Teraz jest czwartek, 2 kwietnia 2026, 21:54

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 46 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 16 listopada 2005, 20:13 
Offline
Podporucznik
Podporucznik

Dołączył(a): sobota, 12 listopada 2005, 00:03
Posty: 259
Lokalizacja: Kartuzy
no właśnie chętnie posłucham


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 16 listopada 2005, 20:17 
Offline
Złosliwy Nieludzki Doktor

Dołączył(a): piątek, 15 marca 2002, 01:00
Posty: 2242
Z calym szacunkiem, ale poruszana tematyka swiadczy ze niestety,......ZIMA IDZIE i wykrywki pochowane ,......zawieje sniezne wkrotce stana sie dniem powszednim....az do wiosny kiedy nikt slowa o duchach nie wypowie a wszystkie dzialy opanuje jedno pytanie; wykopalem dzisiaj cos takiego...CO TO????
pozdrowka i oby zima szybko sie skonczyla, chociaz ja sie nie poddaje i tylko -20 stopniowy mroz zatrzyma mnie w domu
oby do wiosny :luv :jump


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 16 listopada 2005, 20:20 
Offline
Podporucznik
Podporucznik

Dołączył(a): sobota, 12 listopada 2005, 00:03
Posty: 259
Lokalizacja: Kartuzy
Moja babcia twierdzi że kiedy odbierała trumne dla córki swej kolerzanki 1950 około konie którymi powoziła nie chciały ruszyć z miejsca. Potem dowiedziałem się że było to w dzisiejszym rezerwacie Zamkowa Góra.
Niedługo potem przeczytałem w pewnej książce że w roku 1401 został zorganizowany najazd krzyżacki na stojący tam wówczas zamek i przydrożną wieś.
Może jest w tym choć ziarenko prawdy??????!?!
Zwierzęta w końcu mają bardziej wyostrzone zmysły.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 16 listopada 2005, 20:39 
Offline
Użytkownik zbanowany
Użytkownik zbanowany

Dołączył(a): środa, 28 września 2005, 13:49
Posty: 2401
Lokalizacja: Arschbackenhausen
Witam , pozdrawiam .

Nikt raczej z nikogo sie nie smieje . Przylanczam sie do twierdzenia , ze nie tylko to namacalne i materialne jest w kolo nas . Ludzi mozna dzielic na rozne grupy ale istnieja ludzie mniej czuli na otoczenie i tak samo ludzie czuli na te tzw. niewytlumaczalne "rzeczy" .
-Moja prababka gdy jeszcze zyla miala problemy ( sprzeczki ) z sasiadka ... wyzwiska itd. z tego powodu , ze byla "repatriantka" a sasiadka byla zasiedlona niemka . Gdy ta sasiadka lezala juz na lozu smierci ( nie z winy mojej prababki :) ) meczyla sie podobno strasznie bo "nie umiala" skonac . Dopiero jej maz ( rowniez niemiec ) przyszedl do mojej
prababki i lamana polszczyzna blagal by przyszla "pomoc" jego zonie . Prababka poszla , porozmawialy , poplakaly razem i kobieta spokojnie zamknela oczy na zawsze .

