Renald napisał(a):
Nie, IdeL, nie zawsze jest tak jak piszesz. Niektórzy na swoje zbiory wydają każdy zaoszczędzony grosz. Nie łażą i nie grzebią w ziemi. Szukają na targach staroci i aukcjach w całej Europie, czyszczą, pielęgnują, a później jakiś śmieć zabiera im te rzeczy i pod byle pretekstem pakuje do wilgotnego, psiego magazynu.
Fakt, uogólniłem - miałem na myśli to co jest regulacjami prawnymi określone mianem broni. Nie wierzę, że włażąca do chaty policja zabierze Ci ładownicę, czapkę wermahtu czy bagnet. Ne czarujmy się - zdecydowana większość ludzi zbierających tzw. militaria chętnie wchodzi w posiadanie broni palnej. Możesz mi Renald gadać co chcesz, ale nie zmienia to faktu, że niewielu jest zbieraczy militariów, niezafascynowanych bronią. Na temat zbieraczy amunicji i niewybuchów to w ogóle się nie wypowiadam, bo trzeba być ciężkim psychopatą, aby przynosić takie coś do budynku, w którym mieszkają ludzie i wybacz, ale nijakie tłumaczenia, że on się zna na tym syfie nie przekonają mnie.
Renald napisał(a):
I przestań pisać bzdury o jakiś "stosownych zezwoleniach". Robisz ludziom wodę z mózgu! W rzeczywistości NIE MA NICZEGO TAKIEGO! Mówimy tutaj o bezprawiu, o bezsilności zwyczajnego obywatela wobec rosnącej arogancji ziobrowego pomiotu.
Wyraziłem się wystarczająco jasno?
I tu się mylisz - mam znajomego kolekcjonera broni zamieszkałego koło Poznania i niestety ale człowiek ten posiada STOSOWNE ZEZWOLENIA - w jaki sposób to załatwił ?? Nie wiem, nie znam się - ja broni nie zbieram. OStatnio pracował jako archiwista w urzędzie miejskim - i na pracownika aparatu przymusu raczej nie wyglądał.
Renald napisał(a):
Połaziłeś 4godziny (!!!) po polu, nikt się nie przyczepił, więc jest Ok???? Pisałeś to po trawie?
Nie IdeL, nie będzie dobrze. Jest tragicznie i nic nie zapowiada zmiany. .......
Mylisz się u mnie łażenie z detektorem to wręcz ciężki nałóg od lat. To nie kwestia czterech godzin. Biegam ze sprzętem regularnie -kilka razy w tygodniu: po robocie, standardowo w soboty lub niedziele, wyjeżdżając na jednodniowe delegacje....
Generalnie w terenie bywam często, z różnej maści służbami mundurowymi nieraz miałem do czynienia i jakoś nie zauważyłem aby coś zmieniło się in minus - przynajmniej w moim wypadku.
Mam parę zasad, których trzymam się, nie łażę po uprawach, stanowiskach archeologicznych, cmentarzach, zasypuję po sobie dołki, ponadto standardowo do kopania ma plastikową łopatkę typu fiskars, a nie porażajacy szpadel niczym rasowy grabarz - i nie wzbudzam tym pewnie przerażenia. Na palcach jednej ręki mogę policzyć przypadki braku akceptacji. Dwa razy panowie ze służby leśnej grzecznie poprosili mnie o przeniesienie się gdzieś indziej, dwa razy przylecieli rolnicy, którzy ewidentnie chcieli na flachę, kiedyś pokrzyczał na mnie piajny motorowerzysta - niemniej tyle razy mnie widział, że potem pierwszy sie witał (stały bywalec wiejskiego sklepu z winem). Często łażę w pobliżach osad....
Być może miałem szczęście.....
Renald z całą sympatią, jeśli sądzisz, że będzie gorzej, to po prostu znajdź sobie inne zainteresowania
Renald napisał(a):
Myślisz IdeL, że Ciebie to nie dotyczy? Kiedy się przekonasz o swojej pomyłce, będzie za późno. Po Ciebie również przyjdą. Możliwe, że na samym końcu, ale przyjdą.
Tak, tak - na pewno przyjdą i zamkną kolejnego wariata zbierającego śmieci po starych traktach (to o mnie oczywiście).
Chłopie nie przesadzaj.....
Renald napisał(a):
Jeżeli można coś zrobić, to teraz. I to nie organizując się w jakieś stowarzyszenia i inne kółka różańcowe, nie "włócząc się to tu, to tam", ale docierając do mediów. Media są ostatnią siłą, której boi się to coś, stojące obecnie przy żłobie.
I tu się z Tobą zgadzam. Zasadniczo nie sypatyzuję z politykami, a obecny rząd budzi we mnie najgorsze odczucia. Swoją drogą kilka razy już tu i ówdzie twierdziłem, że zamiast biadolić, że jest źle i rezygnować z tego hobby - -starać się je uprawiać (oczywiście zgodnie z prawem). Tylko dzieki temu jak zajdzie możliwość będziemy mieli wpływ na zmianę regulacji prawnych w tym zakresie - będziemy stroną zaintersowaną czy nawet swego rodzaju siłą.
To, że na razie nikogo w rządzie nie przekonasz o takiej konieczności - wcale nie musisz mi pisać - wiem o tym.
Co by jednak nie powiedzieć: niezależnie od tego jak bardzo stanie się przychylne dla nas to prawo - na pewno zawsze bedziesz mógł liczyć na ponoszenie konsekwencji prawnych z tytułu zbierania nielegalnej broni czy materiałów wybuchowych. Nie czarujmy się też, każdy kto kopie broń (lub kupuje wykopki) wie, że wcale nierzadko zdarza się trafianie egzemplarzy nadających się do uratowania. Poza tym jak byś chciał w regulacji określić czy broń straciła swoją funkcjonalność czy też nie :que :que :que
Nie wyobrażam sobie podawania liczby wrzerów czy też stopnia skorodowania.
Nie znam się na broni ale poznałem kiedyś poszukiwacza militariów z zawodu rusznikarza na dokładkę i wiem co on znajdował i opowiadał o znaleziskach :)
Mogę powiedzieć tyle: jestem za tym aby takie znaleziska były oddawane do ekspertyzy i w ramach egzekwowania prawa co najwyżej unieszkodliwiane i oddawane znalazcy (nabywcy), mało tego - fajnie by było nawet aby samemu można było je oddać i uzyskać "stosowny certyfikat kolekcjonerski" - czemu nie :que :que
Renald napisał(a):
Wybacz IdeL ostry język, ale zrozumiałem że nie zniosę dłużej tego naiwnego optymizmu, udawania, że skoro mnie nie kopią, to nikt nie jest kopany. Dosyć...
Luzik, nie należę do obrażalskich - sam chciałbym, aby w Polsce były szczęśliwsze regulacje prawne w tym zakresie. I powtórzę jeszcze raz to co wydaje mi się za słuszne: nie rezygnujmy z naszego hobby - dzięki temu jesteśmy grupą ludzi, która ma potencjalna mozliwość egzekwowania zmian w prawie. Jednocześnie strajamy się postępować zgodnie nałożonymi normami etycznymi - po to aby nie traktowali nas tak jak scenarzysta tego drętwego serialu - Plebania :que :que
Dzięki temu w momencie gdy zaistnieje taka możliwość będą chcieli z nami rozmawiać.... wiem, że brzmi to cokolwiek irracjonalnie bo teoretycznie to my sami wybieramy sobie WŁADCÓW - niestety rzeczywistość wyglada inaczej. Choć wydaje mi się, że społeczeństwo traktuje nas raczej przychylnie - wystarczy poczytać komentarze do niesprzyjających artykułów na necie.
Pozdroofki
IdeL