Co do magistra od bursztynu, to nie pamietam szczegolow, w kazym badz razie jest to juz chyba dzialajaca pierwsza w Europie wyzsza uczelnia ksztalcaca artystow bursztynnikow. Mam gdzies komunikat Stowarzyszenia Bursztynnikow czy tez bylo to w "Bursztynisku", ich publikacji. Chyba mniej niz piec latek.
Przyspieszyc twardnienie zywicy.... nie wszystkie sie da. Nawet kopal kolumbijski wystepuje w dwoch odmianach i jedna sie po prostu topi a nie twardnieje. A jak? No coz, nikt nie chce o tym wiele mowic ale, to kwestia temperatury, cisnienia i czasu.
Alaska..... marzy mi sie juz od paru lat. W lewo od Barrow, najdalej na polnoc polozonej miejscowosci w USA, nad Morzem Boforta jest miejscowosc Wainwright tuz przy ktorej jest ujscie rzeki Kuk. Latem, w lipcu sa dwa tygodnie kiedy jest wolna od splywajacej kry lodowej i mozna nia dotrzec daleko w glab tundry. Albo
błąd ortograficzny!!! ma być "znaleźć" bush pilota ktory podrzucil by do jej poczatkow i splynac nadmuchiwanym canoe z powrotem do Wainwright. Oczywiscie przeszukujac jej zbocza za odslonieciami z ktorych czynniki atmosferyczne jak i miliony racic karibu wytracaja bursztyny. Mozna tego tam zebrac ladny worek po ziemniakach... tyle tylko ze bardzo ubogi jest w inkluzje zwierzece, sporo ponoc roslinnych. Te tez sa fajne i wazne naukowo, choc uwagi przyciagaja znacznie mniej.
http://puffin.ptialaska.net/~jgreeley/alaskamap.gif
Tyle ze na taka wycieczke to z 5 tys. usd poszlo by... tysiac na samolot z Chicago, prawie dwa na canoe, bush pilot swoje, sprzet swoje........ ze nie wspomne o glodnych misiach :P