Osobiscie nie przezylem nic z duchami czy zjawami jednak wierze , ze sa wsrod nas . Kiedys moze ludzie byli mniej wyuczeni , miali mniej "ksiazkowych" tlumaczen na zdarzenia - byli bardziej otwarci na to dla nas jest smieszne ... i nadal niewytlumaczalne .
Sporo jezdze samochodem i czasem błąd ortograficzny!!! dlaczego nacisne pedal hamulca ...jakby przeczucie ... i co ? A wlasnie to , ze juz kilka razy uratowalo mi to tylek . błąd ortograficzny!!! skad takie przeczucia sie biora bo przeciez nie widze , ze jakas przeszkoda przed samochodem jadacym przede mna sie pojawia . Ale w.g. mnie takie rzeczy niewytlumaczalne nie dotycza tylko ludzi . Mialem kiedys taka sobie Skoda 120L ( 49,9KM / 4 biegi ) i mimo iz bylem z nia u kilku mechanikow nie potrafili mi wytlumaczyc dzialo sie czasem z moja "Beatka" ( bo tak ja nazywalem ) . A robila cos takiego :
- przy jezdzie pod gorke zwalniala biedaczka ( 4 bieg 80-90 Km/h ) az nagle cale autko drgnelo ( jakbym przejechal po kawalku kabla lezacego na drodze ) i zaczynal sie cyrk !! Przyspieszala dosc gwaltownie do predkosci okolo 120Km/h i to na trasie gdzie moje kolejne auto ( 71KM ) nie potrafilo jechac szybciej niz 110Km/h niezaleznie czy to na 4 czy 5 biegu . Mechanicy rozkladali rece i gapili sie na mnie jak na glupa .

Moze kolejny przypadek to tez typowy przypadek ale bylo ich w sumie ( bardzo podobnych ) 4 . Jestem palaczem ( papierochy ) i 10 lat temu gdy jechalem do polski z przyszlymi tesciami na wesele mojej siostry zrobile, przerwe na parkingu i pomyslalem sobie : " .... ( epitety ) taraz wy sobie na mnie poczekacie az skoncze palic wy ... ) " . Skonczylem papierocha i ruszylismy ... nie pojechalem zbyt daleko ( 2 - 4 Km ) . W gestej mgle ( widocznosc okolo 40m ) zobaczylem powod by naprawde ostro hamowac . Zatrzymalem Golfa III na koncu karambolu rozciagnietego na dlugosci okolo 200m , autko stalo ladnie bokiem ale tylko jakies 20 aut mi "brakowalo" bym i ja gral jedna z glownych rol w tym karambolu . Czy czas , ktory poswiecilem na spokojne spalenie fajki uratowam mi tylek ? Ja twierdze , ze tak ... i to nie raz . Mimo iz chcialbym sie pozbyc tego nalogu ... jakos czuje do niego tez drobna wdziecznosc .
Tak wiec błąd ortograficzny!!! czy sa duchy ... ale wiem , ze jest sporo "rzeczy" , ktorych nie da sie wyjasnic teraz i za 500 lat tez nie .

Pozdrawiam - Piotr

P.S. My sie zimy nie boimy i na wykopki dalej chodzimy :jump .
Ja ide w sobote - niezaleznie od pogody ...no chyba , ze go...na beda z nieba leciec :jump


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 16 listopada 2005, 22:55 
Offline
Major
Major

Dołączył(a): poniedziałek, 24 lutego 2003, 01:00
Posty: 437
Lokalizacja: Kraków
Widzę że zacząłem ciekawy temat. Sam w "duchy" nie wierzę, ale niewątpliwie "COS - JAKAŚ SIŁA" jest.
Prawie każdy z nas czy sam wierzy w "duchy" czy też nie, albo sam czegoś doświadczył albo coś niecoś słyszał.
Ja "ducha " nigdy nie widziałem, ale miałem osobliwe przeżycie z przemieszczaniem się przedmiotu na odległość (chyba to się nazywa telekineza), któremu zdrowy rozsądek przeczy. Coś co zdaje się niemożliwe jednak się zdarzyło.
Z wiarą w "duchy" jest chyba tak jak z prądem elektrycznym. Nikt go nie widział, a wszyscy wiedzą że istnieje i widzą jedynie jego skutki.
Dla niedowiarków :666 dotknijcie przewodu pod napięciem :wq .
Wszystkim pięknie dziękuję za przytoczone swoje lub zasłyszane przeżycia ze spotkania z "duchami".
Mam jednak prośbę. Nie chciałbym aby nasze forum przekształciło się w forum ezoteryczne.
Więc.
PROSZĘ O OGRANICZENIE WYPOWIEDZI DO TEMATU - "DUCHY PILNUJĄCE SKARBÓW" - WSZAK TO FORUM POSZUKIWACZY SKARBÓW.
Ten temat chyba najbardziej każdego z nas interesuje. Być może sam kiedyś będzie się musiał zmierzyć z tym zjawiskiem.
Pozdrawiam wszystkich zabierających głos za odwagę.
Wszak pisząc o takich rzeczach można w XXI wieku zostać uznany za ........ .
Właśnie za kogo ? Poniewaz nie mogę się zdecydować co napisać : zacofanego, przesądnego itp. to sami sobie odpowiedzcie.
Czy poszukiwaczy skarbów nie traktowano dawniej jak nieszkodliwych marzycieli i wariatów.
Proszę o następne wypowiedzi w temacie.


