Teraz jest niedziela, 28 czerwca 2026, 09:37

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 27 lutego 2006, 09:12 
Offline
Specjalista
Specjalista

Dołączył(a): sobota, 18 stycznia 2003, 01:00
Posty: 762
Lokalizacja: podkarpacie
Na początek coś na temat Goralenvolku:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Goralenvolk
Do podanej w linku literatury dodalbym jeszcze: Józef Kasperek "Podhale w latach wojny i okupacji niemieckiej 1939 - 1945".
Co do akcji werbunkowej do Goralische SS to była klapa na całej linii. Najczęściej werbowano grożąc wywózką na roboty lub do kacetu. Spora część "ochotników" nadawała się bardziej na odwyk niż do jakiejkolwiek służby. 60 Górali przywieziono z obozów jenieckich. Część uciekła z transportu, część już z obozu w Trawnikach. Pozostali odmówili służby za co zostali wysłani do Oświęcimia. Z około 300 zwerbowanych zostało 12, którym później również udało się uciec.
Znam za to ciekawą historię Polaka, członka FTPF (Franc Tireurs Partisans Francais - ruchu oporu). W dalszym ciągu będę używał jednego z jego pseudonimów - "Jeannot".
Facet był duży i jak to się mówi charakterny. Po różnych zawirowaniach życiowych wstąpił do Waffen - SS w punkcie werbunkowym w Douai. Po zastanowieniu stwierdził, że zdezerteruje podczas "urlopu propagandowego". Urlopu nie otrzymał, tylko razem ze swoim pododdziałem został skierowany na front wschodni. Pod drodze, we Wrocławiu zasymulował chorobę. Po wyjściu ze szpitala dowiedział się, że jego jednostka została rozbita na froncie. Ocalało tylko 4 czy 5 . Wcielono go do następnego oddziału, który kierował się na front. Praktycznie w ostatniej chwili, w grudniu 1943 dostał 14 - dniowy urlop okolicznościowy z tytułu narodzin syna. Oczywiście do Wrocławia już nie wrócił. Zaczął działać w FTPF. Aresztowany 14 lipca 1944. Rozpoznano w nim dezertera z Waffen - SS (rozpoznany przez członka ruchu oporu, który nie wytrzymał tortur). Pod koniec sierpnia 1944, w wyniku zamieszania, wywołanego lądowaniem aliantów wmieszał się w grupę wieźniów zwalnianych z więzienia. Po dotarciu do Guesnain nawiązał kontakty z FTPF. Awansowano go do stopnia porucznika. Był jednym ze współorganizatorów 19 i 29 Zgrupowania Piechoty Polskiej przy 1 Armii francuskiej. Zgrupowania odmówiły podporządkowania PSZ (uznawały rząd lubelski, składały się w większości z członków komunistycznego ruchu oporu). W listopadzie1945 Zgrupowania przybyły do Polski.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 1 marca 2006, 17:33 
Offline
Starszy Chorąży
Starszy Chorąży

Dołączył(a): poniedziałek, 13 lutego 2006, 16:26
Posty: 159
błąd ortograficzny!!! czy czytaliście, bardzoi ciekawy artykuł :1

"Nieprawdopodobną historię, która jest gotowym scenariuszem filmowym, ujawniamy po raz pierwszy. Przez kilkadziesiąt lat była schowana w archiwach, choć dla jej bohatera powinno być miejsce w podręcznikach historii. Wszystko wydarzyło się naprawdę, nawet jeśli wydaje się to niemożliwe. Sprawa czasami przypomina historię dobrego wojaka Szwejka, ale stare dokumenty nie śmieszą, tylko pachną krwią.



- Theodor Kühn, szeregowiec dwunastego batalionu pierwszej kompanii 192. Dywizji Piechoty zgłasza się do raportu - wyrecytował regulaminową formułkę wysoki, szczupły żołnierz. (Tak zapewne było, chociaż mogło być inaczej w szczegółach).

Był wiosenny poranek, 11 maja 1941 roku. Na placu apelowym Hindenburg Kaserne (koszar imienia Hindenburga) w Schwerinie (Meklemburgia) oficerowie ustawiali w czworobok nowych, młodych żołnierzy, którzy od kilku dni zjeżdżali do koszar z kartami powołania z całych Niemiec, także z terenów wcielonych do Rzeszy po podboju Polski.

Zgłaszającym się do raportu był 23-letni Theodor Kühn z Sierpca.

- Bitte (proszę) - zgodził się oficer.

