|
Trzy tygodnie wstecz, Wielkopolska.Trochę polatałem tu już w ubiegłym roku liczyłem na to,że oblecę ciekawe poletko,a tu klapa obsiane :evil: Nieopodal paskudne nieużytki- trawsko, zielsko, sitowie idę, po 11krokach ładny sygnał wyskakuje rzymek, mój pierwszy rzymek :) Radość przeogromna, za chwilę boratynka 1,2,3,4....30-ta. Po chwili mam sygnał na coś co siedzi głębiej. Kopie się lekko piasek, siwica. Pół metra sygnał coraz lepszy głębiej jeszcze lepszy około metra ziemia jakby otwierała się przede mną, rozejrzałem się nieufnie dookoła, czy ktoś nie obserwuje B+ . Wreszcie szpadel zażegotał, dreszcze przeszły mi po plecach. zalał mnie pot...Zacząłem grzebać rękami, czuję coś metalowego jakby rura, lekkie przerażenie, że to jakaś bombka dużych rozmiarów i w tym momencie przypomina mi się, że jak wchodziłem na pole w oddali widziałem żółty słupek, dzwigam się słupek faktycznie stoi obracam się w drugą stronę stoi drugi,a ja na samym środku wzdłuż osi. Ręce opadły, pot powoli wysychał, przyszło mi zakopać dziursko i iść do samochodu :oops: Dla niezorientowanych informacja RUROCIĄGI GAZOWE są oznaczane właśnie takimi żółtymi słupkami :lol: Mimo wszystko na drugi dzień poszedłem tam znowu trafiłem drugiego rzymka :1
|