P.S.
Jeżeli ktoś krępuje się napisać na forum, chętnie poczytam o jego przeżyciach na PW.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 18 listopada 2005, 10:36 
Offline
Młodszy Chorąży Sztabowy
Młodszy Chorąży Sztabowy

Dołączył(a): wtorek, 20 września 2005, 12:21
Posty: 171
Witam :1
Jak już wcześniej pisałem, jeśli zechcecie to opowiem Wam kolejną historię związaną z duchami i poszukiwaniami, jaką dane było mi przeżyć.
A było to tak:
Był 19 września 2004r. około godz. 9.30 dzwoni do mnie Krzysiek, że jedziemy na nową miejscówkę. Mianowicie miejsce walk z 1945r o przełamanie linii Odry w okolicach Opola. Zgodziłem się bez wahania. Po kilkunastu minutach byłem gotowy do drogi. Nie upłynęło kolejne 10 minut, a już siedziałem w aucie kolegi i jechaliśmy na miejsce. Tam miał czekać na nas kolejny kompan. Na miejscu byliśmy gdzieś o 10.20.
Przed nami rozpościerał się ogromny las. Nie czekając długo wyjęliśmy wykrywacze z samochodu i ruszyliśmy w teren. Minęło jakieś pół godziny, a znaleźliśmy tylko jeden guziczek. Wówczas ja zaproponowałem żeby szukać gdzie indziej i tak też zrobiliśmy. Jakieś 100m wcześniej była mała górka, która również Krzyśkowi wydała się dość ciekawa.
W miejscu tym panował półmrok i wyczuwało się coś dziwnego jakby powiew śmierci.
Drzewa też wydawały się inne.
Krzysiek zaczął kopać na dróżce, która dochodziła do górki i po jakimś czasie zaczął wyciągać fanty. A ja snułem się miedzy drzewami. Czułem się jakbym dostał w głowę.
Po jakimś czasie trafiłem jakiś większy sygnał. Miałem nadzieję, że wyciągnę coś ekstra niestety w dołku było ok. 50łusek od Maxima. Nagle, do Krzyśka zadzwonił telefon i okazało się, że jeszcze ktoś przyjedzie. Krzysiek zaproponował mi żebym poszedł kopać na jego miejsce, bo On musi wyjść na drogę, bo Marcin nie trafi. Powiedziałem Mu, że nie będę kopał na jego miejscu i już. Potem mogłem tego żałować, bo wyszła mu tam ładna odznaka SA Sportowa. Ale mówi się trudno, a zresztą jak mam coś znaleźć to znajdę. Pod koniec poszukiwań trafiłem jeszcze jeden sygnał i z ziemi wyciągnąłem 1/3 złotego sygnetu. Sygnet prawdopodobnie był samoróbką wykonaną z cienkiej złotej blaszki z czarnym oczkiem.
To był jeden z moich lepszych fantów, jakie znalazłem tamtego dnia.
Kiedy przyszła noc nie mogłem spać. Powtarzałem ciągle, ze musze jechać do tego lasu, bo tam coś jest.
I tak było, co noc, aż do następnego weekendu.
Kiedy nadeszła kolejna niedziela tj. 26.09.2004 dodatkowo na wyprawę zabrałem worki i aparat, bo czułem, że się przydadzą. O godzinie 8.00 pojechałem z kolegami w to miejsce.