- Oświadczam, że nie jestem w stanie spełniać obowiązków niemieckiego żołnierza, zgodnie ze swoim sumieniem - powiedział rekrut.

Zapanowało milczenie.

- Du bist idiot? (czy jesteś idiotą?) - zapytał oficer.

- Uprzejmie melduję, że nie!

- Żandarm! - krzyknął oficer. Zastukały buty i zabrzęczały blachy z numerami, zwisające z łańcuchów na szyjach nadbiegających dyżurnych żandarmów.

- Odprowadzić szeregowca na odwach! - rozkazał przełożony.

- Dowódca kompanii pobiegł do dowódcy pułku i zameldował o niezwykłym wypadku. Zaalarmowano oficera dywizyjnej Abwehry (kontrwywiad). Jeszcze tego samego dnia w dowództwie przesłuchano rekruta.

Tajna sprawa

W pokoju dowódcy pułku Theodor Kühn napisał 11 maja 1941 roku podanie o zwolnienie go ze służby w Wehrmachcie, gdyż nie czuje się Niemcem, a z racji służby w Wojsku Polskim nie może służyć w niemieckim.

15 maja 1941 roku o godz. 18 szeregowiec Theodor Kühn został aresztowany.

W trzy dni później napisał pierwsze z licznych pism i próśb, którymi od tej pory zasypywał wojskowe i cywilne instytucje. Było zaadresowane do Biura Ewidencji Ludności w Sierpcu, Kühn zawiadamiał urząd, że postanowił zmienić swoją przynależność państwową na - "jeśli to możliwe" -status "bezpaństwowca". Drugi list z 'tego samego dnia skierowany był do Arbeitsamtu (urzędu pracy) w Sierpcu z prośbą o zwolnienie go z pracy, ponieważ nie może spełniać "obowiązków Niemca, zgodnie ze swoją wolą i sumieniem".

21 maja 1941 roku Kühn stanął przed sądem 192. Dy-wizji Piechoty w Schwerinie. Przesłuchiwał go oficer sądowy, leutnant Kautsch.

Theodor Kühn urodził się 15 sierpnia 1918 roku w Polsce, w Zalesiu, w powiecie mławskim. Mieszkał w Studzieńcu (powiat sierpecki). Ojciec, Emil Kühn, właściciel młyna, był Niemcem. Matka, Marta z Dreźlińskich - Polką. Chodził do szkoły średniej w Toruniu i Wąbrzeźnie. Maturę zdał w 1938 roku. W październiku 1938 roku został powołany do wojska, do szkoły podchorążych przy 4. Dywizji Piechoty w Brodnicy. W czerwcu 1939 roku został kapralem podchorążym, w sierpniu tego roku przeniesiono go do 63. pułku w Toruniu. Z tą jednostką wyruszył na front, po ataku Niemców na Polskę we wrześniu 1939 roku. Po dwóch tygodniach wojny znalazł się w 30. Dywizji Piechoty w broniącej się twierdzy w Modlinie. Twierdził, że został awansowany na podporucznika. Zanim wzięto go do niewoli, zniszczył dokumenty. Uciekł i powrócił do miejsca zamieszkania - Głowińska (powiat sierpecki), gdzie był zameldowany do 1 maja 1940 roku.

Dziedziczny upór

26 czerwca 1940 roku cała rodzina Kühnów otrzymała w Sierpcu (dokąd prawdopodobnie się przenieśli) niemiecką przynależność państwową. Zostali wpisani na listę VD (volksdeutsche). Otrzymali 3 grupę (nie w pełni 100-procentowi Niemcy). Kühn został skierowany do pracy w Arbeitsamcie w Sierpcu. 4 kwietnia 1941 roku dostał powołanie do Wehrmachtu. Pojechał do dalekiego Schwerina. 2 maja wcielono go do 1. kompanii piechoty.

- Podpisałem listę VD, bo nie chciałem sprawiać kłopotów rodzinie - powiedział Theodor Kühn podczas przesłuchania przez oficera sądowego. Na zarzut, że uchyla się od służby wojskowej, oświadczył: - Jako polski oficer jestem związany moją przysięgą i dlatego nie czuję się na siłach, by pełnić służbę wojskową w niemieckim Wehrmachcie!

W trzy dni później, 21 maja 1941 roku, Theodor napisał list do matki:

- Spełniłem twoją prośbę, mimo że nigdy nie przypuszczałem, iż będę mógł ją wypełnić. Dodał, że liczy się ze sprawą sądową oraz wyrokiem i: prosił, aby matka usprawiedliwiła go przed ojcem i aby o jego losie nie mówić młodszemu bratu. Przesyłał ojcu i matce "pożegnalne" pozdrowienia.

