|
A tak (pomijając cykl wymiany uprzejmości z bertą) przy okazji nachodzi mnie pewna atomowo - uranowa, radiacyjna refleksja.
Oto zdawać by się mogło, że bardzo wielu ludzi nosi gdzieś w sobie głębokie pragnienie, aby jednak okazało się, że ta okropna, sowiecka broń atomowa była przechowywana (albo ściślej - choćby tylko przechowywana) na terenie Polski. Gotowi by byli chyba nawet walczyć w obronie tego stwierdzenia. A jak już z tym przechowywaniem broni atomowej by nie wyszło, to żeby choć tranzytem przez Polskę jechała. A jak już nie jakaś sowiecka bomba, to może niemiecka, a jak żadna z tych, to żeby gdzieś choć trochę uranu w Sudetach. A jak uran, to i pojawiające się w pobliżu UFO. Kiedy zaś i uranu i UFO nie dość, to może jakaś fabryka wody ciężkiej, a jak i tego mało, to niechby "radiacja" się pojawiała. Nieważne, że owa gdzieś tam pojawiająca się ponoć "radiacja" miewa poziom niższy niż "radiacja" granitowego krawężnika, ważne, że jest i można o niej napisać. ;) Czy to jest kwestia jakiegoś dowartościowywania się, czy specyficznego apetytu na ten dreszcz emocji przy zwiedzaniu dawnych baz Północnej Grupy Wojsk Armii Czerwonej lub wycieczkach w Sudety, czy zaspokojenie innych nieznanych mi potrzeb, - nie wiem. Tak czy inaczej zjawisko szczególnie w necie przybiera zabawne formy. Oto gdzie tylko mamusia Natura pozostawiła po sobie choćby ślad mineralizacji uranem słychać wrzask - "to z tutejszego, naszego uranu zbudowano pierwszą sowiecką bombę!" Tak pisze się o Kowarach, o Kletnie, Jarnołtówku i kilku innych wystąpieniach. Jakby tak piewców poszczególnych regionów napuścić na siebie, to pewnie by się pobili o prawa do tej "pierwszej sowieckiej bomby" :) A jak już z ichniego uranu, no to oczywista niewolnicza praca więźniów, co to tyrali "bez żadnej osłony przed promieniowaniem" itd, itd. Najlepszym numerem okazała się tutaj tzw. Stara Kopalnia Uranu w Kletnie, gdzie najpierw udostępnioną do ruchu turystycznego trasę obudowano uranowymi pierdołami, a póżniej, gdy zestrachana publika nie chciała kupować biletów, biegusiem zapewniano wszem i wobec o gwarantowanym ludziom bezpieczeństwie. ;) I tak się powoli usrywa w necie przez lata, ta swoista sterta ewidentnych fałszerstw, pierdół, tanich sensacji i ludzkiego do nich zamiłowania. Mam wrażenie, że już nikt, nigdy tego nie posprząta.
|