Z tym, że skład ekipy był nieco inny. Na miejscu okazało się, że na górce panował wciąż półmrok, a w powietrzu unosiło się to Coś. Miało się wrażenie, że wszystko wiruje i przemieszczają się drzewa. Ja znów poczułem się jakbym dostał po głowie i snułem się bez sensu. Możecie pomyśleć, że to wyobraźnia płatała mi figle, ale ja wiedziałem swoje i czułem dreszczyk emocji. W pewnym momencie kolega trafił piękną klamrę oficera SS, a następnie poszedł w głąb lasu. A ja zostałem sam. Wokół mnie nie było niczego za wyjątkiem drzew i emocji jakie panowały w tym miejscu. Po jakichś 20minutach kręcenia się w kółko po górce złapałem sygnał. Zacząłem kopać i po chwili mym oczom ukazał się fragment maski p. gazowej i filtr. Kopałem dalej i nagle znów coś dostrzegłem. Było to coś małego, wziąłem to do ręki, obejrzałem i rzuciłem na ziemię. Czułem się speszony. Po chwili dotarło do mnie, że to tylko ludzka kość. Jak się później okazało z palca.
Wtedy poczułem przypływ adrenaliny, a emocje sięgały zenitu. Wyjąłem z kieszeni komórkę i zadzwoniłem po kompanów. Zanim dotarli na miejsce Ja odkopałem połowę szczątków. Postanowiliśmy odkopać szczątki do końca, a następnie spakować do worka i pochować.
Mirek poszedł szukać jakiegoś drzewka z, którego można by zrobić krzyż. A My odkopywaliśmy dalej.
Niestety przy szczątkach znajdowało się tylko kilkanaście guzików, puszka po masce niestety rozpadła się gdyż była strawiona przez kwas, który powstał w wyniku rozkładu zwłok no i nieśmiertelnik również w agonalnym stanie.
Kiedy szczątki zostały spakowane spoczęły w dołku, a w miejscu tym stanął krzyż.
Nieśmiertelnik ze względu na stan zostawiłem na miejscu i zakopałem go na głębokości ok. 20cm.
Po przyjeździe do domu opowiedziałem wszystko żonie.
Ale to nie wszystko, bo w nocy znów nie spałem coś mnie męczyło. Dwa dni później w czasie pracy pojechałem pod Opole żeby zabrać nieśmiertelnik.
Jaki byłem szczęśliwy, że jeszcze tam był. W domu spędziłem jakieś 2 godziny na czyszczeniu i odczytywaniu danych. I udało się.
Po trzech miesiącach walki udało Mi się załatwić ekshumacje. Dziś szczątki spoczywają na cmentarzu w Nadolicach pod Wrocławiem.

Zdarzyło Mi się być tam jeszcze kilka razy, i muszę Wam powiedzieć, że górka wygląda troszkę inaczej. Już nie czuć tam strachu i w końcu zniknął półmrok.

Podsumowując powiem tylko tyle, że może nie był to duch, który pilnował skarbu, ale duch, który potrzebował pomocy. Chciał być pochowany i chciał, aby ktoś o nim pamiętał.
Myślę, że sygnet, który znalazłem mógł należeć do niego.



