Teraz jest czwartek, 9 kwietnia 2026, 08:05

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Regulamin działu


Kliknij, aby przejrzeć regulamin



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 36 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 15 maja 2010, 21:49 
Offline
Specjalista
Specjalista

Dołączył(a): czwartek, 26 listopada 2009, 13:31
Posty: 582
Moim zdaniem poruszyłeś bardzo ważna sprawę, choć oczekiwałem że i tak dojdziemy do pytania: "A właściwie dlaczego to jest zabytek?" Ja mam poważne wątpliwości, czy ten budynek można uznać za zabytek i tym bardziej wpisać go do rejestru zabytków. Zabytek, to zgodnie z art. 3 pkt. 1 ustawy o zabytkach" nieruchomość lub rzecz ruchomą, ich części lub zespoły, będące dziełem człowieka lub związane z jego działalnością i stanowiące świadectwo minionej epoki bądź zdarzenia, których zachowanie leży w interesie społecznym ze względu na posiadaną wartość historyczną, artystyczną lub naukową". Jaką ten budynek sam w sobie ma wartość naukową, artystyczną czy historyczną? To, że stacjonowało w nim przez kilka dni dowództwo Powstania Warszawskiego to jeszcze trochę za mało... O uznaniu za zabytek i tym bardziej o wpisie do rejestru powinna decydować wartość samego budynku, a nie to, że ktoś w nim incydentalnie przebywał. Co prawda art. 6.1.1h ustawy o zabytkach pozwala objąć ochroną: "miejsca upamiętniające wydarzenia historyczne bądź działalnośćwybitnych osobistości lub instytucji", ale moim zdaniem w tym przypadku to za mało, bo miejsc upamiętniających Powstanie jest w Warszawie sporo i bez tego można spokojnie się obyć - ono nic nowego nie wniesie. A upamiętnianie każdego miejsca, gdzie stąpnęła, choćby na kilka dzień jakaś historyczna postać doprowadziłoby rzeczywiście do zamienienia Polski w jeden wielki skansen.... Nie o to chyba chodzi!!!?? No, chyba że to to jednak chodzi ze względów choćby na pewne zapotrzebowanie polityczne....


W przypadku tego budynku moim zdaniem powinna decydować ocena walorów architektonicznych samego budynku, a jest on po prostu.... nijaki. Przytoczę tutaj, bez dodatkowego komentarza fragment artykułu Michała Witwickiego w w Ochrona zabytków nr 1 /2007, str. 77-97.

"Sformułowanie ustawy zawiera zasadę wyboru, jakkolwiek nie wyraża tego expressis verbis. Wybór zaś oznacza, że historyczny obiekt proponowany do indywidualnej ochrony konserwatorskiej w celu jego zachowania powinien mieć wartości wyższe wobec innych obiektów tego samego typu i ponadprzeciętne. Powinny być one wyrażone przez materialne elementy historyczne obiektu. Zasada wyboru jest zgodna z duchem ww. ustawy. Jest więc prawnie obowiązująca i prawidłowa merytorycznie, a w sprawach bezpośrednio dotyczących wpisu do rejestru stanowi punkt wyjścia. Określenie „zabytek” jest niedostatecznie precyzyjne. Bardziej konkretne określenia są stosowane np. we Francji czy w Niemczech – tam jest używany termin „pomnik historii” (monument historique, historisches Denkmal, Kunstdenkmal). Już w tej nazwie zawierają się takie cechy, jak nieprzeciętności i wielkość.

Określony w powołanej Ustawie o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami podział na wartości historyczne, artystyczne i naukowe jest zabiegiem proceduralnym, ułatwiającym rozpoznanie, ocenę i decyzje służby konserwatorskiej. Z naukowego punktu widzenia jest on nieprawdziwy, gdyż wartości artystyczne i naukowe także odnoszą się do historii obiektu. Lecz podział ten jest bardzo pomocny. Wyodrębnienie wartości artystycznych (w których mogą się zawierać wszelkie wartości przestrzenne czy, inaczej mówiąc, plastyczne) jest uzasadnione, ponieważ w odniesieniu do zachowanych obiektów przeszłość przemawia przez ich substancję materialną. Wartość naukowa określa i uzasadnia nasz stosunek do obiektu. Jest jego fachową oceną, która przyczynia się do określenia miejsca obiektu w minionej i współczesnej kulturze kraju. Warto dodać, że postęp wiedzy i ewolucja poglądów sprawiają, że ukształtowany system oceny wartości zabytkowej może także podlegać modyfikacjom. Podstawowe wartości, jakie reprezentuje obiekt zabytkowy, w naszej praktyce są jednak trwałe.

