum aspoň niektorého z "minulých" pokračovaní. Pätici P. Imrich, J. Vykoupil, G. a T. Majerníčkové (Spk Šariš) a L. Lešták (Speleo Rožňava) sa podaril zniesť všetok vercajg na spanie, a tak, do bivaku za 6 hodín, a keďže 2/5 tejto zostavy tvorili babizne, dodnes hodiny hútame nad tým, ako je to možné(?), že nám to isté predtým, rovnakej, ale čisto mužskej zostave, pomaly samý sportsman, trvalo o dve hodky navrch... (Bivak má teraz kapacity už 10 lôžok... ovšem, niektorí jedinci si robia nárok na 2 spaciaky... :-) inak, ŤAŽKÝ komfort, už zbývajú len telka a kempingový stolík... (nad nejakými skladacími stoličkami veruže aj rozmýšľame!!)
To bolo v sobotu (okrem vynášky do kopca). Šmidke a Kapučíno to zmákli napred, do bivaku za 2,5 hodiny, a vybudovali "plató" na stan aj pre Prešov. SLASŤ, povyrovnávať "dlžku" na karbidovú frakciu v pôvodnom zborenisku s blokmi ako váľandy...
V NE sme sa rozdelili: Šmída, Lešták a Kapucian sme sa vybrali do takmer najspodnejších freaťákov. Prvá dvojka namapovala zo 200 m už spoznaného (oh... teda vlastne, ani neviem ešte presne, bahnitý zápisník mi kvasí ešte stále v kufri!!), ale zastavili nás - ďalšie šachty. Tak zo 6 ich bolo... aj cez 10 m rúry, hlbokô, ale - nemali sme lanko...
Teda vlastne mali. Jednu, pätdesiatku statičnú, to však už medzitým strčil do parádnej 35-ky (zvanej SLNEČNÝ DÁŽĎ, a ktorú sme predtým lokaliz Braňo s Igorom Papom), samozrejme, akože inak, ako vždy - sóloskúmajúci Erino Kapucian. Keď sme naň potom cez hroznú spŕšku v šachte revali: ČO TAM JE? ČO TAM JE... len niečo v zmysle: "Dá sa, prekopeme to..." - a - stratil sa. Braňo sa teda vybral za ním.
Dole bol drobný aktívny odtok, no malé chodbičky, miestami až overal trhajúce ostré plazivky. Keď sme sa tadiaľ pretláčali, mysleli sme si asi dačo v zmysle - Kriste-Pane, keď to błąd ortograficzny!!! povalí zopár stovák m, tak to bude horor... Aj táto epizóda však skončila, a vypľulo nás to znovu do obrovskej chodby (š.15-20, v.5-10), avšak s riekou už riadnejšieho kalibru. VELÍKAJA ŠIRÓKAJA, nôtil si už Erik... Tak 15 l/sec, ale vonku riadne leje, schladil ho hneď Branislav. Po riečisku sa bolo treba močiť, a tak sme v hlbinách použili okrem sily už aj mozgovú logiku: snažili sa vystopovať continue v záplavovom fosíle ponad to. ÁNO! Chodby jak ďábel, ohromné meandre, závaly, do toho nejaký ten "dómik" (jeden chodbovitý má tak 60m na dĺžku). A keď nám už hasli karbidule, a vyzeralo to návrat s Tikka-svietidlami, stanuli sme nad tak 20-kou dierou do hĺbky, a dole niekde vzdialene hukot vodnej turbíny... Poďme reku späť, povedali si dvaja Velebitiari obití, tak toto bude nabudúce akiste "prechádzka ružovým sadom"...
A tak sme stanuli na novej méte -385, a kamene hádzali ešte hlbšie. 400-ka už určite padne. Vyhodňare zatiaľ mapying okolo kempu.
Pondelok: Časť osádky vonká. (Nič moc, keď sme sa vrátili z akcie o 23.00, a máte vstávať o 1.00 v noci... :-) Hodina zbalenie matrošu, zahnanie hladu a vyhnanie iných potrieb, potom zo štyri hodinky "stupák" vonká, prezliekanie v lejavici, 2 hodiny zostup... prípadne ešte 4 hodiny šoférovania smer Západ.)
Tí, čo sme mali morál/čas navrch (Šmída, Imrich, Gabča Majerníčkovie), sme si v PO v dierke len hoveli. Ako? Mapovaním KNÓSSOSU hneď za bivakom. Freatické trubičky tak 2 x 3 a viac metrov na výšku, a - VŠADE TO IDE. Nakoniec sme mapovanie ukončili s tým, že dosť(!), lebo, aj keď - znovu ďalší menší dóm, a chodba na kráčanie(!!!) - treba sa nám pozrieť aj na plazivku s nasávajúcim prievanom obďaleč. Závaliská, potom úžiny, potom bahno, no jednoducho - STRAŠNÉ SVINSTVÁ. A keď sa cez to všetko Braňo presúkal, a odhrnul pred sebou silotlakom helmy posledné vadiace bloky, pozerá jak puk - stany...
No ale chvalabohu: aspoň jedna chodba, čo v tejto diere skončila neperspektívne: rovno v bivaku. V UT sme (mierne vyšinutí) vyliezli von a tam nás čakala záľaha snehu. (Vždy však lepšie, ako rovno do búrky a monzúnu.)
Vyzerá to tak, že akcijka najbližšie bude veru poriadne "ostrá".
PS: Tú hnusnú tučnú zmiju... prečo by sme ju mali za....ť, vyzeráme snáď na to? (S láskou sme si ju ovinuli k hrudi, premysleným ťahom ju lapili za hlávku, dali jej pod zúbky tyčinku, a vytlačili do ampulky jedík... dobrý vraj na reumu... :-))
PS2: Lepšie stretnúť hada, ako medveďa, ktorý nás už v Bielovodskej, vlani, a z iba asi 10 m, "prerazil", jako NIČ. Váľali sme sa vtedy kriakoch ako ..... a keď sme macíkovi pozerali (aj v tej tme!) z očiek do tých jeho, či nám nebodaj nechce zakusnúť do stehna (ako v jednom filme s AHopkinsom), vyčítali sme mu z nich, že má z toho evidentne potešenie, ako sme sa mu UHLI... Ale potom, tiež pálil do lesa, jak guľa.

