paviano napisał(a):
Wybacz "Mirku", jak dla mnie twoje słowa w kontekście tego artykułu brzmią, delikatnie mówiąc, dwuznacznie. Przy skali zjawiska, jakim jest obecnie w Polsce poszukiwanie z pomocą wykrywacza metali, żadnym rozwiązaniem nie jest legalizowanie swojego hobby poprzez współpracę z archeologami (a jeżeli jest rozwiązaniem to czysto indywidualnym i dość egoistycznym). 50 czy 100 tys poszukiwaczy w Polsce nie znajdzie swoich osobistych 10 tys. archeologów w których towarzystwie będzie mogło w majestacie prawa kultywować swojego hobby. A ja widzę na tym przykładzie że koledzy którzy już "Pana Boga Archeologa" za nogi chwycili, mają tendencję do traktowania reszty braci po piszczałce jako szkodników, którym dobrze że przykręca się śrubę (że pozwolę sobie zacytować "...a tym, którzy kopią nielegalnie jest coraz trudniej..." i to ma być fajne i pozytywne zjawisko?). Jedno tylko powiem - odejście od powszechnej penalizacji, licencjonowanie poszukiwaczy, pełna informacja o terenach i zasobach archeologicznych i karanie tylko tych którzy wchodzą w szkodę. Nie będę już więcej komentował. Koniec, kropka, bomba, kto czytał ten trąba.
pav
100% poparcia.
Z archeo najczęściej współpracują starzy wyjadacze, z których większość w ramach "partyzanckich" działań już się nakopała sporo. W skali kraju współpraca poszukiwaczy z archeo jest jak na razie zjawiskiem marginalnym -co ma zrobić (wspomniane przez Paviano ) kilkadziesiąt tysięcy poszukiwaczy, żeby móc sobie spokojnie pokopać w jakimś neutralnym, nie objętym ochroną archeologiczną terenie?
Poza tym irytuje mnie postawa doświadczonych poszukiwaczy, którzy przeszli na "jasną stronę mocy", a teraz krytykują i potępiają chodzenie z wykrywką na własną rękę -
nie pamięta wół jak cielęciem był?
Pozdrawiam.