|
Witam serdecznie.Aby zachęcić do odwiedzenia bunkra w Dobieszowicach załaczam relację ze spotkania w ubiegłym roku.Pozdrawiam i do zobaczenia,Grzebiuszka
„Piknik na bunkrze”
Dla miejscowości Dobieszowice - Wesoła w gminie Bobrowniki na Górnym Śląsku, dzień 7 września b.r. był niezwykły. We wczesne, sobotnie popołudnie przyjechało tutaj i zaparkowało nieopodal porośniętego trawą pagórka wiele samochodów. Krakowskie, łódzkie, opolskie i oczywiście śląskie rejestracje wskazywały na szerokie zainteresowanie tą małą miejscowością. Pagórek na wschodnim krańcu wsi otaczało coraz więcej ludzi w różnym wieku. Krył on bowiem bunkier - polski betonowy schron bojowy, a zgromadzeni ludzie to miłośnicy historii, fortyfikacji, oraz przygodni obserwatorzy, którzy spotkali się tutaj na „II Fortecznym Pikniku Nad Brynicą”. Już na pierwszy rzut oka ten schron bojowy wyróżnia się od innych w okolicy. Ma bowiem pomalowane w żółte ,brązowe i zielone łaty ściany i stalową kopułę, wycięte zarośla i krzewy, a do jego wejścia prowadzi ścieżka z równo ułożonej kostki. Swój wygląd obiekt ten zawdzięcza grupie śląskich fascynatów, których pasją są polskie fortyfikacje, wybudowane przed wrześniem 1939 roku. To dzięki ich staraniom w grudniu 2001 roku zarejestrowane zostało Stowarzyszenie na Rzecz Zabytków Fortyfikacji „Pro Fortalicjum” ( W obronie małej twierdzy). Waldemar Machoń, górnik -telefonista z kopalni Julian w Piekarach Śląskich, zafascynowany schronami ze swojego najbliższego otoczenia, zapragnął zaopiekować się jednym z niszczejących zabytków sztuki fortecznej. Wraz z Jerzym Sadowskim, wybitnym znawcą polskiej sztuki fortyfikacyjnej, otrzymał w 1999 r zgodę Dowódcy Garnizonu Będzin na zagospodarowanie obiektu. Po wydzierżawieniu od gminy Bobrowniki ziemi wraz ze schronem, przyszła kolej na prace porządkowe. Bunkier przez lata był pijacką meliną , złomiarze opalali tutaj z izolacji miedziane przewody, a okoliczni mieszkańcy zasypywali go ziemią i gruzem.
„Początkowo obiekt był w opłakanym stanie – wspomina Waldemar Machoń będący gospodarzem schronu a jednocześnie prezesem stowarzyszenia „Pro Fortalicjum” – ale dzięki pomocy firmy budowlanej Waldemara Sykosza oraz członków naszego stowarzyszenia, udało się go odnowić i zagospodarować. Musieliśmy odgruzować wejście, odsłonić przysypane ziemią i zamurowane strzelnice, wynieść ze środka setki kilogramów śmieci, wybielić ściany, założyć instalację oświetleniową no i oczywiście zabezpieczyć przed wtargnięciem niepowołanych osób. Z pancerzy oryginalnie zachowała się tylko kopuła na km, natomiast strzelnice w izbach bojowych zostały wyzłomowane, a otwory po nich zamurowano cegłą. Aby naszemu obiektowi przywrócić właściwy wygląd, w okna strzelnic wmontowaliśmy identyczne płyty pancerne, pozyskane z innych śląskich obiektów.”
Sam schron zaczęto budować w 1937 roku, a budowę ukończono w 1938r., kiedy to osadzono w nim kopułę pancerną na km wykonaną w przedwojennych Zakładach Ostrowieckich z Ostrowca Świętokrzyskiego. Wraz z innymi obiektami, których jest na Śląsku około dwustu, był elementem tzw. Obszaru Warownego „Śląsk” i bronił tego uprzemysłowionego regionu przed wrogiem. Uzbrojony był w trzy karabiny maszynowe: dwa w izbach bojowych, a trzeci w stalowej kopule. Obiekt był gazoszczelny, miał własną wentylację i ogrzewanie piecykiem weglowym (tzw. kozą lub morcinkiem). Obecnie w bunkrze można zobaczyć mini wystawę tego ,co w tak krótkim czasie udało się zgromadzić członkom stowarzyszenia. Są tu polskie, forteczne lawety pod km, potykacze przeciwpiechotne, skorupy pocisków artyleryjskich, oryginalny żeliwny pisuar, oraz zdjecia z różnych faz restauracji obiektu. Każdy eksponat jest zakonserwowany i opisany, można go dotknąć i wziąć do ręki, czego nie praktykuje się w „normalnych” muzeach. Na jednej z wybielonych ścian widnieje czarny prostokąt – tak wyglądały okopcone ściany przed malowaniem i renowacją.
Pomieszczenia w bunkrze wypełniają się ludźmi, którzy z zainteresowaniem wysłuchują wyjaśnień dzierżawcy obiektu. „Od wielu lat mieszkam niedaleko bunkra, ale nigdy w nim nie byłem, do niedawna myślałem, że wybudowali go Niemcy” – mówi mieszkaniec Dobieszowic zwiedzający z zainteresowaniem obiekt i cieszy się, gdy dowiaduje się, że tuż obok jego domu w bunkrze, który zna od dziecka, członkowie „Pro Fortalicjum” pragną w przyszłym roku zarejestrować prywatne muzeum fortyfikacji. W jednym z pomieszczeń, gdzie zorganizowano punkt sprzedaży, można kupić książki i periodyki o fortecznej tematyce. Pierwszą, stałą ekspozycją ma być zbiór zdezaktywowanych pocisków artyleryjskich.
„Miłą niespodzianką było odwiedzenie naszego schronu przez członka jego załogi – wspomina Waldemar Machoń. Któregoś dnia zawitał do nas pan Antoni Klimas, który od grudnia 1938 do kwietnia 1939 roku był dowódcą warty w tym bunkrze. Dzięki niemu dużo dowiedzieliśmy się o funkcjonowaniu i wyposażeniu obiektu.”
Zainteresowanie imprezą rośnie, tym bardziej, że przed bunkrem pojawia się jeżdżąca replika Samochodu Pancernego wz 34 z kampanii wrześniowej w 1939 roku. Chętnych do darmowej przejażdżki „Pancerką” nie brakuje. Tuż obok schronu członkowie „Pro Fortalicjum” rozpalają ognisko. Miłośnicy fortyfikacji zaczynają dyskutować, smażyć kiełbaski, no i myśleć o przyszłości swojego bunkra. Ktoś z obecnych wysuwa propozycję zorganizowania oznakowanego szlaku turystycznego wzdłuż najciekawszych śląskich obiektów. Okazuje się, że kilka kilometrów dalej znajduje się taki ciekawy obiekt. Jest mocno zniszczony, gdyż po zdobyciu w 1939 r schronu, Niemcy próbowali jak duża jest wytrzymałość jego ścian i pancerzy na różny rodzaj broni. Wykonano tu też próby pierwszych ładunków kumulacyjnych, a ślady po nich widoczne są do dzisiaj na kopule km-u. To właśnie kopuła tego bunkra była poligonem doświadczalnym dla takich ładunków użytych 10 maja 1940 r. na umocnieniach fortu Eben Emael w Belgii. Inne ciekawe obiekty wybudowano w pobliskim Punkcie Oporu „Bobrowniki, gdzie można zobaczyć dwa duże tradytory, każde na dwa działa 75 mm. Lecz śląskie umocnienia nie są przygotowane do zwiedzania jak forty w Belgii czy Francji. Mimo tego, że stoją w pobliżu osiedli są zapomniane, często stały się lokalnymi wysypiskami śmieci, a złomiarze wycinają każdy metalowy ich element, nie zważając na wartość historyczną. Uczestnicy fortecznego pikniku mają nadzieję, że znajdą się entuzjaści, którzy potrafią uchronić od zniszczenia inne obiekty na Śląsku, a o swoich osiągnięciach będą mogli pochwalić się na kolejnym pikniku, być może zorganizowanym na ich bunkrze.
Krzysztof Mrówka - "Grzebiuszka"
|