V. Na aorte(?) Širokej, -422, a 1750 nových m

Už od siedmej "ráno" pobehuje po nehostinnej sieni s bivakom nocou na kosť premrznutý jaskyniar, a buntoší čelovkovo-výsluchovou metódou 7 zbylých (chrápajúcich, snívajúcich o ženách, či potajme papkajúcich sladkosti...), aby povstávali aspoň o tej desiatej... Áno, aj błąd ortograficzny!!! vyzerá začiatok ďalšej action v Mesačnom tieni, kedy vás z lona vyhriateho spaciaka vypudí najskôr tlak v močovom vaku... :-)
Poďme však k veci: Samozrejme, hlavným zámyslom ďalšej z výprav do útrob Javorinskej Širokej vo VTatroch bolo preniknúť ďalej po tu nájdenej, už kapacitne väčšej riečke (viď príspevok v tejto Knihe odkazov z 10. 8. 2005). Tentoraz sa na to podujala čisto pánska jazda: I. Pap, B. Šmída (UK), P. Imrich, J. Vykoupil (Šariš) J. Stankovič (Minotaurus) a trio Michal, Adrián a Tomáš Megelovci (Sekcia jaskynného potápania).
Nejaký ten transport (plynové bomby, cukor, Harmasan, ktosi si dokonca priniesol už aj papuče... ale aj centrála je už okolo tristovky), a od 2 do 5 hodín sme stanuli v bivaku všecia. A všecia sme sa na druhý deň vybrali nájsť posledný bod, dosiahnutý posledne Šmidkoňom a Kapučínom.
To sa ale nepodarilo! V zmäti meandrov, blokov a divočiny všakovakých iných priestorov sme ani za .... nemohli lokalizovať šachtu ?P20, kde naposledy mlelo dolu vodu, akoby na riadnej kaskáde... Mapérskemu družstvu sa na dôvažok (akoby hĺbkou natruc :-) pošramotilo meracie pásmo (mali merať odtiaľto späť smerom k táboru), a tak bol vytvorený ďalší pozoruhodný rekord tejto jaskyne - až(!) dva(!) namerané polygóny... Ale nič to: Stankovič naliezol kdesi do závalu, a prešiel na zónu prítoku, kde je poriadny labyrint (aspoň 500 m) všehochuti priestorov, vraj aj akýsi chodbovitý dóm s dĺžkou 50 m, a - "všade to viedlo", chodbami, takže sa Jaro z obavy stratenia sa napokon vrátil...
Trojica Pap, Šmída a Michal Megela zatiaľ ňúrala, kde by len mohol byť ten "stratený" priechod ďalej po vode... Nenašli. Ale našli dačo inieho: dieru, až k blatovým nánosom v nízkych chodbách, kdesi pod tým šum vodotoku. Kopme! ide to, aj žymarom, aj Stop-Petzlom, zahlásil jeden z nich pred okienkom, zníženým bahnonáplavom. Kašlime na to! spriadal svoje hypotézy iný, mysliac tým fakt, že nad riečiskom by iste mali byť väčšie, záplavové chodby, ktorými sa dá mladosť/zúženosť inicial-riečiskovej zóny obvykle nadísť.
A tak vyliezli svorne napokon pomedzi bloky akúsi dieru, a potom?
Hmm... potom sme kráčali - do aleluja. Nádherné riečiko, zákruty, dokonca aj drobné kaskádky a vodopádiky, premyté sivobiele steny, do toho rohovcové polohy, valúnové terasy, meandre, chodby, rozporovanie, skôr však rýchla chôdza... potom sme sa aj namočili cez okienko do vodule... sifóny, nad-chodby, dva prítoky (jeden dokonca priamo na kremencovom podloží!!), tak 2 - 5 l/sec. (odkiaľ to ide?), foslne, dokonalé okrúhle TUBUSY (či ideálne paleosifóny o profile 3 m)...
No, "tam" to trvalo 3 hodiny, a v podstate sme sa ani raz nezohli... Keď už sme dodýchavali silami, a odhadli sme TO tak na 1 kilák (a vzdušnou čiarou tak 400 - 500), ROZBEHOL SA ešte jeden z nás vopred, zistiť, aké nás čakaju fígle a prekážky tejto jaskyne ďalej. 200 m v takmer priamočiarej chodbe s prievanom... zas to obišlo sifón na vzdušné riečište... a ďalej - voľná trubica, a tma...
No - HROZNÉ!!! Fyzicky dosiahnutá new/hĺbka: -422 m.
(a pozn.: aj za sucha na povrchu valilo v riečke opäť tých 15-20 l sekundových, teda, pôjde asi o nejakú významnejšiu podzemnú žilu tohto kopca, stabilnejšiu... pánbožko však zatiaľ vie, odkiaľ sa formujúcu...) Naspäť bolo aj ZLE. Lebo, došli nám karbidky, a pri jednej slabnúcej Tikke a jednom Duu sme, veru, nevedeli nijakovsky násť cestu cez chaosy blokov späť... (Tj. riadne, a s krikom, a pískajúc, sme tam pobehovali!!) Izofólie už boli na krajíčku... ale v tej kose, okolo troch Celziov, premočeným, čo by to bolo platné... Nakoniec sme akýmsi zázrakom našli cestu vonká, a tam nás čakal, zodpovedne (iba takých zo 5 hodín...), Adrián. Že, ako bolo? vraví s kľudom...
Docela ťažká akcia. Traja šli po nej von, piati sme zostali. Mapovať (...aby bol MSluka spokojný... :-))) Potiahli sme topofilom celé POHOĎÁKY, čo je úroveň veľkých, pôvodne freatických chodieb 25 m výškovo pod bivakom, až po nástup do P35 SLNEČNÝ DÁŽĎ. Popritom sme vymazávali "otázniky". (Lepšie povedané - jeden otáznik vymazali, a dva nové pribudli...) Michal našiel, vo výbežku chodby KU ZÓNE -340, veľkú šachtu ELEKTRA. Prieskum: nabudúce. Michal a Braňo potom kopkali v jednej nevýraznej jamke s blokmi, a skoro ich to napokon "zhltlo", do poriadnej šachty, aspoň P20. KAMEŇOŽRÚT, prieskum: nabudúce. Adrián a Braňo, vykresľujúc DÓM-NIJAK, pozreli "lepšie" do jeho steny, tam vylúpili z diery s prievanom (ŽIŠKOVE OKO) zopár kúskov tektonizovaného vápenca - a veľká šachta tak 8 x 20 m (alebo počiatok ozrutného meandra?). No čo... prieskum: nabudúce.
Lebo, všetko lano zobrali so sebou Jaro a Tomáš, do LESA ŠÁCHT. Tu, 8 nabúchaných spitov, zatiaľ 3 zlezené priepasti, parádny meander, nejaké slabšie riečisko, na konci sa treba do toho "oprieť" (kladivkom a sekáčom?)... Tiež: nabudúce.
Koncový rezult za túto akciu: tak 1750 m objavov. (Ale, svaly, a aj tam, kde je len tuk, či mozog, nás veru bolia z toho všetkého až poteraz, čo toto píšeme!) :-))

