|
Niewątpliwe kajakowa jedynka jest szybsza niż kanu, przeciętna zaś turystyczna dwójka jakie są najczęściej w wypożyczalniach już nie, tu załoga kanu nie powinna dać im szans. Tyle ze kanu ma oprócz dużej zwrotności główną zaletę, ŁADOWNOŚĆ o jakiej na kajaku można tylko pomarzyć. Inna sprawa, że najczęsciej spotykane w wypożyczalniach kanu, mało mają wspólnego z pierwowzorem a z takim Prospectorem to już bardzo mało. Taki klasyczny Prospector jest wprawdzie dość wymagający w sztuce wiosłowania, ale jak się go pozna to już bardzo wdzięczny. Pływam na obu i przesiadka z kajaka na kanu jest trudna, ale teraz stanowczo stwierdzam na długie wyprawy kanu jest nie do pokonania.
Co do pomysłu tratwy ratunkowej problem jest jeszcze jeden, którego nie bierzesz pod uwagę, poszycie dna w takich tratwach nie jest odporne ani przystosowane do szorowania po kamieniach czy zatopionych drzewach jak poszycia w dmuchanych kajakch np Gumotexu. Obawiałbym się o jego stan, przynajmniej na większości polskich rzek. Jeziora to nie kłopot, podobnie na dużych rzekach jak Wisła czy Odra raczej obyłoby się bez kłopotów, ale taka Pilica, San o Brdzie, Wdzie, Drawie, Drwęcy nie wspominając, na których woda miejscami płytka, a w nurcie masa zatopionych drzew to już inna bajka. Obawiam się, że na takich rzekach po kilkudziesięciu metrach góra po pięciu kilometrach wyprawa by się skończyła na pierwszym ostrzejszym badylu, którego na tratwie nie wymanewrujesz.
Moje typy na tratwę ratunkową: Wisła, Odra, Noteć, Warta (górny bieg), Pisa, Biebrza, Narew. Na nich jedyną przeszkodą powinny być pale po starych mostach i zatopione lodówki na odcinkach miejskich :). Szczególnie ciekawa byłaby tratwa na rozlewiskach Biebrzy i Narwi bo tam poza kilkoma polami namiotowymi nie ma gdzie spać.
|