boratynka napisał(a):
Ile tych ksiąg było w okresie wędrówek ludów, skoro te maleństwa w skali kraju wychodzą grubymi tysiącami rocznie...
rozszerzmy pytanie... a co to za moda była - i kiedy - na plenerowe czytanie ksiąg...
i - jakimi siłami - te grube tysiące ksiąg - były przepisywane - bo ewidentnie większość to stylistyka - "przed gutenbergowska"...
no i - gdzie "reszta" po zestawach od tych okuć...
http://antykwariat-mit.pl/oprawa-ksiazkimyślę - że ograniczanie się do jednej łatwo dokumentowalnej funkcji tego przedmiotu, jest uproszczeniem - na poziomie fałszu
Boratynka, na wstępie odsyłam do tego wątku
viewtopic.php?f=84&t=52567w którym również podważałem jedno jedyne zastosowanie tych zapięć, jednak aktualnie jestem daleki od szerzenia takich herezji do momentu, aż ktoś czarno na białym nie udowodni, że faktycznie zapinki znajdowały inne zastosowania.
nie zgodzę się, by stylistyka była przedgutenberowska. Motywy mamy czysto religijne (Adam i Ewa, ukrzyżowany Jezus, muszla, Maryja z dzieciątkem itp.), bo i książki religijne były przez długi czas najbardziej popularne. Odnośnie innych okuć - z biegem czasu (jak wszystko) robiono masówkę. To, co widzicie na przytoczonych zdjęciach, to są te "lepsze" i droższe książki. Zdecydowaną większość w XVII-XVIIIw. stanowiły małe knigi ze szczątkowymi bądź też całkowicie bez innych okuć.
Mnogość tych zapinek wyjaśnił erni1979. 95% jak nie więcej to zapinki żeńskie no i oczywiście datowanie zdecydowanie PO Gutenbergu.
ponadto odnośnie datowania: patrzmy na fakty, czyli stop: 95% zapinek jak nie więcej to nie brąz lecz miedź a mosiądz.