:jump


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 18 listopada 2005, 11:45 
Offline
Major
Major

Dołączył(a): poniedziałek, 19 lipca 2004, 00:43
Posty: 411
Lokalizacja: neverland
kolejna ? :) a gdzie poprzednie ?, wrzuc na ogolnego :)
Taki powiew smierci to takze czulem w komorach gazowym w Oświecimiu... przerazajace uczucie :cry:

Pozdrawiam nawiedzonych :1


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 16 lutego 2006, 20:50 
Offline
Plutonowy
Plutonowy

Dołączył(a): sobota, 16 listopada 2002, 01:00
Posty: 49
Lokalizacja: Władysławowo, Mierzeja Helska
Przeglądając to forum całkiem przypadkiem trafiłem na ten temat, zastanawiałem się długo czy napisać czy nie ale niech będzie,jeżeli chodzi o te sprawy to mnie też nie jest to obce ale chciałbym opisać swój przypadek z ciemną mocą tym bardziej że wiąże sie z wykopkami, na zewnątrz bynajmniej na północy zima i kilka stopni na minusie to koledzy mi wybaczą że odkurzyłem stary wątek.
Cała historia zaczeła sie w 29 października 2000 roku w Koszalinie w wypadku drogowym ginie moja szwagierka (siostra mojej żony) , ja na 31 pażdziernika byłem wcześniej umówiony z kolegą Boguszem na wykopki na Helu. Nie wiedziałem czy mam jechać czy nie, w domu nieciekawy nastrój. Postanowiłem że jadę, rano ok. 9.00 spotykam sie z Boguszem w umówionym miejscu na dworcu w Helu , on wybiera miejsce i ustalamy że dzis kopać będziemy w rejonie "jednostki stalowych" miejsce mocno przechodzone, piękne piaskowe wydmy, tylko że ja w tym miejscu miałem kiepskie wyniki i osobiście chciałem iść w inne miejsce "na elektrownie".
Czułem że będzie lipa i wróce z niczym, ale chciałem sie wyrwać z domu i pobyć trochę sam w lesie ,pogoda tego dnia była rewelacyjna ,bezchmurne niebo i dość ciepło jak na koniec października. Mój nastrój był w kiepskiej formie więc kręciłem sie bez celu w zasadzie chodziłem z tyłu za Boguszem, weszliśmy do spalonego malutkiego lasku który znajdował sie w samym środku wydm, 2 miesiące wcześniej paliła sie tam ściółka. Przez cały czas wyraźnie czułem czyjąś obecność, co chwila sie oglądałem za siebie bo miałem wrażenie że ktoś idzie tuż za mną. Nigdy wcześniej się tak nie czułem. Gdy weszliśmy do tego lasku Bogusz powiedział że w tutaj nic nie będzie bo ziemia wypalona i trzeba iść dalej. Piszczałki włączone, idąc 2 metry za kolegą na ścieżce sygnał, Bogusz zdziwiony bo nie złapał tego a miał zapięta do wykrywacza dużą 30 cm. sondę. Jeden ruch saperka i na górę wypada piękna Panzerkampf Abzeichen w brązie. Bogusz wściekły że to niemożliwe aby mógł pominąć tak duży sygnał jaki daje cynkowa odznaka. Mimo pożaru nie uległa uszkodzeniu, innych sygnałów nie było. Idziemy dalej samoistnie sie rozdzielamy ja wracam w kierunku głównej drogi Hel-Jurata. Wracałem w zasadzie tą samą drogą którą przyszliśmy 1/2 godziny wcześniej. Po chwili kolejny raz odzywa się piszczałka, z piachu wyłazi blaszka z częścowo zachowanym sznurkiem II. A.R. 1542 -10- stan praktycznie jak z szuflady, kilka metrów dalej wychodzi kolejna blacha 1. Fahrschwadron 299 -45- , po minucie trafiam trzecią 2.Inf.Ers.Batl.367 -2350- obie stanem zachowania nie odbiegaja od pierwszej. Bogusz gdzieś zniknął w lesie, zadzwoniłem do niego że ja juz się nakopałem i będę wracał. Jak usłyszał że jeszcze dorwałem 3 blaszki koniecznie chciał zobaczyc miejsce. Gdy mu pokazałem skąd zostały wyjęte nie chciał wierzyć, przecież wcześniej obaj szliśmy tą drogą, nawet zapytał wprost czy aby nie przywiozłem ich ze sobą i mu pokazuje aby mu nieco podnieść ciśnienie. Ja odznake i 3 blachy a on nawet guzika w tym dniu nie znalazł. Wtedy mu opowiedziałem że to chyba nie jest przypadek,czułem jakby coś mnie prowadziło po lesie. W lesie byłem może 3 godziny, i postanowiłem wracać do domu. Nigdy więcej w tym rejonie nie znalazłem nic, ani wczesniej ani później, a byłem tam przez ostatnie 5 lat wielokrotnie. Ja wiem że to nie był przypadek.


