|
W moich stronach ludzie opowiadają taką historię:
To było dawno. W Wielki Piątek kilku wyrostków
poszło grać w karty na trawiasty pagórek,
pod zamkiem. Na pagórku stał krzyż, a na krzyżu
- figura ukrzyżowanego Chrystusa.
Zwykle grali tam w karty, ale
ten dzień był szczególny, więc mieli obiekcje, jak
tu grać w karty w Wielki Piątek pod krzyżem.
Jeden był choirak, ściągnął czapkę, wspiął się
na krzyż i założył figurze kaszkiet tak,
żeby zasłaniał oczy. Że niby nie będzie widać,
jak grają.
Pograli, pograli i rozeszli się do domów,
a ten chłopyś od czapki zanim doszedł do chaty
to stracił wzrok.
|