Czytał ktos ? zastanawiałem sie długo gdzie to wrzucic i nie potrafie znależć bardziej odpowiedniego dzialu poza tym, zeby byla jasność nie chodzi mi o mordy upowcow na żołnierzach WOP-u czy milicjantach, bo to fakty bezdyskusyjne, tylko o tym jak sie nagina fakty, czy znaleziska do z gory zalozonych tez ....tragifarsa, a nie badania .... sorry ale po takich zagraniach, nikt poszukiwaczy czy innych amatorow historykow nie bedzie traktował poważnie.
Cytuj:
Eksploratorzy odkryli w Bieszczadach szczątki żołnierzy zamordowanych przez UPA!
Zaprzyjaźnionym z "Podkarpacką Historią" członkom eksploratorskiej grupy "Orły Historii" udało się wpaść na trop ponurej zagadki z lat 40. XX wieku. Wszystko wskazuje na to, że odkryli w Bieszczadach miejsce spoczynku polskich milicjantów lub żołnierzy zamordowanych przez UPA. Świadczą o tym szczątki ludzkie i różne elementy wojskowego ekwipunku. Dzięki nim wyjaśniona może być jedna z tajemnic burzliwej historii Bieszczad.
Członkowie Grupy Eksploracyjno-Poszukiwawczej "Orły Historii" z Niepołomic zaopatrzeni w niezbędny sprzęt i pozwolenia od pewnego czasu penetrują Bieszczady w poszukiwaniu pamiątek przeszłości. W kręgu ich zainteresowania są zwłaszcza tereny na których jeszcze trzy lata po oficjalnym zakończeniu II wojny światowej trwały walki polskiego wojska i milicji z oddziałami Ukraińskiej Powstańczej Armii.
Ostatnio niepołomiccy eksploratorzy zapuścili się w okolice Magurycznego, które w połowie lat czterdziestych ubiegłego wieku były jedną z głównych baz "zakierzońskich" sił UPA. Pierwsze znaleziska są niezwykle obiecujące. Badacze natrafili m.in. na ludzkie szczątki, kości, czaszki, czeci szczęk pozbawione uzębienia. Sposób ich pochowania, a w zasadzie porzucenia pod cienką warstwą ziemi i poszycia leśnego może wskazywać, że śmierć ofiar nastąpiła w sposób gwałtowny, w czasie walki lub w wyniku egzekucji, zaś nikt już nie zadbał o ich nalezyty pochówek.
Do kogo należą szczątki, czy jest ich więcej, można będzie ustalić zapewne po dokładniejszych badaniach, wnikliwszych oględzinanch terenu, a przede wszystkim po ekshumacji, w sprawie której niezbędne dokumenty zostały już przesłane do Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego. Na razie możemy tylko domniemywać co stało na Magurycznem.
Poszukiwacze przeczesując teren natknęli się m.in. na połamanego, metalowego orzełka, wzór 1945, jaki nosili zarówno milicjanci, jak żołnierze. Uwagę zwraca szczególnie sposób jego uszkodzenia. nie jest pogięteco mogłoby być efektem zgubienia i nadepnięcia lecz połamane. Tak jakby ktiś zrobił to celowo. Wniosek nasuwa jak jasny, zwłaszcza, iż istnieją relacje pokazujące, że upowcy niszczyli wojskowe symbole i odznaki, często zmuszali do tego swoje ofiary;
Jedna z hipotez zakłada, że na Magurycznem znaleziono szczątki uprowadzonych i zamordowanych przez UPA żołnierzy lub milicjantów. Jest to o tyle bardzo możliwe, że są znane takie przypadki. W licznych relacjach pojawiają się informacje o nie odnalezionych dotychczas żołnierzach lub funkcjonariuszach, którzy wpadli w zasadzkę Ukraińców.
Chyba każdy wychowany w poprzednim systemie pamięta najsłynniejszą, mocno propagandową ale dobrze napisaną powieść Jana Gerharda "Łuny w Bieszczadach" i nakręcony na jej motywach film "Ogniomistrz Kaleń". I w książce i w filmie w sposób bardzo sugestywny przedstawiona jest, umiejscowiona w okolicach Smolnika, scena egzekucji pojmanych przez UPA żołnierzy. W czasie licznych dyskusji pojawiały ię co prawda głosy, ze opisana przez Gerharda scena nie miała miejsca, niemniej jednak nawet, jżeżeli w jakimś sensie była to tylko literacka fikcja to mająca mocne odniesienie do zdarzenia, a nawet zdarzeń rzeczywistych.
Do najgłośniejszych i największych zbrodni popelnionych na milicjantach i żołnierzach prze UPA zaliczane są dwa wydarzenia które miały miejsce w marcu 1946 w zaledwie kilkudniowym odstępie czasu. 0 lub wg niektórych źródeł 21 marca upowcy zaatakowali strażnicę Wojsk Ochrony Pogranicza w Jasielu. Ukraińcy wzięli do niewoli od 79 do 94 jeńców (meldunek kurennego "Rena" podaje tą pierwszą liczbę. 20 żołnierzy miało być puszczonych wolno, reszta zostałą zamordowana. Tylko część zwłok znaleziono. Do dzisiaj nieznane jest miejsce pochówku około 30 pojmanych. Z miejsca egzekucji zdołał uciec szeregowcowi Sudnikowi (ten wątek pojawia się zarówno w "Łunach w Bieszczadach" jak i "Ogniomistrzu Kaleniu. Do następnej masakry doszło 26 marca, gdy w zasadzkę wpadł oddział idący z Komańczy do Jasiela. Zginęło 60 wopistów i 5 milicjantów. Jedną z ostatnich większych zbrodni upowcy dokonali już 3 dni po zasadzce na konwój wiozący gen. Karola Świerczewskiego. W walce zgineło prawdopodobnie 21 żołnierzy, zas 10 lub 11 uprowadzono, później bestialsko zamordowano.
Eksploratorzy z Niepołomic znaleźli na Magurycznem m.in. łuski od ręcznych karabinów maszynowych diektariew. Takiej broni używały obie strony walczące w Bieszczadach. "Ren" w sprawozdaniu z marca 1946 wspomina o zdobyciu na Polakach siedmiu diektariewów. Poszukiwacze liczą, że uda im się znaleźć nowe ślady, może nawet żołnierskie nieśmiertelniki. Między nadzieję, że kolejną z tajemnic, które wciąż kryją bieszczadzkie lasy uda się wyjaśnić.
Autor: Szymon Jakubowski
Źródło i zdjęcia:
http://podkarpackahistoria.pl/mord-w-magurycznem