Są takie momenty, które pokazują, że detektoryści potrafią zachować się dokładnie tak, jak trzeba.
Podczas I Międzynarodowego Zlotu Misji Skarb w Grodkowie uczestnik z numerem 041, Patrick Kuśmierski, znalazł niepozorny przedmiot. Na pierwszy rzut oka wyglądał jak kawałek ołowiu albo zwykły metalowy odpad. Wrzucił go do torby razem z innymi śmieciami metalowymi i wrócił do domu na Pomorze.
Dopiero 2 dni później, podczas porządkowania rzeczy po zlocie, zwrócił uwagę na ten mały przedmiot. Zauważył, że ma otwór przechodzący na wylot, a po oczyszczeniu ukazały się na nim pionowe i poziome linie oraz charakterystyczne kropki. Wszystko wyglądało na wykonane celowo, a nie przypadkowo.
Patrick ze Stowarzyszenia Forst z Czarnej Wody k. Czerska nie próbował niczego ukrywać. Nie zatrzymał tego dla siebie. Nie wrzucił zdjęcia do internetu z podpisem „sensacyjne odkrycie” i nie szukał rozgłosu.
Zrobił dokładnie to, co powinien zrobić odpowiedzialny odkrywca.
Napisał do nas wiadomość, zabezpieczył przedmiot i zaproponował przekazanie go do odpowiedniej instytucji. A dziś osobiście przyjechał aż z Czerska około 200 kilometrów w jedną stronę, aby dostarczyć znalezisko do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Płocku.
Obecnie specjaliści próbują znaleźć analogie i
hronologie do tego przedmiotu. Na ten moment trudno jednoznacznie określić jego pochodzenie, ale niewykluczone, że może to być ozdoba, zawieszka, element stroju albo amulet związany z dużo starszym okresem, być może nawet
neolitem. Charakterystyczne zdobienia i przewiercony otwór mogą wskazywać, że przedmiot był noszony lub miał znaczenie symboliczne.
To właśnie jest prawdziwa postawa poszukiwacza.
Szacunek do historii.
Szacunek do prawa.
Szacunek do wspólnego dziedzictwa.
Patrick, chylimy głowy. Takie osoby budują dobre imię całego środowiska i pokazują, że detektoryści potrafią działać odpowiedzialnie, uczciwie i z ogromnym wyczuciem.
Brawo.
Załącznik:
scr.facebook.jpg
W protokóle przekazania piszą o „wisiorku ze stopu miedzi, o nieokreślonej chronologii”