Z całym szcunkiem Witku, :x ale:
Witold Nowak napisał(a):
Po pierwsze, codziennie na łamach prasy, czy telewizji możemy oglądać makasakryczne zdjęcia z różnych miejsc na świecie, gdzie giną ludzie, których tożsamości nawet nie znamy.
i właśnie dlatego łatwiej oraz bez większego wzruszenia nam jest je oglądać, bo są to ludzie anonimowi
Witold Nowak napisał(a):
Po drugie, pan Waldemar Milewicz był osobą publiczną, (reporterem).
i to jest główny powód dla którego przynajmniej mnie ciężko było oglądać te zdjęcia, ponieważ przez to, iż bardzo często gościł u mnie w domu (na ekranie telewizora) jego śmierć jest dla mnie bardziej przejmująca niz np. synów saddama (celowo z małej litery)
Witold Nowak napisał(a):
Po trzecie, uważam że gdyby W.Milewicz mógł zrobiłby z tego reportaż. Zawsze pokazywał nam rzeczywistość taką jaka jest, bez ubarwień - również śmierć - jaka by ona nie była.
Daruj, ale z tego co sobie przypominam w reportażach Pana Milewicza śmierć nie była nigdy najważniejszą i najbardziej wyeksponowaną ich częścią, jak to miało miejsce w publikacji SE.
Reasumując:
Trudniej nam przyjąć śmierć, a co za tym idzie również pokazującą ze szczegółami dokumentację fotograficzną z miejsca śmierci kogoś nam bliskiego lub nie obojętnego. Przyjmujemy to nawet z odrazą, cynizmem i brakiem poczucia własnej godności. To właśnie pokazał nam SE.
Wydaje mi się jednak, iż dalsza dyskusja nie ma największego sensu, biorąc pod uwagę, iż takich gorących rozmów na swój temat oczekiwał również SE. :fon
Pozdrawiam