W konkluzji należy przyjąć, że obiekt zabytkowy jest materialnym dokumentem przeszłości, mającym wyróżniające się wartości historyczne i przestrzenne, ważne dla nauki i kultury. Niezależnie od powyższych uwag można stwierdzić, że powołana ustawa udostępnia wprawdzie dobrą podstawę merytoryczną do oceny wartości zabytkowej, jednak z natury tego aktu prawnego daje tylko ogólne definicje wartości jako historyczne, artystyczne i naukowe, które to definicje muszą być rozwinięte w uzasadnieniu decyzji konserwatora. Ponadto należy zauważyć, że wartość naukowa wynika z wartości historycznej i artystycznej. Jeśli przedmiot oceny nie posiada nic z tych dwóch wartości (a co najmniej jednej z nich), dla nauki na ogół może mieć wartość jako pozycja statystyczna. W związku z tym głównie wartości historyczne i artystyczne przesądzają o wartości zabytkowej obiektu. W przygotowaniu administracyjnej procedury wpisu do rejestru są sporządzane analizy (zawarte na tzw. kartach białych), w których ustawowe, obowiązujące określenia powinny być rozwinięte i uzasadnione szeroko i wnikliwie zgodnie z wymaganiami dokładnej analizy wartości obiektu.

Podstawą ustalenia wartości musi być analiza porównawcza, powołująca inne obiekty, wydarzenia, zjawiska, mogące mieć wpływ na ocenę badanego obiektu. Dopiero na tym tle można umieścić go we właściwym miejscu w hierarchii wartości obiektów historycznych. Ocena wartości zabytkowej wymaga pogłębionej wiedzy, a przynajmniej orientacji w różnych dziedzinach wiedzy historycznej. Z pewnością nie jest to zadanie dla laika, a nawet dla fachowca o wąskiej specjalizacji. Niekiedy wymaga współdziałania specjalistów z kilku dziedzin nauki historii. Zabytkoznawstwo jest wiec bogatą dziedziną wiedzy, służącą do precyzyjnego ustalenia wartości lub ich braku, niezależnie od wieku obiektu. To stwierdzenie jest ważne, nie wszystko bowiem co stare, nie wszystko co się może komuś podobać jako obiekt dawny, a nawet nie wszystko co może być przedmiotem prac naukowych można uznać za zabytek, podlegający ochronie prawnej. W praktyce decyzje konserwatorskie są nierzadko kwestionowane nie z pozycji naukowych, ale za parawanem „potrzeby społecznej” lub „odczucia”, za czym najczęściej kryją się osobiste emocje lub własne interesy czy chęć rozgłosu"

Artur


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 15 maja 2010, 23:36 
Offline
Chorąży
Chorąży

Dołączył(a): poniedziałek, 5 października 2009, 19:20
Posty: 130
Lokalizacja: Dolny Śląsk
chciałem się wypowiedzieć konkretnie, bo działam w podobnej branży ale coś linki nie działają i nic nie widzę. Co do anormalności tutaj, to jestem przyzwyczajony do największych dziwów. Często trzeba tłumaczyć ludkom, dlaczego kolor brązowy a nie beżowy (wtedy budynek jest zharmonizowany z tradycyjną zabudową) podobnie szprosy w oknach i inne pierdoły! Myślę że tu podobnie zadziałał aparat administracyjno - urzędniczy (Kazik) i nic się na to nie poradzi!


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 16 maja 2010, 08:41 
Offline
Porucznik
Porucznik

Dołączył(a): środa, 16 marca 2005, 12:39
Posty: 311
Lokalizacja: Warszawa
W tamtej okolicy parkuję samochód. Parę minut po 6:00 jechałem do pracy i maszyny już działały...

Pierwszy film jest dość długi. Ostatni najciekawszy.
http://www.tvnwarszawa.pl/28415,1656039 ... omosc.html
http://www.tvnwarszawa.pl/28415,1656090 ... omosc.html
http://www.tvnwarszawa.pl/28415,1656172 ... omosc.html


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 16 maja 2010, 18:46 
Offline
Chorąży
Chorąży

Dołączył(a): poniedziałek, 5 października 2009, 19:20
Posty: 130
Lokalizacja: Dolny Śląsk
no, po tym co tu zobaczyłem to stwierdzam z całą pewnością że pewnych ludzi powinno się zastąpić (nie mówię nic broń Boże o wybatożeniu czy innych właściwszych karach). Widać po tym, że pewne instytucje są schorowane w całym kraju mniej więcej po równo. Tutaj ktoś nie dopatrzył albo... w pierwszym przypadku musiałby być strasznie głupi, więc? Myślę że powinny tu polecieć głowy, za cały ten bezsens!