VI. Razia na Širokej

Vazeni priatelia jaskyn,Tatier a prirody!
Bohuzial musime konstatovat,ze znovu doslo k stretu ochranarov s speleologmi. V snahe zabranit dalsiemu vyskumu fenomenalnej jaskyne MESACNY TIEN bola dnes zorganizovana mnohopocetna trestna vyprava TANAPU sprevadzana najatou SBS a prislusnikov PZ SR.Hned od zaciatku bolo evidentne,ze komando bolo informovane a presne nasmerovane z vnutra nasej materskej organizacie SSS!
V tomto pripade neslo o ziadnu zachranu Tatier,alebo miestnych biotopov.Islo o dobre premysleny cin jednotlivca snaziaceho sa zlikvydovat uspesnu konkurencnu skupinu aj za cenu sproteho udania. V jaskyni momentalne uz 4 den neunavne posobi prieskumny nic netosiaci team,ked jeho ostatnu cast este stale vysetruje policia.Pri vchode hliadkuju dalsi policajti.
Prieskum jaskyne MESACNY TIEN mozno bez nadsadky oznacit nijak inac, ako zlatymi pismenami v dejinach Ceskoslovenskej speleologie. Dnes sa niekdo snazi toto dielo sily,umu a vytrvalosti poskvrnit svojimi ambiciami a komplexami.NEDOVOLME TO! Dalsie podrobnosti v nasledujucich dnoch.

