|
W sierpniu 2004 roku kupiłem na Allegro, u użytkownika "w_taras" nieoczyszczony kawał złomu, który w przeszłości był Mauser'em 98k. Jak się okazało, konto "w_taras" było juz wówczas obserwowane, a transakcje które przeprowadzał odnotowywane przez znakomitego prokuratora z miasta Głogów.
Z ogromnym trudem, po wizycie milicjantów, udało mi się odszukać ślady tamtej transakcji i przypomnieć sobie o co chodziło. Rzecz w tym, że pomiędzy nietrafionym zakupem a rewizją, upłynął ponad rok ! W tzw. "sprawie głogowskiej" przeprowadzono rewizje u kilkudziesieciu osób w całej Polsce (w tym wielu z tego forum) i trwało to kilka miesięcy. Gdzieś czytałem przechwałki rzecznik prokuratury w Głogowie, która z dumą opisywała całą "operację", używając groźnych słów w rodzaju: "handlarze bronią", "grupy przestępcze", "materiały wybuchowe", "działania operacyjne", "długotrwałe śledztwo" etc.
A ja myślę, że całe śledztwo sprowadzało się do tego, że prokuratorzyna przychodził z rana do swojego gabinetu, uruchamiał kompa, wchodził na Allegro i (ponieważ zauważył, że "w_taras" ma sporo komentarzy i jego aukcje dotyczą wykopów, dodał go sobie do "ulubionych") zaglądał, co tam nowego "w_taras" wystawił. Jak był to wykop, klikał "Dodaj do obserwowanych aukcji". Gdy aukcja się skończyła, miał kolejnego podejrzanego.
Te niewyczerpujące intelektualnie i nieabsorbujące czasowo czynności prokuratorzyna nazywał śledztwem. Miał przy tym pewnie jeszcze wolną chwilę, aby poszukać na Allegro ładnej, damskiej bielizny na upojny, samotny wieczór frustrata.
Siedmioletnie, średnio rozgarnięte dziecko mogłoby z powodzeniem takie dochodzenie przeprowadzić. I nie musielibyśmy za to płacić z naszych podatków.
A adresy podejrzanych prokuratura otrzymała albo z Allegro (bardzo chętnie dzielą się tymi danymi z Policją), albo z komputera "w_taras", gdy go wreszcie odwiedzili.
Niepotrzebny jest w takiej sytuacji żaden donos. Wystarczy prokuratorzyna-nieudacznik, który nie osiąga sukcesów w pracy, a bardzo ich potrzebuje.
Powód też nie jest ważny: do mnie milicjanci przyszli po tego jednego, jedynego destrukta Mauser'a. Nie mieli bladego pojęcia, że mam ich więcej. oczywiście, zabrali wszystko :)
Słyszałem natomiast o donosach, które jedni z nas składali na drugich. Chodzi o osoby z tego forum.
Ale na ten temat powinni wypowiedzieć się poszkodowani. Jeżeli zechcą...
Ostatnio edytowano sobota, 10 czerwca 2006, 23:58 przez Renald, łącznie edytowano 1 raz
|