|
hehe znam ten ból z miejscówkami...
mieszkałem w Grudziądzu, na osiedlu Lotnisko--> piękny las, jeden wielki okop, jest tam wszystko... ale wykrywacz mam od niedawna, teren tak przeryty że ze swoim jabolem tylko odłamki wykopuje. Są miejsca, gdzie w promieniu 20 metrów jest przynajmniej kilkadziesiąt niezasypanych dołków Heh a pamiętam czasy gdy bez piszczałki się szło i machało łopatą, jak się pokazywała ruda, to znaczyło że wrto kopać dalej, jak nie to sie szlo w inne miejsce... zawsze coś wylazło - a było to z 10 lat temu czyli nie aż tak dawno..
|