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 16 maja 2010, 19:59 
Offline
Wielki Przełamywacz Lodów

Dołączył(a): sobota, 22 marca 2008, 15:12
Posty: 525
arturborat napisał(a):
Podejrzewam, że tam gdzie pracujesz, po prostu nikt się od nich nie odwołuje i są wykonywane bez czekania na upłynięcie okresu na wniesienie odwołania. Miałem niestety do czynienia z tymi wszystkimi urzędami, od WKZ przez nadzór budowlany po urząd gminy i gdybym stosował Twój punkt widzenia to marnie bym wyglądał:


Ale tu nie chodzi tylko o to że nikt się nie odwołuje .. chodzi o to że urzędnicy WKZ wstrzymują prace z różnych powodów a więc zgodnie z rozsądkiem zakładam że mają do tego uprawnienia. Nie wierze, że duże spółki akcyjne dla których pracuję posiadające po kilkunastu prawników nie odwołałby się od takiej decyzji gdyby miały podstawy prawne ku temu.


arturborat napisał(a):
@: "Może więc nie należy odrzucać dziennika budowy zbyt pochopnie bądź też są jakieś inne przepisy które to regulują."

Oczywiście są i regulują. Dziennik budowy to element dokumentacji budowy - definiuje to art. 3pkt 13 prawa budowlanego. Dziennik budowy jak też wpisy w nim to nie jest decyzja administracyjna!!! Dajmy już temu spokój...


Ale chyba czegoś nie rozumiesz. Uparłeś się na decyzję administracyjną i ciągniesz temat po tej linii wyłącznie. Problem polega generalnie na tym, że konserwator wstrzymała proces rozbiórki na mocy jakiegoś paragrafu (o tym za chwilę) a inwestor po jej wyjeździe rozwalił dalszą część budynku nie stosując się do tego zakazu, który zapewne został zaprotokołowany i wpisany do dziennika.

Możliwą podstawą prawną jest chociażby Art. 32 z Ustawy o ochronie zabytków z 2003 r. Po zatrzymaniu prac na mocy tego artykułu konserwator ma miesiąc (bądź wyjątkowo 6 miesięcy) na wydanie decyzji administracyjnej. Ale zatrzymanie prac ma nastąpić natychmiastowo, a Inwestor tego nie uczynił. Zapewne są jeszcze jakieś inne przepisy na mocy których konserwator mógłby wstrzymać od ręki prace ale nie umiem ich przytoczyć. Nie mam też za specjalnie możliwości grzebania po Internecie w poszukiwaniu konkretnych ustaw i komentarzy do nich bo piszę z gprsa.

arturborat napisał(a):
O rozsądku można by mówić, gdyby WKZ odpowiednio wcześniej wpisał obiekt do rejestru zamiast ociągać się z tym kilka lat. A nie siał zamęt w momencie gdy inwestor po tym, jak wyłożył pewnie mnóstwo kasy na projekt i załatwienie wszystkich zezwoleń, zabrał się za prace... Stawianie obywatela pod ścianą i narażanie go na straty z powodu urzędniczej opieszałości i braku wyobraźni to nie jest sposób na ochronę zabytków.


Nie jest to na pewno sytuacja czysta ze strony konserwatorskiej. Ale czy urzędników należy karać poprzez niszczenie zabytków, o których zapomnieli w toku pracy i szeregu zmian personalnych na tych stanowiskach ? Należałoby rozwalić połowę zamków na tej zasadzie. Pomijam tu mocno wątpliwą kwestię związaną z zabytkowością tego budynku o którym piszemy.

arturborat napisał(a):
Tez nie jestem prawnikiem, ale umiem czytać po polsku, a wszystkie ustawy można znaleźć w internecie i samemu się z nimi zapoznać... Nie są bardziej skomplikowane niż instrukcja obsługi telefonu komórkowego. Wtedy oprócz "widzieć jak to działa" można "widzieć, że działa nie tak jak powinno..."
Artur


Gdyby to było takie proste nikt by nie tworzył studiów prawniczych.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 16 maja 2010, 22:19 
Offline
Specjalista
Specjalista

Dołączył(a): czwartek, 26 listopada 2009, 13:31
Posty: 582
@: "Ale tu nie chodzi tylko o to że nikt się nie odwołuje .. chodzi o to że urzędnicy WKZ wstrzymują prace z różnych powodów a więc zgodnie z rozsądkiem zakładam że mają do tego uprawnienia. Nie wierze, że duże spółki akcyjne dla których pracuję posiadające po kilkunastu prawników nie odwołałby się od takiej decyzji gdyby miały podstawy prawne ku temu. "

A ja nie twierdzę, że wszystkie decyzje WKZ są bez sensu i że od każdej należy się odwoływać. Nie od każdej, nawet błędnej decyzji, opłaca się zresztą odwoływać. Ale wchodzimy niepotrzebnie w rozważania ogólnie,a dyskusja dotyczy przecież konkretnej sytuacji.

@: "Ale chyba czegoś nie rozumiesz. Uparłeś się na decyzję administracyjną i ciągniesz temat po tej linii wyłącznie. Problem polega generalnie na tym, że konserwator wstrzymała proces rozbiórki na mocy jakiegoś paragrafu (o tym za chwilę) a inwestor po jej wyjeździe rozwalił dalszą część budynku nie stosując się do tego zakazu, który zapewne został zaprotokołowany i wpisany do dziennika."