W aktach znajduje się "wywiad rodzinny", podpisany przez żandarma Scheibitza z Sierpca. Zawiera charakterystykę rodziców Theodora Kühna i jego samego: rodzina niemiecko-polska, od dawna mieszkająca w tamtych stronach. Ojciec zna niemiecki dość dobrze, matka - "zatwardziała Polka" - nie mówi w ogóle po niemiecku. Ojciec określa syna jako trochę dziwaka, który jeśli coś postanowił, to realizował bez względu na przeszkody.

"Polskiej krwi i wychowany w polskim duchu przez matkę, po ojcu odziedziczył upór i bezwzględność" - brzmiała opinia żandarma Scheibitza o Theodorze Kühnie.

Do dowództwa pułku w Schwerinie 24 lipca 1941 roku dotarło pismo z Arbeitsamtu w Sierpcu o zwolnieniu Kühna z pracy w trybie natychmiastowym z powodu sabotowania "służby pracy" - miał ludność polską powiadamiać o terminach wywózek "na roboty".

Donos na Kühna złożył volksdeutsch Kazimir Rositzki.

Kühn, choć dwa miesiące wcześniej sam chciał się zwolnić z pracy, skontrował pismo Arbeitsamtu: - Nie musiałem nikogo uprzedzać o wywózkach; ludność wiedziała, co wcześniej było w Płocku i sama się kryła. Terminy transportów były tajemnicą służbową, znaną tylko kierownikowi Arbeitsamtu.

Winny przecieków był -sugerował Kühn - kierownik Arbeitsamtu, który "wolał zajmować się utrzymywaniem stosunków z polskimi babkami". Kühn zażądał dowodów na zarzucony mu sabotaż skierowanie sprawy do sądu.

Fatalne pochodzenie

- Od trzech miesięcy jestem w areszcie, gdzie traktuje się mnie uprzejmie i taktownie, co daje mi możność podziwiania wielkości niemieckiego Wehrmachtu i niemieckiego narodu - napisał Theodor Kühn 15 sierpnia 1941 roku do oficera sądowego. - Chciałbym wyjaśnić swój stosunek do walki niemieckiego naród o przyszłość Europy. Żałuję że moje - polskie ze stron matki - pochodzenie, wychowanie i złożenie przysięgi ni pozwalają mi w tym uczestniczyć. Moja przysięga jest dla mnie czymś świętym, a honor osobisty nie pozwala mi walczyć nawet po stronie zwycięskiego przeciwnika. Nie oznacza to, że nie chcę być Niemcem w przyszłości i że nie chcę wprowadzenia nowego porządku w Europie. Mogę przecież podjąć pożyteczną pracę, do której dorastam. Ale chociaż życzę Niemcom najlepszych sukcesów, to kocham swoją Ojczyznę i żądanego ode mnie obowiązku służby wojskowej pełnić nie mogę. W związku z tym wiem, że mogę być ukarany, ale myśl, że postępuje zgodnie z honorem, dodaje mi sił i wytrwałości. Wiem, że w tej sytuacji nie mogę być volksdeutschem i zrzekłem się już tego. Wole dzielić gorzki los zwyciężonych niż maszerować - wraz ze zwycięzcami, skoro nie będę zdolny do ich wielkich wzruszeń. Kühn prosił o zakończenie postępowania i - jeśli będzie taka potrzeba - wymierzenie mu kary.

- Niczego nie chcę ukrywać i dlatego stwierdzam, że mój sposób myślenia się nie zmieni. Jeśli wojna się skończy i w sytuacji Polski nic się nie zmieni, to wówczas w zgodzie ze swoim sumieniem stanę po stronie Niemiec, aż do śmierci. Wcześniej, niestety, nie - zakończył niedoszły żołnierz.

Aresztant otrzymał krótką odpowiedź: jego prośba o unieważnienie wpisania na listę volksdeutschów nie może być spełniona.

Do aresztu sprowadzony został za to polski oficer--jeniec, który miał sprawdzić, czy Kühn rzeczywiście ukończył szkołę podchorążych. Egzamin wypadł dla aresztanta pozytywnie.

Kühn natychmiast wysłał pisma do dowódcy, żądając wypuszczenia z aresztu (uwięzienie uzasadniano m.in. brakiem pewności, iż jest naprawdę polskim podchorążym).