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 16 lutego 2006, 21:47 
Offline
Sierżant Sztabowy
Sierżant Sztabowy

Dołączył(a): niedziela, 21 lipca 2002, 00:00
Posty: 87
Jak o dziwnych zjawiskach to może ja dorzucę swoje 3 grosze :)
Dwa lata temu pięknego sobotniego poranka coś mnie napadło że muszę jechać na wykopki, a dokładnie na miejscówkę któą złaziliśmy już wiele razy wzdłuż i wszerz. Dzwonię po klegę ... będzie miał czas za 2 godziny. Od niechcenia sięgnołem po pożyczoną książkę o numizmatyce i zaczołem ją przeglądać, nie wiem czemu uwagę moją skupiłem na jednej monetce, nie ważne jakiej w każdym bądź razie (rzadkiej i cholernie starej) za jakiś czas pojechaliśmy, na miejscu nie wiem dlaczego odłączyłem się i pognałem w miejsce które było schodzone już dziesiąt razy, nie mineła godzina i miałem taką monetę w ręku - przypadek :que


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 16 lutego 2006, 21:54 
Offline
Forum Thesaurus - Użytkownik Zbanowany
Forum Thesaurus - Użytkownik Zbanowany

Dołączył(a): środa, 13 kwietnia 2005, 08:58
Posty: 1155
Lokalizacja: Ziemia - Planeta Ludzi (Czasowo Port Royale)
Witam!

Bez urazy dla nokogo, ale na razie wszystkie te wątki pokazuja tylko, że poszukiwacze mają niezłą wyobraźnię (co jest chyba oczywiste w tym "fachu") i że czasem ulegają swoim emocjom ;) Wszystko jest pięknie i prosto wytłumaczalne..

Pozdrawiam

VW


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 16 lutego 2006, 22:12 
Offline
Chorąży Sztabowy
Chorąży Sztabowy

Dołączył(a): piątek, 20 maja 2005, 13:50
Posty: 194
Lokalizacja: Poznań
iglanadon, na przypadek to mi nie wygląda. Miałem kilka w życiu takich sytuacji, nawet ze świadkami:) Coś w tym jest.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 16 lutego 2006, 23:30 
Offline
Plutonowy
Plutonowy

Dołączył(a): sobota, 16 listopada 2002, 01:00
Posty: 49
Lokalizacja: Władysławowo, Mierzeja Helska
Nawiązując do postu Iglanadona: ładnych parę lat temu jedziemy we trójke do lasu na Hel, ja od samego rana pytam kolegów o Nahkampfspange czy często sie trafiają, gdzie, itp. Dochodzimy do miejsca gdzie koleś kilka miesięcy wcześniej miał czaszkę z czapki SS, odznakę Szturmową piechoty i jakieś tam inne graty. Kolega pokazuje tu miałem to, tam leżało to. Idę jako trzeci (ostatni) sygnał... wykopuje i co wylazło? nahkampspange brązowa. Do dzisiaj sie z tego śmiejemy, koledzy jak to zobaczyli nerwowo zaczeli biegać wokoło i "właściciel" miejscówki wyjął krzyżyk żelazny II kl. co prawda bez kółeczka ale zawsze coś. Jest to fakt 100% autentyczny. Dziś na Helu trudno o cokolwiek, tylko dla wytrwałych jeszcze coś sie trafia. Była to moja pierwsza szpanga, nie wiem dlaczego akurat na szpangi mnie wzieło. Gdybym wiedział że tak sie stanie to bym pytał o Ritterka lub o Bandena.:)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 17 lutego 2006, 04:23 
Offline
Kapral
Kapral