Nie wiem skąd u ciebie ta ślepa wiara w WKZ i wpisy w dzienniku budowlanym.... Oczywiście, że WKZ musi podeprzeć się jakimś paragrafem, bo może działać tylko w granicach prawa, a nie według swojego widzimisię. Ale wpisanie czegokolwiek w dzienniku budowy przez WKZ nie może budowy wstrzymać. W tej sprawie musi być wydana właśnie decyzja administracyjna, a jaką ona ma mieć formę i jak ma być skutecznie doręczona określa kpa. W dzienniku można odnotować, że jakaś decyzja została wydana, ale to ma znaczenie tylko kronikarskie. Art. 38 ust. 3 pkt. 6 ustawy o zabytkach mówi, że WKZ ma prawa "dokonania wpisu w dzienniku budowy w zakresie określonym przepisami Prawa budowlanego"

a art. 45. prawa budowlanego:

"1. Dziennik budowy stanowi urzędowy dokument przebiegu robót budowlanych oraz zdarzeń i okoliczności zachodzących w toku wykonywania robót"



@: "Możliwą podstawą prawną jest chociażby Art. 32 z Ustawy o ochronie zabytków z 2003 r. Po zatrzymaniu prac na mocy tego artykułu konserwator ma miesiąc (bądź wyjątkowo 6 miesięcy) na wydanie decyzji administracyjnej. "

Art. 32 dotyczy przypadkowego odkrycia zabytku podczas prac ziemnych lub budowlanych.... I procedura zostaje wszczęta z zawiadomienia inwestora, a nie z urzędu. Tutaj to nie ma zastosowania. Tutaj pewnie skorzystano z art 46. i taką decyzję pewnie wydano i nawet doręczono w trakcie kontroli (bo wpis do dziennika budowy nie ma żadnego znaczenia) opatrując ją dodatkowo rygorem natychmiastowej wykonalności, na co w szczególnych wypadkach pozwala kpa. Ale ponieważ burzenie było w toku to nie można go sobie ot tak przerwać,bo po zawaleniu części ścian cała konstrukcja jest nadwerężona i grozi zawaleniem. I na tym polega problem, że tego burzenia nie można było tak naprawdę już przerwać, a wykonanie jakichś na kolanie pisanych decyzji narażały życie robotników na budowie i przypadkowych przechodniów na katastrofę budowlaną.


@: "Nie jest to na pewno sytuacja czysta ze strony konserwatorskiej. Ale czy urzędników należy karać poprzez niszczenie zabytków, o których zapomnieli w toku pracy i szeregu zmian personalnych na tych stanowiskach ? Należałoby rozwalić połowę zamków na tej zasadzie. Pomijam tu mocno wątpliwą kwestię związaną z zabytkowością tego budynku o którym piszemy."

Generalizować tutaj nie chcę. .... Ale w tej konkretnej sytuacji ktoś po prostu zawinił i zaniedbał swoje obowiązki. Moim zdaniem zawinili urzędnicy WKZ, a ich wkroczenie w ostatniej fazie działań, kiedy do rejestru wpisuje się żałosne ruiny fabryki Kramlera to próba odwrócenia uwagi od ich wcześniejszych zaniedbań. Lub nadużycie bo ta fabryka w ogóle nie zasługuje w ogóle na wpis do rejestru i miano zabytku. Usprawiedliwianie ich tym, że zapomnieli o czymś w swojej pracy, jest niepoważne. Nie należy oczywiście karać niszczeniem zabytków, ale za zniszczenie tego zabytku powinni być ukarani konkretni urzędnicy.


Artur


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 16 maja 2010, 22:42 
Offline
Wielki Przełamywacz Lodów

Dołączył(a): sobota, 22 marca 2008, 15:12
Posty: 525
arturborat napisał(a):
Nie wiem skąd u ciebie ta ślepa wiara w WKZ i wpisy w dzienniku budowlanym....


Tu nie chodzi o ślepą wiarę tylko instynkt samozachowawczy. Jest decyzja o wstrzymaniu prac, jest ślad po tej decyzji w dzienniku czy na protokole i trzeba ją wykonać. Można oczywiście tego nie zrobić ale to już na prawdę trzeba mieć spore zaplecze finansowe i prawnicze. A i to nie zawsze wystarczy (przykłady z Pomorza są dobrze znane)

arturborat napisał(a):

Art. 32 dotyczy przypadkowego odkrycia zabytku podczas prac ziemnych lub budowlanych.... I procedura zostaje wszczęta z zawiadomienia inwestora, a nie z urzędu.


