Byłem na krótkim urlopie w Bieszczadach, a że oprócz łażenia po górach i podziwiania widoków nie ma tam nic ciekawego, więc pogrzebałem trochę w strumieniu we wsi Rabe. Wieś znana w środowisku. Do jednego kamieniołomu nie dało się wejść, bo nadal czynny, więc pozostało grzebanie w strumieniu, a raczej w jego wyschniętej części, w samym strumieniu wychodził jeden kryształ na 15 minut...
Od razu mówię, że robiłem to pierwszy raz, nie znam się na tym, wiedzę czerpię głównie z netu, ale wydaje mi się, że to są właśnie diamenty marmaroskie.
Na 3 godziny kopania wyszło około 40 szt. Fotki niestety telefonem.
Znalazłem też otwarty kamień, w którym widać również chyba te diamenty, albo to jakiś inny kwarc.
Prośba o potwierdzenie moich przypuszczeń. Największy kryształ ma ok 1,8 cm.
Po weekendzie wrzucę jeszcze kamień z żyłą, wydaje mi się, że kalcytową, ale to później.
[ img ][ img ][ img ]