Dołączył(a): niedziela, 20 listopada 2005, 18:40
Posty: 23
witam
Jezeli chodzi o sily nadprzyrodzone to od pewnego czasu wcale mi nie do smiechu i nie jestem pod wplywem zadnych srodkow odurzajacych ;)
Opowiem w skrocie (i tak wiem ze moj brat sie bedzie z tego smial). Bylo to jakies 5 lat temu, pojechalismy z kumplami w Bieszczdy na standardowy wykop, moj kumpel z Kielc (pozdro Mateo), jako obeznany najlepiej z terenem wybral miejscowke na biwak i okoliczne poszukiwania (juz nie pamietam ale chyba byla to okolica bazy rabe), lesna polanka nieopodal fakt ze zarosnieta jezynami ale byla pelna drobych fantow (w tym miejscu zginelo naprawde duzo ludzi w czasie I wojny).
Po calodniowych poszukiwaniach czas na ognisko,wykopkowy wermuth (5zl sztuka), i festiwal piosenki partyzantckiej. W tym dniu nie mialem jakos ochoty na wermuth i z moim kolegom ktory przyjechal z nami tylko z ciekawosci (nie zwjazany z branza), postanowilismy pozostac przy ognisku i pogadac.
Reszta ferajny juz dobrze rozbawiona (bylo nas 5) poszla dokonac tradycyjnego nocnego spaceru ze spiewem na ustach. Gdy oddalili sie w kierunku waskiej asfaltowej drogi w dol wzgorza po jakichs 10 mninutach juz nie bylo ich slychac. Po pewnym czasie stwierdzilismy ze czas na sen, bylismy wykonczeni po calym dniu chodzenia i kopania, wtedy odeszlismy od ogniska do namiotu i zachwile lezelismy w cieplych spiworach, juz mielismy zamilknac i pograzyc sie we snie gdy nasza rozmowe przerwalo uderzenie w sciane namiotu, ja niewiele sie zastanawiajac spytalem ,,co juz tak szybko wrociliscie?,,(mialem na mysli mojego brata ktory pewnie robi sobie jaja), ale gdy nikt sie nie odezwal i zorjetowalismy sie ze z tej stony namiotu z ktorej bylo uderzenie widac lune od ogniska ale nie widac zadnych cieni dotarlo do nas ze cos jest nie tak.
Po chwili wydarzylo sie cos jeszcze dziwniejszego czego nie potrafie wytlumaczyc do dzis, a mianowicie suwak zamka blyskawicznego w naszym namiocie zaczal sie odsuwac, my sparalizowani strachem lezelismy bez ruchu, naszczescie suwak nagle stanal, jeszcze przez jakichs pare minut slyszelismy dziwne odglosy kolo namiotu po czym wszystko zamilklo.
Po jakichs 20 minutach reszta rozbawionej ferajny wrocila do obozowiska, oczywiscie wtedy wyskoczylismy z namiotu zeby opowiedziec wszystko i zobaczyc czy sa jakies slady, z tego co pamietam drewno kolo ogniska bylo rozrzucone ale nic nie zginelo (obok ogniska wbita w pieniek byla siekiera i lezaly nasze rzeczy).
Do tej pory choc minelo pare lat nie potrafie wytlumaczyc wielu watkow tej historii (tak jak moj kumpel), mimo ze nie jestem za bardzo strachliwy nigdy w zyciu sie tak nie balem to uczucie ktore nas wtedy ogarnelo bylo bardzo dziwne do tej pory czegos takiego nie przezylem i juz nie chce przezyc.
Wiele razy analizowalismy potem wszystko z kumplem i nie potrafimy tego racjonalnie wytlumaczyc.
Jak sie domyslacie reszta ferajny do tej pory z tego sie smieje i w nic nam nie wierzy (probuja zgonic na zwierzeta czy cos w tym stylu) tylko ze zwierzeta nie podchodza do ognia i nie uzywaja zamkow, wymyslili nawet ze odwiedzil nas w nocy predator.
:orko :que
Ja osobiscie mysle ze zla energja (duchy) zgromadzona na tym pobojowisku daje o sobie znac, w koncu spalismy w miejscu gdzie zginelo wielu ludzi :que
Pozdrawiam Fox