Artykuł ten nie dotyczy wyłącznie inwestora.

arturborat napisał(a):
Tutaj to nie ma zastosowania. Tutaj pewnie skorzystano z art 46. i taką decyzję pewnie wydano i nawet doręczono w trakcie kontroli (bo wpis do dziennika budowy nie ma żadnego znaczenia) opatrując ją dodatkowo rygorem natychmiastowej wykonalności, na co w szczególnych wypadkach pozwala kpa. Ale ponieważ burzenie było w toku to nie można go sobie ot tak przerwać,bo po zawaleniu części ścian cała konstrukcja jest nadwerężona i grozi zawaleniem. I na tym polega problem, że tego burzenia nie można było tak naprawdę już przerwać, a wykonanie jakichś na kolanie pisanych decyzji narażały życie robotników na budowie i przypadkowych przechodniów na katastrofę budowlaną.


Jeśli zatrzymano to z art. 46 to niejako konserwator przyznał się do zaniedbania i postawił się w mocno nieciekawym świetle.

arturborat napisał(a):
Generalizować tutaj nie chcę. .... Ale w tej konkretnej sytuacji ktoś po prostu zawinił i zaniedbał swoje obowiązki. Moim zdaniem zawinili urzędnicy WKZ, a ich wkroczenie w ostatniej fazie działań, kiedy do rejestru wpisuje się żałosne ruiny fabryki Kramlera to próba odwrócenia uwagi od ich wcześniejszych zaniedbań. Lub nadużycie bo ta fabryka w ogóle nie zasługuje w ogóle na wpis do rejestru i miano zabytku. Usprawiedliwianie ich tym, że zapomnieli o czymś w swojej pracy, jest niepoważne. Nie należy oczywiście karać niszczeniem zabytków, ale za zniszczenie tego zabytku powinni być ukarani konkretni urzędnicy.
Artur


Chyba że jest inny wariant. Ktoś uznał kiedyś że wniosek o wpisane tego budynku to rejestru jest bezzasadny (co mnie osobiście by nie zdziwiło), a okrzyki wzburzenia na kilku kanałach TV w gorącej atmosferze żałobno - wyborczej kazały pociągnąć za konserwatorski sznurek (albo sznurek sam się pociągnął).

Jaka nie byłaby odpowiedź to obraz rysuje się smutny.

Pozdrawiam


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 17 maja 2010, 08:56 
Offline
Specjalista
Specjalista

Dołączył(a): czwartek, 26 listopada 2009, 13:31
Posty: 582
@: "Można oczywiście tego nie zrobić ale to już na prawdę trzeba mieć spore zaplecze finansowe i prawnicze. A i to nie zawsze wystarczy (przykłady z Pomorza są dobrze znane)"

Pewnie mają, za budowę apartamentowców nie bierze si firma goła i wesoła. Ni nie zapominaj też, że to ostatnie wyburzanie wynikało już z decyzzji nadzoru budowlanego, bo szkielet groził katastrofą:

"W poniedziałek wyburzana ściana została wpisana do rejestru zabytków. W czwartek stołeczna konserwator zabytków robiła wszystko, co mogła, żeby zatrzymać olbrzymią maszynę. Ale bez skutku.

Szef firmy rozbiórkowej bronił się i tłumaczył, że zgodę na prace wydał powiatowy inspektor nadzoru budowlanego. - Nadano rygor natychmiastowej wykonalności, usunięcia komór, skucia zwisających elementów - wymienia Marek Orlik, właściciel firmy rozbiórkowej."
http://www.tvnwarszawa.pl/28415,1656172 ... omosc.html

@: "Artykuł ten nie dotyczy wyłącznie inwestora. "

Dotyczy ogólnie znalazcy zabytku w trakcie budowy.

Art. 32.
1. Kto, w trakcie prowadzenia robót budowlanych lub ziemnych, odkrył przedmiot,
co do którego istnieje przypuszczenie, iż jest on zabytkiem, jest obowiązany:
1) wstrzymać wszelkie roboty mogące uszkodzić lub zniszczyć odkryty
przedmiot;
2) zabezpieczyć, przy użyciu dostępnych środków, ten przedmiot i miejsce jego
odkrycia;
3) niezwłocznie zawiadomić o tym właściwego wojewódzkiego konserwatora
zabytków, a jeśli nie jest to możliwe, właściwego wójta (burmistrza, prezydenta
miasta).
(...)
3. Wojewódzki konserwator zabytków jest obowiązany w terminie 5 dni od dnia
przyjęcia zawiadomienia, o którym mowa w ust. 1 pkt 3 i ust. 2, dokonać oględzin
odkrytego przedmiotu.


Istotne jest to, że WKZ może wkroczyć w takim przypadku tylko po otrzymaniu zgłoszenia od znalazcy. A raczej nie należy oczekiwać, że w tym przypadku ktoś w ogóle coś znalazł (ziemi w ogóle nie ruszano) i tym bardziej powiadamiał konserwatora.

@: "Chyba że jest inny wariant. Ktoś uznał kiedyś że wniosek o wpisane tego budynku to rejestru jest bezzasadny (co mnie osobiście by nie zdziwiło), a okrzyki wzburzenia na kilku kanałach TV w gorącej atmosferze żałobno - wyborczej kazały pociągnąć za konserwatorski sznurek (albo sznurek sam się pociągnął).

Jaka nie byłaby odpowiedź to obraz rysuje się smutny. "

Teraz zacznie się korowód rozpatrywania odwołań, a potem pewnie ciąg dalszy w sądzie administracyjnym. Sprawa będzie się ciągnęła z rok albo i dłużej, ale mam nadzieję, że w końcu inwestor zrealizuje swoją zapowiedź wystąpienia na drodze cywilnej o odszkodowanie od WKZ za straty związane z tym zamieszaniem.
Artur[B]


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 17 maja 2010, 19:48 
Offline
Porucznik
Porucznik

Dołączył(a): środa, 16 marca 2005, 12:39
Posty: 311
Lokalizacja: Warszawa
znowu o 6:00 maszyny już były nieźle rozgrzane.
Zostały jeszcze 3 okna na parterze, ale kierownik robót zapowiedział, że do jutra wszystko zniknie.

W jednym z wywiadów przyznał, że w chwili, gdy pani konserwator wpisywała obiekt do rejestru to oni zdążyli już podkuć całą ścianę frontową i nie było już możliwości utrzymania jej.

Jest to kolejny obiekt w tej okolicy, który tracimy. Niestety przez wprowadzenie dużych utrudnień dla właściciela zabytkowego obiektu a jednocześnie braku wsparcia (przede wszystkim finansowego; moim zdaniem konserwator powinien pokrywać 50% kosztów inwestycji) każdy chce się pozbyć ze swojej działki zabytku. Kawał ul. Żelaznej czeka, aż resztki budynków całkiem się zawalą (np. Fabryk Norblina) podobnie jak Plac Grzybowski (od dziecka pamiętam drewniane obudowy chroniące przed spadający gruzem).


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 17 maja 2010, 20:28 
Offline
Wielki Przełamywacz Lodów

Dołączył(a): sobota, 22 marca 2008, 15:12
Posty: 525
Warkon napisał(a):
moim zdaniem konserwator powinien pokrywać 50% kosztów inwestycji


Przepraszam ale nie bądź śmieszny ;) Konserwator to nie Bill Gates czy szejk arabski ... on nic nie pokrywa ... on transferuje tylko Twoje i moje podatki. Z jakiej racji ma dawać nasze pieniądze obcej prywatnej osobie (do tego zamożnej), która z pełną świadomością kupiła obiekt zabytkowy zdając sobie sprawę z ograniczeń (akurat to nie ten omawiany obecnie przypadek bo inwestor kupił tylko obiekt ewidencjonowany). Może wszyscy sobie kupmy zabytek a reszta społeczeństwa sfinansuje nam remont, badania archeologiczne, rekonstrukcję ? ;-)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 17 maja 2010, 21:00 
Offline
Specjalista
Specjalista

Dołączył(a): czwartek, 26 listopada 2009, 13:31
Posty: 582
McKane, zaczynasz uprawiać demagogię mieszając omawiany przypadek z ogólnymi twierdzeniami. Inwestor w tym przypadku nie kupił obiektu zabytkowego. Przed rozbiórką wręcz zwracał się do WKZ z pytaniami w tej sprawie:

"Rozbiórka fabryki trwa od końca marca. Stołeczna konserwator zareagowała jednak dopiero w tym tygodniu. Wcześniej twierdziła, że to wcale nie jest zabytek. Mówią o tym dwa pisma. W pierwszym z nich, z sierpnia ubiegłego roku czytamy: Orzekam: umorzyć postępowanie administracyjne w sprawie wydania pozwolenia na wyburzenie obiektów usytuowanych przy ul. Dzielnej 72. (...) Znajdujące się na terenie ww nieruchomości zabudowania nie zostały wpisane do rejestru zabytków i nie są objęte prawną ochroną konserwatorską."

http://www.tvnwarszawa.pl/28415,1656172 ... omosc.html

Ale teraz w zabytek jest wrabiany!!!

I dlaczego wydaje Ci się śmieszne, że pieniądze społeczne miałyby iść na ratowanie prywatnych zabytków? Przecież zabytek to obiekt o wartości naukowej, artystycznej lub historycznej, którego zachowanie leży w interesie społecznym!!! Pewnie wiesz, że że przepis dotyczący finansowania badań archeologicznych został uchylony przez Trybunał Konstytucyjny dlatego, że w całości nakładał na prywatnego inwestora ich finansowanie. Obecnie inwestor pokrywa koszta badań tylko do 2 proc. wartości planowanej inwestycji, resztę dokłada państwo. Dlaczego podobnie nie miałoby wyglądać finansowanie ochrony zabytków nieruchomowych, tylko w drugą stronę? Inwestor prywatny zmuszony jest po części współfinansować badania archeo, choć zabytki wydobyte w ich trakcie są własnością państwa. Dlaczego państwo ma umywać ręce od współuczestniczenia w utrzymaniu zabytków prywatnych?

Poza tym obecna ustawa też przewiduje dofinansowanie prywatnych zabytków przez państwo:
Art. 73.
Osoba fizyczna, jednostka samorządu terytorialnego lub inna jednostka organizacyjna,
będąca właścicielem bądź posiadaczem zabytku wpisanego do rejestru albo posiadająca
taki zabytek w trwałym zarządzie, może ubiegać się o udzielenie dotacji
celowej z budżetu państwa na dofinansowanie prac konserwatorskich, restauratorskich
lub robót budowlanych przy tym zabytku.

Artur


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 17 maja 2010, 21:29 
Offline
Wielki Przełamywacz Lodów

Dołączył(a): sobota, 22 marca 2008, 15:12
Posty: 525
arturborat napisał(a):
McKane, zaczynasz uprawiać demagogię mieszając omawiany przypadek z ogólnymi twierdzeniami.


Arturze ... zaczynasz konfabulować zamiast zwyczajnie przeczytać co napisałem. Dla porządku posłużę się cytatem :)

"która z pełną świadomością kupiła obiekt zabytkowy zdając sobie sprawę z ograniczeń (akurat to nie ten omawiany obecnie przypadek bo inwestor kupił tylko obiekt ewidencjonowany). "

Co do finansowania wypowiadałem się wielokrotnie już w kilku wątkach. Nie chciałbym się powtarzać z łatwością znajdziesz moje argumenty w archiwum.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 17 maja 2010, 21:46 
Offline
Specjalista
Specjalista

Dołączył(a): czwartek, 26 listopada 2009, 13:31
Posty: 582
@: "która z pełną świadomością kupiła obiekt zabytkowy zdając sobie sprawę z ograniczeń (akurat to nie ten omawiany obecnie przypadek bo inwestor kupił tylko obiekt ewidencjonowany).

A przyszło Ci kiedykolwiek do głowy, że nawet osoba, która kupiła obiekt wpisany do rejestru zabytków w jak najlepszej wierze, z pełną świadomością ograniczeń, gotowa go remontować i dbać o niego, może mieć kłopoty finansowe, może zbankrutować,mogą jej stanąć na przeszkodzie różne wydarzenia w życiu prywatnym i zawodowym? I że taka osoba choćby nie wiem jak chciała, tez nie jest w stanie finansowo sprostać opiece nad zabytkiem? I że skoro państwo władczo narzuciło jej pewne ograniczenia to powinno być zobligowane do partycypacji w wypełnieniu obowiązków, których samo jest źródłem? Oczywiście można nie pomagać, niech się jej wali,niech weźmie kredyt i zadłuży się u rodziny, sprzeda wszystko co ma wartościowego. A jak nie da rady i kasa i tak się skończy to zawiadomimy prokuraturę o popełnieniu przestępstwa z art. 110:


1. Kto będąc właścicielem lub posiadaczem zabytku nie zabezpieczył go w należyty
sposób przed uszkodzeniem, zniszczeniem, zaginięciem lub kradzieżą, podlega
karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
2. W razie popełnienia wykroczenia określonego w ust. 1 można orzec nawiązkę do
wysokości dwudziestokrotnego minimalnego wynagrodzenia na wskazany cel
społeczny związany z opieką nad zabytkami.

Tylko co to pomoże temu zabytkowi?

Artur


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 17 maja 2010, 22:43 
Offline
Wielki Przełamywacz Lodów

Dołączył(a): sobota, 22 marca 2008, 15:12
Posty: 525
arturborat napisał(a):
A przyszło Ci kiedykolwiek do głowy, że nawet osoba, która kupiła obiekt wpisany do rejestru zabytków w jak najlepszej wierze, z pełną świadomością ograniczeń, gotowa go remontować i dbać o niego, może mieć kłopoty finansowe, może zbankrutować,mogą jej stanąć na przeszkodzie różne wydarzenia w życiu prywatnym i zawodowym? I że taka osoba choćby nie wiem jak chciała, tez nie jest w stanie finansowo sprostać opiece nad zabytkiem? I że skoro państwo władczo narzuciło jej pewne ograniczenia to powinno być zobligowane do partycypacji w wypełnieniu obowiązków, których samo jest źródłem? Oczywiście można nie pomagać, niech się jej wali,niech weźmie kredyt i zadłuży się u rodziny, sprzeda wszystko co ma wartościowego. A jak nie da rady i kasa i tak się skończy to zawiadomimy prokuraturę o popełnieniu przestępstwa z art. 110:


Chyba żartujesz. Dorosłość to m.in. podejmowanie decyzji za które jest się odpowiedzialnym.

Jak spłodzisz dziecko to Państwo nakazuje Ci je karmić, pielęgnować, prowadzić do szkoły. Oczywiście możesz popaść nagle w kłopoty finansowe i co ... Państwo ma Ci wyłożyć na utrzymanie potomka ? Trzeba było się zabezpieczyć albo nie podejmować ryzykownych transakcji. Każdego może to spotkać ale dlaczego każdy z nas ma takie osoby finansować. Zbankrutowalibyśmy jako Państwo bo wszystkie patologiczne rodziny przepiłyby nasze podatki w jeden rok.

Przykładów można mnożyć.

Z zabytkami jest o tyle łatwiej że jak masz kłopoty finansowe i nie stać Cię na utrzymanie zawsze możesz je po prostu ... uważaj ... SPRZEDAĆ. Z dzieckiem ta akcja byłaby już trochę nielegalna.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 17 maja 2010, 23:12 
Offline
Specjalista
Specjalista

Dołączył(a): czwartek, 26 listopada 2009, 13:31
Posty: 582
Sprzedać zabytek to nie taka prosta sprawa. Pewnie dobrze o tym wiesz. Mnóstwo ich czeka na klientów, ale mało kto się na to porywa. Wpis do rejestru odstrasza. Dlatego twoją odpowiedź nie mogę uznać za zadowalającą lub rozwiązującą problem. Rozwijając ją, uważam jednak, że mógłby istnieć mechanizm np. w postaci funduszu państwowego, który wykupywałby w krytycznych sytuacjach od właścicieli zabytki wpisane do rejestru i dbał o nie (robił tam muzea, szkoły, przedszkola itp.). To mogłoby realnie rozwiązać problem.

Co do Twojego przykładu z dziećmi -jest trochę nieprzemyślany, bo akurat na opiekę społeczną tak czy owak wszyscy się składamy, jak również na domy dziecka czy pogotowie opiekuńcze. Choć ideały liberalne i wolnorynkowe są mi bliskie, to mam jednak pewną wrażliwość społeczną i nie czuję się z tego powodu okradany przez państwo i współobywateli - te patologiczne rodziny, jak raczyłeś je nazwać. Każdemu może się noga potknąć... Poza tym naprawdę tego typu argumenty z twoich ust nie powinny padać. Jesteś w końcu archeologiem - osobą zarabiającą tylko dlatego, że państwo zmusza niektórych do płacenia ci. Gdybyś funkcjonował w gospodarce prawdziwie wolnorynkowej, gdzie nie istniałby przymus nadzorów archeologicznych, zapewne musiałbyś zmienić zawód....

A współfinansowanie przez państwo pewnych dziedzin to wcale nie musi być rozdawnictwo pieniędzy. Dofinansowuje się np.ocieplanie prywatnych budynków, dzięki czemu spada zapotrzebowanie na energię, spala się mniej węgla w elektrowniach i zyskuje środowisko a więc my wszyscy. Tak samo jest z przydomowymi oczyszczalniami ścieków. W przypadku zabytków rachunek nie jest tak prosty, ale uważam, że zabytki tworzą najistotniejszą część tkanki wspólnej przestrzeni - po prostu ja zdobią, dzięki czemu oddziaływują pozytywnie na naszą psychikę, ogólne samopoczucie. Piękno uspokaja i łagodzi obyczaje. Osobiście nie muszę wchodzić do jakiegoś pałacu, wystarczy że jest częścią mojego krajobrazu, że mogę podziwiać go z daleka. Ale czułbym się lepiej tylko, gdybym miał możność podziwiać zadbane mury tonące wśród drzew starego zadbanego parku, a nie ruinę wśród chaszczów. I dal tej różnicy gotów byłbym łożyć na to jako podatnik. Ty zapewne nie. Dlatego musimy się zadowolić murami kamienic wpisanych do rejestru, które sypią się ze starości i są zabezpieczone rusztowaniem z desek, aby komuś nie zawaliły się na głowę - jak to opisywał kolega wyżej.

To co wyżej to mój pogląd idealistyczny. Bo z drugiej strony gotów byłbym też zaakceptować drugie rozwiązanie - skrajne ale skuteczne. Jak najmniej państwa w życiu obywatela. Minimum zakazów i nakazów. Won z zabytkami i rejestrami. Jak ktoś lubi, ma ochotę i go stać to niech sobie zabytki remontuje. Jak nie chce to niech sobie burzy i stawia co mu się podoba. Współczesne budynki też mogą być piękne i być dziełami sztuki. Precz ze skansenem zwanym Polską. Archeologów oderwać od koryta - żadnych obowiązkowych badań na prywatnym terenie. Jak chcą badać - niech sami płacą za to, a znaleziska muszą oddać właścicielowi terenu. A że pewnie nikt archeologów nie będzie wtedy potrzebował i nie będzie wtedy żadnych badań? To co z tego? Niektórzy mają gdzieś rodziny z dziećmi borykające z biedą, można mieć gdzieś archeologów i ich badania. Stracimy wiedzę o naszej przeszłości i i dziedzictwie kulturowym? Pal je licho, można bez tego żyć. Może w końcu zaczniemy tworzyć własne dziedzictwo -wolni od absurdów przeregulowanego państwa.
Artur


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 36 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 20 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL