|
Ja z proboszczem załatwiłem sprawę podczas dogadywania szczegółów chrztu (płacenia) mojej córeczki. Po wszystkim, tak od niechcenia, zagadnąłem, czy mogę z wykrywaczem metali po kościelnych polach pochodzić - wcześniej zapytałem się ile lat plebania w tym miejscu stoi i takie tam. A kościółek ma coś koło 750 lat!!!. Zainteresowany zapytał czego tam chcę szukać - a ja na to, ze takie tam, klamra wojsk napoleońskich czy podobne. Warunek - nigdy nic nie wolno wspomnieć o monetach - bo prze....ne. Zgodził sie bez problemu, byle dogadać się z dzierżawcą. U dzierżawcy - buca - wziąłem go na sposób. W pierwszym zdaniu od razu wypaliłem, że proboszcz się zgodził i czy on nie ma nic przeciw. No a jeżeli ksiądz proboszcz i owszem, to on również. Dziś w nocy idę pod kościół (miejsce dość uczęszczane, oświetlone, widoczne z estakady) - zdam relację jak było - jeśli chcecie.
m.
|