|
Witam
Śnieg taki za oknem i mróz, gawrony i zające podchodzą pod domostwa, nic tylko porozmyślać, a jeśli gdzieś powędrować myślami, to w przeszłość najlepiej...
Czytam tu sobie w "Archeologii Żywej" (nr 2/2006) o drewnianych konikach. Czytam o nich nie pierwszy raz, pojawiają się tu i ówdzie archeologom.
Prof. Bogusław Gediga, opisując wykopaliska na wczesnośredniowiecznym grodzie na Ostrówku w Opolu, pisze m.in. "Dosyć pokaźną grupę stanowią zabytki rzeźby w drewnie reprezentujące tradycyjny nurt (...) Są to niewielkich rozmiarów rzeźby przedstawiające rozmaite figurki zwierzęce, wśród których przeważają figurki koników. Nie można jednak określać te przedmioty jedynie jako zabawki, choć tak obecnie mogą się na one kojarzyć (...)
Dalej z tekstu wynika, że niektóre z owych drewnianych zwierzaków posiadają cechy symboliczne. Symbolikę (przynajmniej w tak rozumianą) zostawmy na boku.
Część koników znajdowanych przez archeologów być może i ma/miała znaczenie symboliczne, a kto wie - może nawet magiczne ale wiele z nich to zwykłe zabawki.
U tu nachodzi mnie refleksja - nie nowa - że czasy się zmieniają, ale ludzie wciąż są tacy sami. I dzieci są takie same. Kiedyś malcy bawili się konikami, dziś bawią się samochodzikami. Gdyby patrzeć na jedne i drugie pod kątem funkcji i znaczenia - właściwie to to samo.
Koń był kiedyś atrybutem niezależności, majętności, wyznaczał status społeczny posiadacza, dawał ogromne możliwości. Człowiek na koniu imponował nie tylko dzieciom... ale im przede wszystkim. Prawdziwy koń musiał być dla nich przedmiotem marzeń, jeździec (np. rycerz) był wzorem. "Taki będę, jak dorosnę" - marzył chyba każdy malec, bez względu na stan społeczny, bo dziecięce marzenia nie zważają na rzeczywiste możliwości, ograniczenia. Pewnie się nie pomylę zgadując, że w każdym średniowiecznym domostwie, w którym był choć jeden mały chłopiec, musiała być cała kolekcja drewnianych koników. Najważniejszych zabawek.
Tak samo ważnych, jak dziś ważne są samochody. Auto ma dziś te same funkcje i znaczenia, co kiedyś koń. Imponuje, określa status majątkowy, daje niezależność i szersze możliwości (przemieszczania się, zdobywania pieniędzy, podróżowania). Kto wejdzie do pokoju kilkulatka, ten przekona się, że 80 proc. zabawek to samochody.
Był kiedyś koń, tym czym dziś jest samochód, nie tylko w naszej cywilizacji, społeczeństwie ale i w dziecięcych sercach.
Podobnie rzecz się ma z bronią, a konkretnie podstawowym orężem osobistym, czyli mieczami, a dziś - karabinami. Z ostatnich wykopalisk pod krakowskim Rynkiem zapamiętałem najbardziej drewniany mieczyk. Dziecięcą zabawkę, która przetrwała w ziemi do naszych czasów. Jak sobie wyobrażę tego malca, który 700 lat temu biegał między wąskimi uliczkami kramów na krakowskim Rynku z mieczykiem - i gdzieś go sobie zapodział w błocie, a może ukrył w ziemi lub pod dranicą, żeby nie przeszkadzał w innej akurat zabawie - to ogarnia mnie rzewność. Wciąż widuję takich malców, co dwigają karabiny z plastiku, a i do dziś zdarzają się niekiedy miecze :)
Ale mieczyki i karabiny, to temat na osobną opowieść...
:pa
Test
|