Cały czas postępowałem po rycersku - napisał Kühn, domagając się zakończenia postępowania przeciwko niemu -i proszę o to samo. Zakładam, że chyba przedstawiciele narodu przodującego w Europie pod względem kultury nie sądzą, że areszt zmieni moją odmowę (służenia w Wehrmachcie).

Obrońca Hitler

Kühn poprosił o dostarczenie mu do celi lektury -ówczesnej niemieckiej Biblii, dzieła Adolfa Hitlera - "Mein Kampf" (Moja walka). Dostał ten liczący kilkaset stron tom. Zgłębianie myśli wodza zaowocowało pismem z 22 października 1941 roku do dywizyjnego sądu.

- Stanowisko moje zgodne jest również z myślami Führera, będącymi przecież dla Niemców Świętą Ewangelią, pozwalam więc sobie na to zwrócić uwagę sądowi. Może ten fakt będzie miał dla sądu decydujące znaczenie - napisał Kühn. Powoływał się na "Mein Kampf", które w obszernych fragmentach przytaczał. Strona 42 - "unarodowienie"

(nie może być członkiem na-rodu niemieckiego człowiek innej narodowości); strona 311 - "naród i rasa" (to jedność); strona 442 - "niższość bastardów" (mieszaniec nigdy nie będzie pełnowartościowy - "ja przecież jestem takim bastardem" - napisał Kühn); strona 443 - "niebezpieczeństwo pomieszania ras" (trzeba strzec czystości rasy); strona 461 - "państwo i wychowanie" (tylko niemieckie państwo wychowuje niemieckiego obywatela) itp.

- Nie potrzebuję już obrońcy; moim obrońcą jest sam Führer! - stwierdził Kühn. 25 listopada 1941 roku ubrano go w mundur Wehrmachtu, który wieczorem zdjął i wyrzucił przed drzwi celi. Dołączył do niego pismo do sądu dywizji.

- Prosiłem o bieliznę pościelową - wyjaśniał. - l zapewne zaszło nieporozumienie, gdyż 25.11. rano, zaprowadzono mnie do kompanii i kazano się umundurować. Rozkaz spełniłem i po odprowadzeniu do aresztu, do godziny 22 byłem w mundurze. Potem odesłałem go do magazynu. Jako polski żołnierz nie mogę nosić obcego munduru. Ponadto, gdybym jako Polak nosił taki mundur, to obrażałbym tym samym uczucia narodu niemieckiego. Byłoby to sprzeczne z zasadami Führera, wyrażonymi w "Mein Kampf". Na marginesie dodaję, że od 15 maja 1941 roku przebywam w areszcie w ubraniu cywilnym, które mi w zupełności wystarcza. Jeśli to nie jest zgodne z prawem, to proszę o odesłanie mnie do aresztu cywilnego. Ponieważ nie znam niemieckiego prawa, bez pomocy adwokata mogę się bronić tylko pasywnie -odmawiając noszenia munduru.

Następnego dnia obsługa aresztu przyniosła Kühnowi do celi 3 marki 40 fenigów żołdu (w związku z ubraniem w mundur uznano, że należy mu się też żołd). Kühn natychmiast napisał list do dowódcy: ponieważ bez jego "wiedzy i podpisu" wręczono mu żołd, odmówił przyjęcia pieniędzy i zwrócił je z prośbą o przekazanie na Niemiecki Czerwony Krzyż lub na Pomoc Zimową. W celi ostentacyjnie uczył się języka angielskiego.

Kłopot armii

Brązowy tom akt dotyczący Theodora Kühna przechowywany był najpierw w archiwum Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, potem w Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, teraz leży gdzieś na półce w Instytucie Pamięci Narodowej.

Nikt nigdy tym nuiezwykłym przypadkiem się nie zainteresował. Teczka opatrzona pieczęciami "Geheime Reichsache" ("tajna sprawa państwowa") zawiera dziesiątki pism, telegramów, dalekopisów. Kursowały między Schwerinem, Berlinem, Szczecinom i Królewcem (siedziba Abwehry), Płockiem, Sierpcem, Ciechanowem. Przypadek Theodorą Kühna zaskoczył niemiecką biurokrację wojskową. Trzeba oddać jej sprawiedliwość, że choć była tajna, szukano wyjścia w przepisach prawa, a nie przy pomocy plutonu egzekucyjnego.

Wojskowi prawnicy posłużyli się oświadczeniem władz administracyjnych z Sierpca, które stwierdziły, że Theodor Kühn jest volksdeutschem grupy 4 (najgorsza, nie dająca żadnych większych praw, prócz "niemieckich" kartek na żywność). Zakwalifikowanie go do grupy 3 (jej członkowie mogli służyć w Wehrmachcie), określono jako nieporozumienie wynikłe z bałaganu. Wydział prawny Naczelnego Dowództwa Sił Zbrojnych wydał 8 grudnia 1941 roku opinię dotyczącą Theodora Kühna. Dołączono cytaty z przepisów, rozporządzeń, kodeksów, ustaw itp. Prawnicy Wehrmachtu stwierdzali autorytatywnie:

1. Kiihn, jako volksdeutsch przeniesiony do czwartej grupy (jej członkowie nie podlegali poborowi) powinien być zwolniony z Wehrmachtu, zgodnie z rozporządzeniem Oberkommando der Wehrmacht z 16 maja 1941 roku, polecającym przerwanie służby już wcielonych do Wehrmachtu volksdeutschów 4 grupy (rozporządzenie zostało wydane w 5 dni po wybuchu afery z Kühnem. Nagły tryb jego ogłoszenia pozwala przypuszczać, że był to efekt odmowy służby przez rekruta z Sierpca - przyp. A.G).

2. Mimo że Theodor Kühn został niesłusznie wcielony do Wehrmachtu, to z chwilą powołania podlegał rygorom dyscypliny wojskowej, którą naruszył, wykazując nieposłuszeństwo odmową noszenia munduru oraz złożenia przysięgi i dlatego powinien być ukarany dyscyplinarnie.

3. Należy wystąpić do landrata (starosty) w odebranie Kühnowi "zielonego ausweisu" (dowodu osobistego) i wydanie "czerwonego ausweisu" VD grupy 4. Dowódca 192. dywizji piechoty generał Petri odetchnął z ulgą. 15 grudnia 1942 roku wydał rozkaz o "odstąpieniu od ścigania karnego Theodora Kühna i ukaraniu go z powodu nieposłuszeństwa 3 tygodniami obostrzonego aresztu, odbytego już w areszcie śledczym oraz o wydaleniu go z Wehrmachtu".

Następnego dnia Kühn wyszedł za bramę koszar w Schwerinie.

Zagroził Rzeszy

Jego pojawieniesię w Sierpcu zaalarmowało tamtejsze gestapo i władze administracyjne. Wehrmacht pozbył się kłopotu, ale akta sprawy Kühna przesłał do lanadrata (starosty) w Sierpcu, który natychmiast zawiadomił szefa gestapo rejencji (województwa) rezydującego w Ciechanowie radcę rządowego Pulmanna. Landrat przesłał Pulmannowi akta z adnotacją: "treść mówi sama za siebie". Dopisał, że tego Polaka winno się osadzić w obozie karnym. Gestapowiec nakazał aresztować Kühna. Ujęto go w Wąbrzeźnie, na fotelu u dentysty i osadzono w Płocku.

Decyzja zapadła w Berlinie, w Głównym Urzędzie Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA). 17 marca 1942 roku, do siedziby gestapo w Płocku, dalekopisem nadszedł rozkaz szefa RSHA Reinhardta Heydricha nakazujacy zastosować wobec Theodora Kühna "areszt ochronny" i uwięzić go w obozie koncentracyjnym Auschwitz :

"Na podstawie ustaleń policyjnych (stwierdzono), że zagraża swoim zachowaniem bezpieczeństwu Rzeszy przez to, że z uwagi na swoje fanatyczne polskie nastawienie stwarza możliwość szkodzenia interesom niemieckim, pozwalając przypuszczać, że gdyby pozostał na wolności, ponownie zająłby się działalnością na niekorzyść Rzeszy."

Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy zawiadomił wszystkich zainteresowanych (od dywizji w Schwerinie po starostę Sierpca) o wysłaniu Kühna do obozu w Oświęcimiu.

Kühn napisał list do ojca. Prosił o interwencję w płockim gestapo i o adwokata. Zawiadamiał, że nie będzie wolno mu dostarczać paczek.

- Bądźcie spokojni - napisał do rodziców. - Swój los znoszę jak mężczyzna. Jeśli chcecie, możecie się do mnie nie przyznawać.

List zatrzymała cenzura.

Bunkier w Oświęcimiu

Theodor Kuhn został wysłany do Oświęcimia 8 kwietnia 1942 roku. Administracja obozowa odnotowała, że 24 kwietnia otrzymał numer obozowy 32 618 i został zarejestrowany jako "Polak polityczny".

Listy do Reichsführera SS Heinricha Himmlera z prośbami o uwolnienie syna-Haftlinga (więźnia) KL Auschwitz, nr 32 615, blok 6 B - zaczął pisać ojciec, Emil Kühn. Powoływał się na niemieckie pochodzenie.

Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy zawiadomił 19 lutego 1943 roku płockie gestapo, aby poinformowało Emila Kühna, iż jego prośby załatwiano negatywnie: "składanie dalszych podań jest bezcelowe i nie będzie na nie odpowiedzi".

Od kwietnia 1942 roku co kwartał przedłużano Kühnowi areszt ochronny na kolejne trzy miesiące. Ojciec w listopadzie 1943 roku przysłał do Himmlera legitymację volksdeutscha 3 grupy z prośbą o wręczenie jej synowi i zwolnienie go z obozu. Ale Kiihn oświadczył, że czuje się Polakiem. Za to ukarany został "bunkrem". Byt to kacet w bloku 11 (siedziba słynnej Strafkompanie - karnej kompanii, która wykonywała wyroki śmierci), w którym więźniów zamykano w przypominających szafy celach - mogli w nich tylko stać, jako dodatkową karę nie dostawali jedzenia. Wyjście żywym z bloku śmierci graniczyło z cudem. W "bunkrze" stracił życie ojciec Maksymilian Kolbe. Kühn siedział w "bunkrze": od 8 do 18 listopada 1943 roku. Wytrzymał.

4 maja 1944 roku Główny Urząd Bezpieczeństwa Rze-szy zawiadomił administrację obozu, że "Theodora Kühna od tej pory należy traktować jako Polaka". Ostatni dokument w teczce sprawy Kühna to decyzja, obozowego gestapo z 8 czerwca 1944 roku: "nie może być przed końcem wojny zwolniony z obozu".

Jednak przeżył

Kiedy w końcu lat 80. natknąłem się w archiwum GKBZH w Polsce na akta Theodora Kühna, poprosiłem muzeum w Oświęcimiu o informacje o jego losach. Oświęcimscy archiwiści wiedzieli tylko, że ukarano go "bunkrem".

- Nie przeżył- pomyślałem. Sprawdziłem jeszcze w centrali poszukiwawczej Czerwonego Krzyża w Arlosen w Niemczech.

- Przeżył - odpowiedziano na początku lat 90.

W styczniu 1945 roku Theodor Kühn został ewakuowany wraz z innymi więźniami na Zachód, transport dogoniła sowiecka ofensywa. W 1977 roku Teodor Kühn-Kalinowski (podał takie brzmienie nazwiska) napisał do Arlosen z prośbą o potwierdzenie jego pobytu w Oświęcimiu. Mieszkał wtedy w Płocku. Odszukałem płocki numer telefonu Teodora Kalinowskiego. Ale słuchawkę podniósł ktoś inny, kto mieszkał pod tym adresem i telefon należał do niego. Nic nie wiedział o-poprzednim lokatorze.

Szukałem śladów rodziny Kühnów w Studzieńcu, Zalesiu, Sierpcu. Nikt o nich nie pamiętał. W Płocku na nazwisko Kalinowski było zarejestrowanych ponad 80 telefonów. Do większości zadzwoniłem, ale ludzie nie mieli nic wspólnego z Theodorem Kühn-Kalinowskim.

- Chyba wyjechał do Niemiec - usłyszałem w płockim urzędzie miejskim.

Jeśli tak się stało, byłby to największy absurd tej historii."


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 1 marca 2006, 18:57 
Offline
Specjalista
Specjalista

Dołączył(a): sobota, 18 stycznia 2003, 01:00
Posty: 762
Lokalizacja: podkarpacie
Świetna historia! :1 Ten Teodor, to nie był przypadkiem spokrewniony z Joanną Chmielewską?


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 1 marca 2006, 21:52 
Offline
Starszy Chorąży
Starszy Chorąży

Dołączył(a): poniedziałek, 13 lutego 2006, 16:26
Posty: 159
Nie wiem, może kto go tam wie :)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 6 marca 2006, 15:30 
Offline
Chorąży
Chorąży

Dołączył(a): sobota, 7 maja 2005, 20:04
Posty: 125
Lokalizacja: Malbork
Śledząc ten temat, przypomniał mi się pewien epizod. Podczas oglądania serialu – ” Kompania Braci „ znakomicie zresztą zrealizowanego z dbałością o szczegóły i fakty. Co najważniejsze opartego na faktach. Serial powstał na podstawie książki Stephena.E.Ambrosa.
Postacie są autentyczne, na początku prawie każdego odcinka opowiadają swoje przeżycia i odczucia z wojny.
Wydarzenie to miało miejsce 17 Października 1944 roku w Holandii w miejscowości Schoonderlogt. Kompania E – 101 Dywizji Powietrzno – Desantowej, dowodzonej przez Kapitana Wintersa natknęła się na 2 kompanie SS. Jeszcze wtedy nie zdając sobie sprawy że jest to SS i aż 2 kompanie. Niemcy zaskoczeni ponieśli dotkliwe straty – 50 zabitych około 100 rannych. Straty kompani 1 zabity kilkunastu rannych. Podczas ataku kilku amerykanów, natknęło się na wychodzących spod kamiennego mostka, kilkunastu Niemców. Będący najbliżej Amerykanin krzyknął, że mają podnosić ręce do góry. Wtedy zobaczyli, że to są ss-mani. Pierwszy ss-man podnosząc ręce do góry powiedział żeby nie strzelać bo on jest Polakiem. Amerykanin nie zrozumiał i zapytał się będącego razem z nimi kolegi, który znał Niemiecki, co on powiedział.
Tamten mu powiedział że Niemiec mówi, że jest Polakiem. Amerykanin poganiając Niemców krzyknął, że Polaków nie biorą do SS. Opisane wydarzenie jest przedstawione w piątym odcinku serialu Pt : ” Crossroad ”. Przytoczyłem ten epizod, bo wydaje mi się ciekawy i związany z tym tematem.


Ostatnio edytowano czwartek, 22 czerwca 2006, 17:04 przez UŁAN, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 9 marca 2006, 17:17 
Offline
Chorąży
Chorąży

Dołączył(a): sobota, 7 maja 2005, 20:04
Posty: 125
Lokalizacja: Malbork
Dla zainteresowanych tym tematem, mogę polecić książkę Karola Grunberga - " SS Gwardia Hitlera ". Jest tam bardzo dokładnie opisana cała historia SS , od początku poprzez strukturę do samego końca. Jest tam także wspomniane o próbie stworzenia, dywizji z górali. Jak wiemy i na całe szczęście nieudanej.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 19 marca 2006, 19:31 
Offline
Użytkownik zbanowany
Użytkownik zbanowany

Dołączył(a): czwartek, 2 marca 2006, 12:14
Posty: 4
Lokalizacja: obok Olsztyna
W Waffen SS też przeczytaj sobie książke ,,Najeźdzcy" i tam będzie szczególniejsza odp.kilku letni Polak porwany przes SS i wychowany na wrednego faszyste dopiero przed śmiercią dowiedział się,że był polakiem :czo


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 20 marca 2006, 09:30 
Offline
Specjalista
Specjalista

Dołączył(a): sobota, 18 stycznia 2003, 01:00
Posty: 762
Lokalizacja: podkarpacie
W których "Najeźdzcach"? Dobraczyńskiego? To fikcja literacka a Hugo Kostrzewa nie służył w SS tylko w WH, a później w Luftwaffe.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 20 czerwca 2006, 13:25 
Offline
Szeregowy
Szeregowy

Dołączył(a): wtorek, 20 czerwca 2006, 13:20
Posty: 1
Na początku witam wszystkich ponieważ jestem tu nowy. A teraz do rzeczy. Otóż jak wynika z tej dyskusji, rzeczywiście Polaków do armii niemieckiej nie brano. Jednak wielu Polaków/Ślązaków trafiło do Africa Korps gdzie dosyć ceniono ich waleczność. Wyczytałem też gdzieś, że wlaśnie do tej jednostki najchętniej wcielano Polaków/Ślązaków w ramach uzupełnień. Niestety, nie mogę podać teraz materiałów źródłowych, nie pamiętam po prostu gdzie to wyczytałem. Tu jednak powstaje pytanie czy ówcześni Ślązacy byli Polakami czy raczej Niemacmi, choć jak wykazuje życie, motywacje mogły być rozmaite od prawdziwej wiary w III Rzeszę po zwykły rachunek ekonomiczno-życiowy... Nie nam ich jednak ganić czy usprawiedliwaić... Ale się rozpisałem :)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 20 czerwca 2006, 14:25 
Offline
Podpułkownik
Podpułkownik

Dołączył(a): czwartek, 5 maja 2005, 23:32
Posty: 486
Goralenvolk to temat bardzo ciekawy i omijany w prasie. Wątek rodziny Krzeptowskich chociażby, gdzie znalazł się zarówno sławny kurier AK (Józef) jak i niesławny twórca idei Goralenvolku (Wacław)... Istnienie Legionu Góralskiego Waffen SS (Waffen SS Goralischer Legion) pozostaje faktem mimo jego krótkiego żywota.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 28 czerwca 2006, 19:29 
Offline
Młodszy Chorąży
Młodszy Chorąży

Dołączył(a): czwartek, 4 maja 2006, 20:18
Posty: 111
Cytuj:
Wyczytałem też gdzieś, że wlaśnie do tej jednostki najchętniej wcielano Polaków/Ślązaków w ramach uzupełnień

Ja pochodze ze Śląska Cieszyńskiego i musze powiedzieć że tutejsi ludzie podpisywali volks-liste :/
Kiedy mój wujek wysłał pismo w sprawie pradziadka który był ponoc pod Monte Casino przyszła odpowiedź że był ale po stronie Niemieckiej :(
Był jednak tylko sanitariuszem. Mam nawet zdjęcie w jakiejś kantynie jak sobie siedzi z czerwoną opaską na ramieniu
Takich przypadków jest w tym regionie dużo. Pradziadek od znajomego też podpisał liste za co po wojnie odsiedział bodaj 2 lata w więzieniu

Pozdrawiam


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 6 lipca 2006, 13:06 
Offline
Sierżant
Sierżant

Dołączył(a): wtorek, 6 czerwca 2006, 00:24
Posty: 68
Lokalizacja: Starogard Gdański
Mój dziadek zostal wcielony do Wermahtu 1943, lecz po 6 miesiącach zbiegl. Szkoda że moja babcia zniszczyla wszystkie dokumenty , bala się represji. Znalazem ciekawą instytucje w niemczech,zajmującą się odszukiwaniem zaginionych itp. napisaem i czekam, pierwsze o co spytali niemcy, to czy ubiegam się o odszkodowanie.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 8 lipca 2006, 08:13 
Offline
Sierżant
Sierżant

Dołączył(a): sobota, 26 marca 2005, 15:37
Posty: 62
Lokalizacja: opolskie
pirotechnik napisał(a):
Mój dziadek zostal wcielony do Wermahtu 1943, lecz po 6 miesiącach zbiegl. Szkoda że moja babcia zniszczyla wszystkie dokumenty , bala się represji. Znalazem ciekawą instytucje w niemczech,zajmującą się odszukiwaniem zaginionych itp. napisaem i czekam, pierwsze o co spytali niemcy, to czy ubiegam się o odszkodowanie.


A czy możesz podać co to za instytucja?


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Czy Polacy służyli w Wehrmachcie albo w Waffen-SS ???
PostNapisane: sobota, 26 sierpnia 2006, 14:52 
Offline
Młodszy Chorąży
Młodszy Chorąży

Dołączył(a): sobota, 26 sierpnia 2006, 14:37
Posty: 104
Lokalizacja: Wrocław
Claus Von Stauffenberg napisał(a):
Czy Polacy służyli w Wehrmachcie albo w Waffen-SS ??? Jeśli tak to podajcie jednostki wojskowe w których służyli.

Witam Też sie interesuję tym tematem
o tym że Polacy służyli po stronie Niemiec jest,w numerze IOH numer 02/2005 (07)
Grudzień-Styczeń , zatytuowany Polacy W Służbie 3 Rzeszy.
Pozdrawiam!!!!!!! :1


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 29 listopada 2008, 03:28 
Offline
Podporucznik
Podporucznik

Dołączył(a): wtorek, 3 czerwca 2008, 21:37
Posty: 288
Ta historia jest niesamowita...chciałbym przespacerowac się kiedyś ulicą Theodora Kühn'a, Nie Teodora Kalinowskiego ale właśnie tego Theodora Kuhn'a... On to bowiem dla nas polaków i dla naszego otrzeźwienia był polakiem mimo wszystko i wbrew koniunkturze której tak chętnie i łatwo się wysługujemy... ku rozwadze ...


P.S. Obawiam się ze dziś większość poddałaby się okupantowi bez względu na nację, opcję i kreację.... taki dziś PO-TVN-GW trend, zachowawczość, tchórzostwo jest w cenie ! wyprowdzcie mnie z błędu , proszę...! A kto głupi do lasu ! ;)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL