SQ5JRS Stachu napisał(a):
Witam, otóż ja staram się popatrzeć na to z innej strony, to prawda że dla nas kolekcjonerów to jest tylko i wyłąćznie głupota i marnowanie zabytków. Ale Polacy sprytny naród i od zarania dziejów kombinują tylko jak tu coś zrobić aby było na przekór nakazom. Dostanie papier od rusznikarza że ma deko a wróci do domu i zacznie kombinować i dzownić po kolegach jak tu zrobić aby było działające, czy może zaspawać czy wymienić i ot problem. Prawo mamy nie przyjazne kolekcjonerom to prawda, ale kolekcjonerzy patrzą na sprawę pod kątem swojego hobby i nie myślą o innych aspektach. Jak już zarekwirują to sprawa jest prosta, choćby była to nóweczka sztunia wyjęta z pudełka wypełnionego smarem i bez dostępu czynników zewnętrznych to i tak pójdzie do huty bo co z tym robić? Muzea przepełnione nigdzie niczego nie brakuje (no chyba że rzeczywiście jakiś biały kruk), a nie zgadzam się z M40 bo i tak nie pójdzie to do prywatnej kolekcji policjanta bo to nie on decyduje o losie zarekwirowanego sprzętu. Eksponat idzie pod prase i do huty gdzie jest komisja i plastikowej zabaweczki się nie podrzuci, więc nie ma co. Spróbujcie popatrzeć na to z tej innej strony, i kierujcie się przysłowiem "Polak potrafi" nie od parady się tak mówi.
I w takim myśleniu leży właśnie problem! Nie ma żadnej "drugiej strony", kolego SQ5JRS Stachu. To Państwo i jego funkcjonowanie jest problemem. Powiedz po jakią cholerę, ktoś miałby przerabiać dekowca na ostrą broń? Nie mówiąc już o tym, że to praktycznie niewykonalne? Przerobi sobie Mosina, urodzi trochę amunicji i zacznie strzelać do przechodniów? A ile w ostatnich 30 latach było przypadków napadów z bronią w ręku przy użyciu dziewiętnastowiecznych, półtorametrowych karabinów?
Ci pierdzący w wyściełane atłasem fotele miernoty, które decydują o stanowieniu i respektowaniu prawa, myślą właśnie w taki sposób, jaki przedstawiłeś. Dla nich wszyscy są potencjalnymi bandytami. Mierzą nas swoją miarą i dlatego prawo wygląda, jak wygląda.
Ale istnieje jeszcze jeden, dużo groźniejszy aspekt całej sprawy: bezmyślnymi decyzjami Państwo spycha nas do podziemia, tworzy światek którego nie jest w stanie kontrolować. Nie można, używajac represji, pozbawiać ludzi ich pasji. Bo rodzi to żal, frustrację a wreszcie gniew. Państwo staje się wrogiem. Mówi się przy tym o "Autorytecie Państwa". Wolne żarty...
Ta zerekwirowana broń powinna zostać zbadana, jeżeli to konieczne zdekowana i po zwrocie kosztów deaktywacji oddana WŁAŚCICIELOWI. Bo ta broń ma WŁAŚCICIELA i nie jest nim żadna prokuratura, ani inna swołocz. Przecież nawet dla średnio inteligentnego stołu jest oczywiste, że dziadek z wnuczkiem nie zamierzali dokonać zamachu na wicepremiera.
Ale w rzeczywistości wylądują w jednym worze z mafią pruszkowską.
I jeszcze jedno: jak to się dzieje, że w ościennych krajach taki problem nie istnieje? Dlaczego tam nikt nie robi problemu z deaktywacją, a takiego Mosina możesz dostać w zwykłej paczce z internetowego antykwariatu? Czy tam żyje inny gatunek ludzi?
A tak, zapomniałem co napisałeś: "Polak potrafi".
Gówno prawda.
I jeszcze jedno: w zeszłym roku spotkałem pana Nadkomisarza, który opowiadał mi jaką to sobie ładną kolekcję broni krótkiej przez lata skompletował. Nie kupił ani jednej sztuki. Gdyby nie było to wesele przyjaciela, to zapomniałbym o konsekwencjach...
Przepraszam SQ5JRS Stachu za ostry język, ale szlag mnie już trafia, a Ty swoim postem mnie dobiłeś. Zejdź proszę na ziemię...
Pozdrawiam