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 17 lutego 2006, 12:26 
Offline
Młodszy Chorąży
Młodszy Chorąży

Dołączył(a): czwartek, 12 stycznia 2006, 20:57
Posty: 110
Lokalizacja: z lasu
Witam kolegów.

Nie jestem mistykiem, nie ćpam, jestem zdrowy na umyśle (tak mówią>>>), jednak to COŚ istnieje. Powiecie brednie, jest zima i nie mamy o czym klepać.OK.
Kiedyś nie przywiązywałem wagi do różnych zjawisk, przypadków, historyjek. Powiecie mitoman, nawiedzony baran.
Czy będąc na wykopkach nie ulegacie pewnym emocjom (nie poruszam momentu wykopywania fantów), nie wyobrażacie sobie historii jaka miała miejsce, własnie tu ? Nie kierujecie się, nie wiedząc czemu w ten a nie inny zagajnik? Myśli galopują w rozpalonej głowie a tu nagle strach.Czemu, przecież jestem tu sam, dlaczego własnie to miejsce powoduje dziwny niepokój? Odpowiecie - weź facet na wstrzymanie, ponosi cię wyobraźnia.
W większości jesteśmy dorośli i takie bajki nie powinny nas ruszać, jednak gdyby nie to, być może wcale bym nie trafił w Olszynce Grochowskiej kul armatnich, okuć karabinów z celownikami itd. Tam jest takie miejsce, które powinienem omijać a jednak mnie ciągnie bym odkrywał je dalej.
Podsumowując, kiedy byłem nastolatkiem, pierwszy raz przewidziałem wypadek drogowy w centrum stolicy, mówiąc dla dowcipu, że za chwilę do niego dojdzie.W tym momencie tramwaj chlapnął w UAZ-a, była krew i jeki rannych.Ja z kolegą zwiałem czym prędzej do domu.Od tamtej pory parę razy coś przewidziałem, wchodząc w przedziwny stan, jakby zmęczenia, zamyślenia ( nie odwaliło mi jeszcze!), odrętwienia wczuwam się (niespecjalnie) i w tym momencie do czegoś dochodzi - na moście Roweckiego w Warszawie, prawie przesiadłem się na kolana do sąsiada (wiecie jaka była reakcja, ha ha ha!), po ułamku sekundy , szyba z okna przy którym siedziałem rozleciała się w drobiazgi. Autobus zahaczył bokiem o TIR`a i gdybym tam siedział - wiadomo .....
W bardzo wielu przypadkach kieruję się zwierzęcym instynktem, jeśli mój "nos" mówi nie idź tam, nie idę.Jeśli ciarki przebiegają mi po plecach w czasie wykopków, spadam z reguły z tego miejsca.

Pozdrawiam

peter_2005


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 17 lutego 2006, 12:38 
Offline
Forum Thesaurus - Użytkownik Zbanowany
Forum Thesaurus - Użytkownik Zbanowany

Dołączył(a): środa, 13 kwietnia 2005, 08:58
Posty: 1155
Lokalizacja: Ziemia - Planeta Ludzi (Czasowo Port Royale)
Witam!

Peter - a czy masz takiego nosa także podczas poszukiwań? Tzn. czy masz przeczucie co trafisz? Albo czy wizualizujesz coś sobie i potem faktycznie to znajdujesz? Miałeś takie przypadki?

Pozdrawiam

VW


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 46 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 20 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL