@: "Można oczywiście tego nie zrobić ale to już na prawdę trzeba mieć spore zaplecze finansowe i prawnicze. A i to nie zawsze wystarczy (przykłady z Pomorza są dobrze znane)"
Pewnie mają, za budowę apartamentowców nie bierze si firma goła i wesoła. Ni nie zapominaj też, że to ostatnie wyburzanie wynikało już z decyzzji nadzoru budowlanego, bo szkielet groził katastrofą:
"W poniedziałek wyburzana ściana została wpisana do rejestru zabytków. W czwartek stołeczna konserwator zabytków robiła wszystko, co mogła, żeby zatrzymać olbrzymią maszynę. Ale bez skutku.
Szef firmy rozbiórkowej bronił się i tłumaczył, że zgodę na prace wydał powiatowy inspektor nadzoru budowlanego. - Nadano rygor natychmiastowej wykonalności, usunięcia komór, skucia zwisających elementów - wymienia Marek Orlik, właściciel firmy rozbiórkowej."
http://www.tvnwarszawa.pl/28415,1656172 ... omosc.html
@: "Artykuł ten nie dotyczy wyłącznie inwestora. "
Dotyczy ogólnie znalazcy zabytku w trakcie budowy.
Art. 32.
1. Kto, w trakcie prowadzenia robót budowlanych lub ziemnych, odkrył przedmiot,
co do którego istnieje przypuszczenie, iż jest on zabytkiem, jest obowiązany:
1) wstrzymać wszelkie roboty mogące uszkodzić lub zniszczyć odkryty
przedmiot;
2) zabezpieczyć, przy użyciu dostępnych środków, ten przedmiot i miejsce jego
odkrycia;
3) niezwłocznie zawiadomić o tym właściwego wojewódzkiego konserwatora
zabytków, a jeśli nie jest to możliwe, właściwego wójta (burmistrza, prezydenta
miasta).
(...)
3. Wojewódzki konserwator zabytków jest obowiązany w terminie 5 dni od dnia
przyjęcia zawiadomienia, o którym mowa w ust. 1 pkt 3 i ust. 2, dokonać oględzin
odkrytego przedmiotu.
Istotne jest to, że WKZ może wkroczyć w takim przypadku tylko po otrzymaniu zgłoszenia od znalazcy. A raczej nie należy oczekiwać, że w tym przypadku ktoś w ogóle coś znalazł (ziemi w ogóle nie ruszano) i tym bardziej powiadamiał konserwatora.
@: "Chyba że jest inny wariant. Ktoś uznał kiedyś że wniosek o wpisane tego budynku to rejestru jest bezzasadny (co mnie osobiście by nie zdziwiło), a okrzyki wzburzenia na kilku kanałach TV w gorącej atmosferze żałobno - wyborczej kazały pociągnąć za konserwatorski sznurek (albo sznurek sam się pociągnął).
Jaka nie byłaby odpowiedź to obraz rysuje się smutny. "
Teraz zacznie się korowód rozpatrywania odwołań, a potem pewnie ciąg dalszy w sądzie administracyjnym. Sprawa będzie się ciągnęła z rok albo i dłużej, ale mam nadzieję, że w końcu inwestor zrealizuje swoją zapowiedź wystąpienia na drodze cywilnej o odszkodowanie od WKZ za straty związane z tym zamieszaniem.
Artur[B]