VII. Nádherná action v Mesačnom tieni

Ale, udavačstvo, sa chlapi už dneska moc nenosí... A ani nové jaskyne tým neobjavíte. :-) Akurát sa čoraz viac vysilujete. (Aj zhovaďujete.) Viete, ešte aj tí rangeri(-ka) zo Št.Lesov TANAP-u, čo ste na nás pohecovali, vyjadrili nakoniec reálny úžas nad tým, že KÚ-OŽP v Prešove nám nebol schopný, a už je tomu presne 1(!) rok a 26 dní, vydať za tých 2000 vyhodených kačiek výnimku... a aj im je jasné, že MT sú povinní bádať (of course, aj chrániť) jedine jeho objavitelia. A nakoniec vše skončilo v kancli sympatického náčelníka PZ SR, kde sme si pri ponúknutom fajnovom čaji a kávičke zvesela zaspomínali na Javorinkových "zatopencov" z 91-ho... Že bolo okolo Lysej Poľany v poslednú NE a PO veselo, na tom sa nakoniec svorne zhodli všetci účastníci príslušných aktivít, a najmä miestni objavitelia, ktorí - nám fandia. Lebo, objav jaskyne Mesačný tieň je aj ich, a vďaka ich podpore, a zázemiu.
Ale, pravých jaskyniarov-prieskumníkov akiste zaujímajú viac výsledky, čo sa dialo v zemi, ako nejaké bezcenné spravodajské hrátky, a pletky, teda, k veci:
Za hlavnú prioritu ďalšej, plnokrvnej to explo akcie v Mesačnom tieni (by som sám povedal, že jednej z tu vôbec najlepších!) sme si určili - vytipovanie miest pre potenciálny, možno už II.bivak, niekde okolo -400ky (teda, hlavne niekde tam, kde by nás eventuálny príval nezaplavil ako myšky...). Vo štvrtok 22. 9 sme, ako to vyzerá byť najefektívnejším, vychodili na podkopce Širokej, a ku noci v pätici zostúpili do útrob MT, do podzemného kempu v (už exaktnejších, lebo hlavný ťah je už zameraný, aj vynesený) -284 m. Po štandardných 10 hodinách buvania sme potom trojica Braňo Šmída (UK), Michal Megela (Sekcia jask.potápačov) a Peter Masarovič (JK Dubnica nVáhom) vyrazili na front, po prúde objavenej riečky. V takejto zohratej (a hlavne neúnavnej) trojke sa nám podarilo dôjsť po posledne dosiahnutý bod v -422 m za krásne 2 hodinky. Tam sme freatickými nadchádzkami našli ďalší kus elegantného vzdušného riečiska, ktoré nás priviedlo až k sifónu na méte -433 m. (A Miško už dumká nad tým, aké fľašky si sem priniesť - a my sa na ich transport samo sebou že o to viac tešíme... :-))
To bolo asi po 5 hodinách. Viac sme sa už na vyhľadanie ciest ďalej do hĺbky ani priveľmi nekoncentrovali, lebo nás pustila akási veľká fosílna úroveň nad riečiskom. Miestami dokonale oválne trubice (tubusy) s facetami ako hrom, a priemerom tak 5-8 m, a to vsjo prekombinovanô niekoľkými, aj celkom veľkými sieňami (až dómami) s nekonečnými komínmi. Na šikminách je tu riadne, kvalitné bahníčko, kde sme zatiaľ aspoň v mysli "povyvíjali" nový typ výstroja: Blato-mačky a Prsto-pazúre. V úžasných egutačných jamkách sme tu našli unikátne minicintoríny netopierov. Ťažko povedať, prečo chodia umierať, a tak koncentrovane, iba do týchto jamiek... ale hneď nám aj napadlo, aby sme tu "nezarvali" kdesi aj my, ak voda stúpne povedzme tých 10-15 m (aj po tom sú tu stopy). No čo je najpozoruhodnejšie, v niekoľkých recentných komínoch sme tu našli semioválne kremencové valúny s priemerom takmer 1 meter(!!!). Teda, o čosi ešte vyššie môže valiť aj dáky mimoradnejší fosíl, a sem sa len jeho výplň prepadáva... Ale, však, tam sa ešte dostaneme. Rezultát tohto dňa: cca 700 m prienikov. Ešte sme tu nemapovali (však, akcia aj tak trvala 12 hodín a posledný sa, vycucaný, dovalil do bivaku o 2.00 v noci...), ale - vieme už generálne smery, a aj "nápojovú" priestorovú logiku. Tj. kde nájsť majoritné continue.
(A všetka česť Peťovi "Bebemu"-Rambovi Masarovičovi (1981) ktorý po celý deň nosil na pleciach plný transporťák!! Jednoducho - neúnavný MAN, takého by ste chceli v partii každý!) Mladučký Tomáš Megela a Miky Mikuš (Spk Muránska planina) zatiaľ zlanili ohromný šachto-dóm za rozlámaným ŽIŠKOVÝM OKOM, a načapovali sa na rozsiahlu prítokovú vetvu.
Ešte v noci dorazili ďalší dvaja borci, a tak sme sa rozdelili na sobotu na dva tímy: M. Megela, T. Megela a Zolo Ágh (UK) prebádali priepasti KAMEŇOŽRÚT a ELEKTRA; hlavne druhá z uvedených, P35, no to je parádička, a vedie do kratšieho horizontu chodieb, na konci zanesených. Z jednej strany tam fučí, a dá sa pokopkať, ale, kto by to v tejto mega-diere v týchjto momentoch robil... Skupina Šmída, Mikuš, Masarovič a Marcel Griflík (UK) sme zmapovali celú vetvu okolo ZÓNY -340. Na konci sú šachty, dve sme prezlanili, ale celkovo sme sa snažili vertikalitu nadísť, tým typickým Totesgebirgeovským spôsobom (napr. traverz bokom šachty) až na koniec horizontálne, a keď to tam skončilo, našla sa ďalšia oválna šachta, s poriadne studeným, "odtiaľ-niekde" sa valiacim prievanom...
Pôvodne sme ju chceli zísť v nedeľu, kedy ráno, o mierne masochistickej 4.00 hod. povstávala štvorica na odchod domov z bivaku, ale, povedali sme si: aby bol ten MSluka ešte spokojnejší, a nás navyše hrialo svedomie - poďme reku ešte raz mapovať! (Fuj, dva dni hneď błąd ortograficzny!!! po sebe... ale čo už, že...) A tak sme spravili celý horizont pod tzvnou. IGOROM NÁJDENOU ŠACHTOU, horizontálne chodby (asi 200 m), končiace bizarne vyžranými korozívnymi sienkami, ktoré sme nazvali podľa ich prvoprieskumníka: TOM MG. Aj na tejto miniexpedícii teda padol najmenej ten jeden kiláčik novoobjavov, a o novej hĺbke som už vravel vyššie.
V zložení Šmidkoň, Bebe a Mikino sme to potom v PO 26. 9 vymákli vonká z bivaku za presne 2hod44min, čo bude možno po istú dobu rekord-time výstupu z tejto tak divokej, ale o to krajšej jaskynky. (A 82 hodinami pobytu v zemi sme sa radi pochválili aj v nami certifikovanej policajnej zápisnici :-)) Hold, dobrá partia - v takej sa darí!

VIII. Pri dne Hádovej ríše (Mesačný tieň)

Posledná action, pri ktorej sme dosiahli -433 m (Šmída, Megela, Masarovič), priniesla aj závažné časové zistenia (súvislosti). A to, že k záverovému sifónu Mesačného tieňa je to najmä - PRÍŠERNE ĎALEKO. Z expedičného pôsobenia je nám známy tzv. "bod zlomu", tj. keď sa v istom mieste vo veľkom systéme od nástupu na akciu (trebárs ráno) vytráca efektivita prieskumu a zásadne zvyšuje rizikovosť. The end of our cave sme zvládli v docela vyšportovanej a zohratej trojke z I.bivaku za 3 hodiny. Na návrat treba počítať (hore kopcom) zvyčajne viac, a na výskum už moc času, myslím tým v stave optimizmu, radosti :-) (a nie vyčerpania, apatie či stresu), ani neostane. Bolo teda viac-menej jasné, čo treba spraviť, aby sme pokročili do hlbín - vybudovať II.bivak.
Na to sa podujala multiklubová päťka (UK, SCD, Tisovec, Mur.planina), ktorá strávila pri záležitostiach naokolo toho v podzemí znovu solídny to čas: 77 hodín, resp. 3 noci. V prvý deň sme v podstate len zniesli do I.bivaku matroš. Karbid, nové potraviny, a zase tisíc kadejakých detailov, ku komfortnejšiemu prežitiu. (Lebo stále sa to tu spotrebováva, pre zaujímavosť, tak 1 litrovka plynová varičová/2-3 osoby/akcia. Už nám chýbajú len tie kempingové stoličky :-)) Okolo 17.00 sme už všetci zaľahli, aby sme ušetrili síl - na zajtra, na transport "balíčka" pre II.bivak, ktorý sme zatiaľ ale nevedeli, kam ho umiestnime. Zrejme niekde pri doterajšom dne, mysleli sme si, a aby nás náhodou-náhodou nezaplavila vodička, keď zaprší (sme sa aj trošku obávali...)
A bola to akcijka z tých pernejších. (Nabitý transportiak totiž neminul nikoho.) Po 5 hodinách sme už podvedome začali vyhľadávať TEN SPRÁVNY PĽAC. Samozrejme, pri vode to vyzeralo vábne, nádherné a pohodlné piesčité plošiny, Braňo však riadne presvedčoval, celou svojou váhou, aby sme nezmagorili, že je treba nájsť čosi nad potenciál-záplavovou zónou. Na takomto mieste sme zastali v tzv. DOKONALOM TUBUSE, čo je totálne guľatá fosílna freatická nadchádzka (s priemerom asi 2,5 m), 10 m nad riečiskom, s pohodlným prístupom k vode, sucho, pevný plafón nad gebuľkou, pocitovo dobré miesto... a tak všeličo, v zmysle zásad správneho a bezpečného bivakovania. Úpravy ležoviska, nájdenie systému v ergonomickom odložení a položení vecí (verte, dôležité!), a Pap a Šmída, čo zostávajú, si idú na dve hodiny pobuvať... a potom ešte do jednej po polnoci mapujeme smerom, od kempu k -433ke (zo 250 m). Tomy Megela, Mikino Mikuš a Janči Pavlík sa vracajú do I.bivaku. My dva pozostavší len dúfame, že sa im to podarí, a nenájdeme mančaft za dva dni niekde na trase vo forme "polotuhosti v izofóliách, a s ťažkými viečkami"... lebo, na trase späť je aspoň zo päť miest, kde sme aj znalci poriadne poblúdili (plus zlomené rebro), nieto ešte chalani, ktorí absolvujú trasu okolo rieky prvý raz...
Chlapi to však bravúrne zvládli. Uff.
Pavlík s Megelom potom vystúpili na ďalší deň k povrchu, a Mikuš mal za úlohu vyčkať ako poistka v I.bivaku. Keby dačo. Naša dvojka pokračuje opäť v mapovačke (podľa predb.nahliadnutia v zošite 370 m), obsiahneme tak až úsek po predpolsledný, mimikrový sifón, tzv. CUKRÁREŇ (lebo sme tu mali len štyri sladké tyčinky). Celôkom sa tu už začíname vyznať, a tak si na záver pridávame ešte nejakú tú exploration. Objavujeme ďalší prítok, zasky s ako hlavy (až stoly!) veľkými kremencami, tak 100 m. Voľné lezenie a trochu hazardu v meandri NA TEN SPRÁVNY SMER, 35 ma nad riečkou, končí však závalom, na ktorý si netrúfame. (Rozmliaždil by nás ako žaby.) Analyzujeme ešte nejaké neuralgické body (chodba s vycementovaným náplavom, jéje! treba kopať, plus dve veľké siene s komínovými špárami na hexcentrové polezenie).
Viac už sa nedá, dorážame posledné polievky (zase sme všetko spapali...:-), a - ta ho von, do toho krásneho farebného sveta!!(však to poznáte, sami) Miky nás čaká, krátke občerstvenie v jednotke-tábore, a tri hodiny k bezútešným a dorážkovým úžinám v úvode jaskynky. (Ako špatne začína, tak aj každá akcia tu nie moc pekne končí... teda, to myslím skrz tie drviče, zalamovačky, a deklovú rúru, kde vám vyklbuje panvu. No ale život je práve o tom, či nie?)
Len hútame, že výstup, tých 7-8(!) hodín, a to ešte nie ani od úplne od dna(!), je pekná zaberačka, a chôdza skôr typu škriabania sa po skalách, vzperov, vyťahovania sa, plus srdcobúšiace procesie každých 100 yardov...:-)))
Ale fajnovo sme si teraz dierku sprístupnili, tými postupovými miestami. II.bivak ešte posilníme o zo dve-tri lôžka, a to sa tam, v tej neľutostnej HÁDOVEJ RÍŠI bude naťahovať polygóny a kresliť mapky!!
No ale to už bude asi perina, tak vytiahneme lyžule a tulenie pásy... a poniektorí sa možno konečne naučíme aj lyžovať, veru.

IX.Mesačný tieň: VALÍ to ďalej

Ten mesiac odpočinku padol inak vhod. Doliečili sme si načaté priedušky, konečne si našli čas na prepucovanie karbidiek a pozašívanie overalov, sadli k počítaču a vyniesli čosi polygónov. A najmä, zas sa tešili na akciu, "viac ako", lebo, prieskum v MesTieni, tých 3 či 5 dní aj prístupom, teraz už vždy, to veru nie je len samé objavovanie, ale aj - pekná drina.
Počiatok zimy v Tatrách, to je však už aj čosi sniežiku. Dosť ľudí nás strašilo, že zhynieme v lavínach. (No čo, pre hlbšiu myšlienku... :-) Väčšiu zostavu tentoraz nivelizovali objektívny nález Zlatého Stafylokoka, ale napr. aj "spoločenskejšia" session na Mojtíne, kde sa potenciálna zložka teamu predrozložila, na ... V Lysej Poľane sme sa 2.12.2005 zišli napriek všemu deviati: Kapucian, Pap, Šmída (UK), Stankovič (Minotaurus), Imrich, sestry Majerníčkovie (Šariš), Balciar (R. Sobota) a, priravujúci sa už kdesi do soľných jaskýň Iránu, neodolal ani náš kamarát a špičkový speleofotograf Audy jr. (ČSS, Topas). Výmak do kopca bol tentoraz (pre perinu) o voľačo dlhší, trvalo nám to prakticky do zotmenia(!), ale po ceste do I. bivaku sme jednak transportovali, a hlavne - fotili - a pekné výsledky z toho, no však pozrite si sami, na -
http://audy.speleo.cz/MT/
(Priam vizionárskym snímkom, s hlbším významom, by sa mohol stať ten s č. 39 :-))) Ďalší deň sme sa rozčlenili na subekipy. Docela sa darilo: Imrich, Balciar a Majerníčkovie ženule zameriavali úsek (hnusné plazivky) spod P35 Slnečný dážď smerom na SV, a potom ešte "nadchodby potenc-záplavové" dosť veľké a rovné ďalej ku aktívu. SŠdouble Stankovič a Šmidkoň sa vybrali do koncových útrob: do cca -400 ich sprevádzali aj Marek Audy (fotenie) a Igor Balciar. Posilnili sme II. bivak (plus spaciak, karimatka, ďalší varič a potraviny) a zbehli, k noci, ešte k "teraz záverečnému" sifónu diery, a odtiaľ potiahli smerom späť 150 m polygónu. Silná dvojka Pap/Kapučíno zase naštartovala centrálu (Honda) do šachty P?(P120?) Mesačná stvora: vŕtanie, 10 spitov, len to tak fičalo, traverz na opačnú stranu priepasti, kde sa črtal čierny genetický otvor - a tam už chlapi zas, len kráčali... (alebo sa spúšťali menšími šachtami). 300 m objavov, rúry ako ďas, napája sa to na fosíly nad hl.riečiskom, ale sú tu aj diery KDESI-KAMSI. Treba ich len dobádať.
Šmída a Stankovič si vzali na ďalší deň na plecia náročnejší oriešok: namapovať celý hlavný úsek riečiska, a spojiť sa až s Prešovským meraním. Ono, je to veru dosť dlhé, i pocitovo, duševne, drobná strata nervov sa tu prejavuje aj u odolných týpkov (normálne, reflexívny strach z poblúdenia!), a celkom sme sa museli - premáhať - aby sme to dokončili. A tak sa z nás stali Roboty: bod, dĺžka, azimut, sklon, staničenie, zákres... a znovu! Za ten deň to bolo - 80x!! (Ani sme pri tom nerozprávali, strata času. No ale, zase pekných 600 m sme zrobili, aj s detailnými mapkami, kde je asi tak 100(!) otáznikov, a konečne je týmto pádom spojený celý hlavný spodný ťah jaskyňou, a vieme, kde sme, v priestore. Ale povieme, keď bude treba :-)) Peťo Imrich, Tina Majerníčkovie a Erino Kapucian preskúmali odbočku v Tatra Open, kde je asi P15, dolu zavalená, ale v náproti - okno niekde...
Ozaj, a skoro som zabudol na to hlavné!
Vždy na koniec akcedňa, vždy zásadne po arbajte, si v tejto jaskyni len tak niekde vybehneme... Tentoraz sa, už v SO 3.12, skoro na noc, vybral, rovno nad II. bivakom, hore Jaro Stankovič. Akousi príkrou blatovou tubicou, v ktorej zarážate čižmy do centrálnej ryhy-žľabu v bahne chodby, v horolezectve sa tomu vraj vraví - na žabu. (Tak chodba sa bude volať NA BLATOŽABU.) Vravel, že hore sa to roztrojuje... Dobre, vravím, ale najprv "pláca" (mapying), a potom "práca" (tj. vyberieme sa tam, pokukať sa :-)
Tak aj bolo. (Zatiaľ) 3 velikánske úrovne, rovno nad sebou. Tých 40 až 60 m nad riečiskom. Priemery: 5 či 10 metríkov. Jednou z nich (Jaro, pamätáš si, ktorou? ja už ani moc nie...) sme kráčali, nudne, rýchlo... - KORZO. Došli sme po hlbokú priepasť, na druhej strane pokračovanie... Druhé poschodie ešte väčšie, kaňonovité chodby s 10/15 m na výšku, a sú tu aj slušné siene, jednu z nich, veľmi peknú a prítulnú, sme pomenovali na počesť, ako Sieň dr. Jany STRAKOVEJ. Na "konci" smerom k vých-jaskyne, bolo už treba v koridore poliezť dáky stupeň; ale viete sami, čo robí adrenalín, ak ste na záver akcie znavení na smrť - nechali sme to radšej na pokoji. Na opačnú stranu - HIEROGLYFOVÁ chodba. Dokonalý freatický ovál, s pitoresknými prievanovými obrazcami (sadrovec?), no fantazíja. (ani tam sme to nedošli...) Tretia úroveň... no - voľačo tam bolo. (Matné rozpomenutie, nazerali sme, ešte, o prepojku vyššie, do štvrtej úrovne... prepánaJána... a tiež tam bol obrovský meander, smerujúci mimo rieky, do útrob błąd ortograficzny!!!.)
300, ak nie 500 metríkov brutto padlo určite.
Fajnovo, v sifóne možno ani nebude treba noriť (inak, išlo by to, asi 80 cm svetlosť na výšku), snáď ho obídeme.
Teraz len hútame, Jaro je promovaný matematik, hneď sme zjednodušene zanásobili, ak bude úrovňovitosť pravidelná, od tých -250 (kde začína) do -400, na tak dlhom priamom úseku okolo podzemnej riečky, a ešte, nebodaj, keby to začalo priestorovať - ktože to bude mapovať? :-))
V pondelok sme vyšli spod zeme, len pre info, z II. bivačiku to spravil TEN, čo musí vždy zamkýňať jaskyň (lebo všetci sú leniví, sa tomu podučiť...), za 2 hodiny. Veď, čo už sa vo vlhkej a studenej diere zdržovať, keď máte po tom...
Akcia sa vydarila. Až natoľko, že borcov v jaskyni neiritoval dokonca ani prinesený Playboy(!) Kočky v ňom boli boli riadne, nó, ale znavených jaskyniarov v pánskom magazíne zaujala najviac asi červená "perla" menom Alfa Romeo Brera.
Výskum sme zakončili hore v doline v metelici, že Erikovi sfúklo kdesi hlboko do doliny batoh, zopár razy nás zrazilo vetrom k zemi, v snehu sme sa spustili dolinou radšej na zadku, brzdiac paličkami... ale že je to inak príma, lebo:
Mesačný tieň valí ďalej...
PS: Dobrá správa. Od 1.12.2005 vošla vo právoplatnosť výnimka pre Speleoklub UK na výskum Mesačného tieňa.
Vážené a milé dámy, a páni - ďakujeme vám!
(pozn.: táto akcia bola zorganizovaná v priamej súčinnosti so SSJ, počas kontrolnej obhliadky podzemia I. Balciarom, a naše poďakovanie patrí na tomto mieste dr. Gaálovi, poskytnuté služobné auto ochrany prírody nám ušetrilo čas a umožnilo prenášku vecí i mančaftu Bielovodskou dolinou.)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 28 grudnia 2005, 20:07 
Offline
Generał Broni
Generał Broni

Dołączył(a): wtorek, 12 kwietnia 2005, 20:40
Posty: 1500
Jeszcze Jeden Akcent Geologa tu przenoszę dla nowilek.
JASKYNE, KRASOVÉ JAVY A FORMY RELIÉFU
JASKYNE, KRASOVÉ JAVY A FORMY RELIÉFU


Kras v Jánskej doline


Množstvo jaskýň sa nachádza v Jánskej doline a na južnej krasovej časti ďumbierskeho pásma. Počas cesty Jánskou dolinou môžeme sledovať nádherné prírodné výtvory. Veľmi známe a nádherné je Okno. Nachádza sa v blízkosti masívu Ohnište. Je to eolická forma reliéfu, a teda modelár tohto útvaru, ktorý sa veľmi nápadne podobá gotickému oknu, je vietor. V okolí tohto masívu sa však nachádza mnoho iných povrchových krasových foriem. Geologický podklad tvoria vápence, dolomity a dolomitické vápence. Tieto horniny vytvárajú reliéfovú pestrosť a bizarnosť s početnými bralami, stenami, vežami, priepasťami, otvorenými puklinami, závrtmi, jaskynnými chodbami a priestormi. Charakter priepasti vytvorenej chemickou činnosťou má aj Havrania priepasť s hĺbkou 40 m, Hradová priepasť s hĺbkou 5 m a Pivnica s hĺbkou 6 m. Z turistického hľadiska najzaujímavejšou je Veľká ľadová priepasť na južnom svahu Ohništa tesne pod jeho vrcholmi. Pozostáva z dvoch stupňov s celkovou hĺbkou 125 m. Na dne prvého stupňa v hĺbke 80 m je ľadový kužeľ dosahujúci výšku 15 m.

Masív Ohnište patrí ku scenericky najmalebnejším úsekom liptovského krasu so známymi prírodnými atrakivitami a zaujímavosťami.

Teraz sa poďme bližšie pozrieť na niekoľko jaskýň, ktoré sa tu nachádzajú.

Stanišovská jaskyňa

Nachádza sa v Jánskej doline na severnej strane Nízkych Tatier, južne od obce Lipt. Ján a jej dĺžka je 1680 m. Vchod do jaskyne je situovaný na pravej strane Stanišovskej doliny na juhozápadnom svahu Smrekovice (1277 m). Jaskynné chodby sa tiahnú od juhu na sever v smere tektonických puklín a po sklone vápencových vrstiev. Na druhotnú krasovú výzdobu je bohatšie horné poschodie. Nachádza sa tu veľa zaujímavých siení a dómov s nádhernou kvapľovou výzdobou a s inými krasovými dekoráciami. Chránené krajinné územie (ďalej CHÚ) a vlastný prírodný výtvor Stanišovská jaskyňa predstavuje zo speleologického hľadiska veľmi hodnotné územie. Sprístupnením jaskyne sa zvlášť kultúrnoosvetový význam zvýši.

V CHÚ a vo vlastnej jaskyni nie je dovolená výstavba a zásahy akéhokoľvek druhu, ktoré by menili prirodzený vzhľad a charakter prostredia, zvlášť otváranie kameňolomov, štrkovísk a podobne. Tiež sa zakazuje v jaskyni zber hornín a akékoľvek poškodzovanie jaskyne odlamovaním a znehodnocovaním kvapľovej výzdoby.


Na pravej strane doliny vedľa Stanišovskej jaskyne sa nachádza Malá Stanišovská jaskyňa a jej dĺžka je 320 m. Jaskyňa v Koreni je najvyššie položená jaskyňa v doline s dĺžkou 150 m a so zvetranou kvapľovou výzdobou a Jaskyňa v Sokole pri ponore Štiavnice má dĺžku 288 m a nepatrnú výzdobu.


Na ľavej strane doliny je významná Partizánska jaskyňa v Šindliarke s dĺžkou 102 m a pri vyvieračke Štiavnice Hlboká jaskyňa s dĺžkou 150 m s podzemnými riečnymi jazierkami. Južne od nej sa nachádza Jaskyňa v Zlomiskách s podzemným jazierkom s dĺžkou približne 900 m a vedľa nej Zimná jaskyňa s dĺžkou 136 m.

V priestoroch Starej Poľany v r. 1956 objavili jaskyňu dĺžky 140 m s dvoma jazierkami a so stalagmitovým lesíkom. Medzi novšie objavy patrí Nová Stanišovská jaskyňa v južnom svahu Stanišovskej doliny s dĺžkou okolo 500 m s podzemným jarčekom.

Kras v okolí Ďumbiera

Kras vystupuje na južnom svahu Ďumbiera na Kozích chrbtoch pri Chate Hrdinov SNP, odkiaľ sa tiahne v úzkom pruhu na západ až po Trangošku. Rozvoj krasových javov tu ovplyvňuje vysokohorská klíma, čím nadobúda charakter vysokohorského krasu. Z povrchových krasových útvarov sú významné puklinové škrapy a rútené závrty na svahoch Kozích chrbtov. Misovité závrty, široké 6 – 10 m, sú v sedle medzi chatou a Králičkou. Z ponorov je najvýznamnejší ponor Hatašova jama pod Kozími chrbtami. Povrchové vody, ktoré v ňom miznú, vyvierajú znova v krasovej vyvieračke Trangoška východne od chaty. Početnejšie sú zastúpené jaskyne vzniknuté na puklinách a rozšírení koróziou dažďovej vody i mrazovým zvetrávaním. Z nich najvýznamnejšia je Kozia jaskyňa vo výške 1681 m, ktorej vchod leží asi 400 m na juhozápad od Chaty Hrdinov SNP. Pozostáva z chodby, mierne klesajúcej na západ, zakončenej v dĺžke 140 m 12 m hlbokou priepasťou, z ktorej pokračujú ďalšie chodby. V zadnej časti jaskyne sa zachovala zvetraná výzdoba. Jaskyňa mŕtvych netopierov má stupňovitý charakter s dĺžkou 3400 m a hĺbkou 243 m.

Dla jka się zorientowałem - nie zorientowanych w temacie to słowacki opis terenów jaskiniowych w Nizkich Tatrach - nawet niedaleko od naszej granicy a własnie tu jest najgłębsza jaskinia Słowacji - Hipmanowa -495m powstała przez połaczenie 2 jaskiń - Wiecznej Roboty i Starego Hradu - więcej o tym w czasopiśmie JASKINIE


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 56 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL