jacek_gliwice napisał(a):
a w takim razie do czego to sluzylo?
[ img ][ img ][ img ]prawde powiedziawszy nadal mam watpliwosci czy aby to za duze nie jest na zagluszarkę WE...
chociaz faktycznie, zgodnie z opisem na tej stronie:
http://149.156.142.12/ows/fort.niem/sto ... zowice.htmobiekty ze zdjec raczej nie przypominają tego w zabrzu
Grzeje tego kotleta ;) :1
Bo mieszkam od 8 roku zycia jakies 300 metrów od tego wszytkiego.
Wszytko słuzyło do zagłuszania radia wola europa....
Sama maszt stalowy wysoki na jakies 100 metrów(z pamieci mojej w tamtym okresie-8 letniego "synka")..Padł pewnego wieczora,w czasie silnego wiatru.Był to schyłek komuny,nie pamietam ale lata 87-89.
"po prostu" piszemy oddzielnie - błąd ortograficzny!!! wieza nie była konserwowana,i nalezycie doglądana.I
"po prostu" piszemy oddzielnie - błąd ortograficzny!!! wiatr ją przewrócił.Pamietam jak jeszcze cały maszt-połamane,wykrzywione rury lezały na polu,i wojskowi cieli je palnikiem na kawałki.Do jakiegos 95 roku bardzo łatwo było
błąd ortograficzny!!! ma być "znaleźć" fundement masztu(teraz całkowicie zarosciety,i za cholere nie potrafie go
błąd ortograficzny!!! ma być "znaleźć" :n ).Ostały sie tylko odciągi,ktore słuzyły do napinania lin stalowych trzymające,maszt w pionie.
Cały teren był okrązony podwójnym płotem z drutu kolczastego,miedzy którym był pas zaoranej ziemi szerokosci jakis 5-8 metrów(podobno na tym pasie były zakopane miny,a sam płot wew pod prądem-ile w tym prawdy nie wiem...za duzo nie mogłem sprawdzic jako 8 latek :) hehe)Teraz wszytko juz dawno zarosniete trawa,chodz jeszcze stoi pare betonowych słupów z tego ogrodzenia.
W tym pierwszym kwadratowym budynku,znajdowała sie cała aparatura słuząca do zasilania tego masztu.U podstawy sa wywiercone otwory na dynamit-na wszelki wypadek,zeby jak cos wszytko "wyjebudu" w krótkim czasie.W tym okrągłym była cała aparatura słuzaca do zagłuszania-takie centrum dowodzenia...Od tego centrum dowodzenia leciały zakopane przewody(do dzisiaj zachował sie rów wykopany przez złomiarzy w celu odzyskania miedzi),ale takze nad ziemia leciały rury "z czyms" w srodku,bo zachowały sie fundamenty ktore je podtrzymywały.Oprócz tego wszytkiego była jeszcze kantyna+pokoje wojskowych(teraz znajduje sie tam knajpa "wrzos",oraz magazyn-garaz,gdzie teraz znajduje sie zakład produkujący pompy głebinowe....
Nie wiem dokładnie kto tym wszytkim rządził....Na 100% wojskowi(ruskie,albo polacy nie wiem,jako 8 latek mnie to nie za bardzo interesował).Cały teren był bardzo pilnowany,pamietam wojskowych z psami na obchodzie wokół płotu itd...
Jak maszt padł w ciagu jakiegos miesiaca,wojskowi sie wyniesli...wywozac wszystko co sie da...A reszte zrobili złomiarze