|
No właśnie, z kamieniami jest trochę jak z grzybami, funkcjonuje wiele nazw ludowych, często nietrafnych. Nie przypominam sobie, bym kiedyś wcześniej takie cudo widział, chociaż wiele widziałem bywając na giełdach albo oglądając kolekcje, atlasy itp. Ale do rzeczy. Nie mam pojęcia, jak wygląda w naturze, widziałem w formie jubilerskiej jak kaboszony, tani nie był, oczko o powierzchni 4 cm/2 kosztowało ponad stówę, a wypolerowana płytka wielkości połowy dłoni 2500 :o . Ale co w tej płytce się działo, totalny odjazd. :ups: Minerał (czy skała?) barwy zasadniczo czarno-granatowo-niebieskiej, może z akcentami zielonymi, ale spoglądając pod różnym kątem pojawiały się wewnątrz zawirowania jak w czaroicie, trochę jak w labradorze. Wyglądało chwilami jak wirująca mgła czy srebrzysty dym, opalizujący, zmieniający kształt, lokalizację w kamieniu i barwę w zależności od kąta patrzenia. Ale chwilami, jeśli kąt patrzenia nie był odpowiedni, nie wydawał się atrakcyjniejszy od placka smoły :D Nie wiem, czy to jakaś nowość, czy minerał endemiczny, w każdym razie kobieta nie miała tego dużo i nie zauważyłem na innych stoiskach by ktoś miał.
|