|
Witam kolegów.
Ja przez całe lato stosowałem połączenie dwóch walców , jeden neodym 70x30 oraz SmCo 70x30 w obudowie własnej roboty z uchem , szeklą żeglarską i liną fi 20mm z zarobioną końcówką o całkowitej długości 20m.
Uwagi :
1. zaczep o stalowe przęsło mostu-totalna katastrofa,ekwilibrystyka nadwodna i adrenalina jak przy złowieniu Tygrysa T VI- uważajcie na
rozmach i precyzję rzutu.
2. próby łowienia z pontonu, lub z dwóch pontonów (2 osoby ) - bez sensu, przy trafieniu konkretnego (wagowo) obiektu niemożność
odczepienia zestawu , włącznie z nabieraniem wody i przymusową kąpielą . Dopiero prowizoryczne sztukowanie liny i odholowanie do
brzegu pozwala na odzyskanie magnesów. Niestety, zmiana w związku z tym kąta holowania powoduje wyczepienie fantu.Wniosek: jeśli
łowimy na otwartym akwenie, niezbędne jest dysponowanie łodzią o odpowiedniej wyporności, próba "pompowania" liną z małej łodki
zakończy się tak jak opisałem wyżej.
3. Połączenie moich magnesów o tych parametrach jakie podałem jest praktycznie szczytem fizycznych możliwości "wyrwania" obiektu z dna
a zapewniam ,że nie należę do słabeuszy. Przykład : uzyskałem informację o zatopionym w 1939r. samochodzie. Wiadomo, nie miałem
szans na wyciągnięcie ale połowić można. Tak się składa, że w tym miejscu można rzucać z mostu a więc pod nogami mamy solidne
oparcie dla nóg w razie przylgnięcia magnesów do dużego obiektu. Uwierzcie , po złapaniu żelastwa , ostatkiem sił byłem w stanie wyrwać
magnes z objęć rzeki.Wniosek : nie przesadźcie ze zwiększaniem ilości magnesów.
4. Jak ktoś już pisał, praca jest wybitnie śmierdząca, brudna i nie polecana dla szkieletorów o wadze piórkowej. Zajęcie typowe
dla "fizoli".Jedno lato i mięśnie macie jak Pudzian, co wcale nie gwarantuje mnóstwa fantów.
5. Ostatnia , chyba najważniejsza uwaga : nie sądźcie , że godzinę po zmontowaniu zestawu traficie na skład żelastwa godnego uwagi.
Dominują : wiadra, żeliwne rury kanalizacyjne,druty, pręty, łyżwa (hokejówka)- szkoda że nie trafiłem drugiej sztuki, mnóstwo małych
kamyczków z zawartością rudy żelaza, co powoduje stałą konieczność czyszczenia zestawu, no i wszędobylski szlam, od którego śmierdzi
się na kilometr a samochód wygląda jak z I wojny światowej.
A i jeszcze jedno , w razie kontroli - oczyszczamy akweny z zalegającego złomu, tacy z nas ekolodzy !!!
:1
Pozdrawiam wszystkich grzebiących i łowiących.
peter_2005
|