Kocio napisał(a):
To co, chcesz być traktowany na poziomie alfonsów, burdelmam i prostytutek????
Chę żeby prawo było racjonalne i żebym nie musiał jako obywatel stwarzać jego pozorow, A nasza sytuacja wcale nie jest lepsza od tych których wymieniłeś, bo w świetle prawa jak i opini wielu archeologów jesteśmy złodziejami, rabusimi stanowisk i paserami zabytków.
Kocio napisał(a):
111 napisał(a):
Dlatego uważam, że poszukiwania są jak najbardzej legalne........
I właśnie rzecz w tym, że nie są a Twoje zdanie jest nieważne wobec ustawy, która Ci tego zabrania. Niestety w Państwie prawa nie istniejesz jako jednostka bo konstytucja mówi że prawo jest dla wszystkich takie samo. A zatem nie interesuje ICH Twoje zdanie. Po prostu podzielisz los tych co juz mieli kłopoty jak Cię złapią na szukaniu meteorytów czy kluczyków a w kieszeni będziesz miał zabytek ruchomy.
W formie jaką przedstawiłem, poszukiwania są legalne. Nielegalne jest wydobywanie zabytków. I mi chodzi o to , by zgodnie z prawem ten zabytek mieć w "kieszeni" i zgodnie z prawem właściwie się nim zaopiekować (choćby przekazać do muzeum)
A stwierdzenie, że dla państwa prawa nie istnieje jako jednostka, zostawiłbym klasykom poprzedniej epoki
Skoro ICH nie interesuje mój głos, to dlaczego miałby ICH interesować Twój , lub innych zainteresowanych?
właśnie dlatego uważam, że dzielenie na MY - ONI - do niczego nie prowadzi jak tylko do przypomnienia kombatanckich czasów.
Kocio napisał(a):
Ja nie próbuję na siłę przewalczyć czegokolwiek
Ja też nie próbuję, piszę, że nie jestem zwolennikem formy zbiurokratyzowania poszukiwań.
Mam wrażenie, że jesteś zbyt optymistycznie nastawiony do działania instytucji rządowych (i to jest moja jedyna personalna uwaga)
Bo niby dlaczego instytucje, które teraz fatalnie działają (niestety uogólniam) mają zacząć nagle działać fantastycznie
Dlaczego ludzie z wykrywkami, którzy nawet dołków po sobie nie zasypują i nie istnieją na żadnych internetowych forach (myślę, że takich jest większość) nagle zgłoszą się na kursy i egzaminy i jeszcze opłacą składki.
Kocio napisał(a):
kilka osób usilnie to krytykuje w "koło Wojtek" ale nic nie proponuje w zamian, żadnych kontrpropozycji konstruktywnych......
Wskazanie niewłaściwej drogi , to również wskazanie drogi. Nie ma się o co obruszać . Po prostu dyskutujemy.
Nie obrażaj się również że od Ciebie więcej się wymaga, jak choćby zarysu pomysłu na zmiany, skoro sam się zgłosiłeś i tą akcję promujesz.
To że pisze się na razie o zmianach w prawie a nie o zmianach w Radzie Starszych też przyjął bym na plus.
Kocio napisał(a):
111 napisał(a):
Proponowane składki na wykup takich przedmiotów, to dopiero ciekawa rzecz, bo rozumiem, że najpierw zrobię zrzutkę , by później za te pieniądze odkupiono ode mnie jakiś przedmiot. Jak z Misia wyjęte.
To co piszesz, że z Misia wyjęte jest codziennością w Twojej Ojczyźnie i we wszystkich krajach Świata.
Nazywa sie to PODATEK z którego żyje Państwo, prowadzi między innymi wykopaliska, opłaca pensje i diety posłów by uradzili takie prawo byś nie mógł szukać zabytków przy pomocy urządzeń elektronicznych.
Z tych pieniędzy też Muzea zakupują zabytki - więc nikt tu Ameryki nie odkrywa...................
.......
To nie jest podatek tak jak nie są podatkiem opłaty w PZW. Część obowiązków jak wykopaliska Państwo zrzuciło na inwestirów budowlanych. Po prostu nie radziło sobie z tą sprawą , dlaczego to ma się zmienić?
Jak najlepiej wydać swoje pieniądze wie podatnik. Nie chcę tu żadnych pośredników jeśli nie jest to konieczne.
Kocio napisał(a):
A przeznaczenie pieniędzy z licencji na zakup zabytków według nowej definicji - po zmianie prawa - jest jak najbardziej dobrym pomysłem, który może zmiękczyć tych co mogą oprotestować nasze próby zmiany prawa......
Biorąc pod uwagę że wszystko poza zabytkami (według nowej formuły) możesz sprzedawać daje bezproblemowo możliwość "zarobienia" bądź zrefinansowania kosztów licencji.......
Ile będzie tych pieniędzy, ile będzie kosztowała ta procedura, czy będzie to oddzielny fundusz, na jakiej podstawie będą podejmowane decyzje. Na tym etapie prac, nie wspominając nawet , że pomysł licencji według mnie jest zły nie formułowałbym takich postulatów, bo może się okazać że koszty pezwyższą zyski.
Kocio napisał(a):
Model angielski .......
Na szczęście mniej "konserwatywni" koledzy z forum lubelskiego dali mi w końcu namiar na model angielski i go tu prezentuję.
coś konkretnego pod dyskusję :1
pzdr 111