krull napisał(a):
Zloty są OK. Kleszcze nie są OK. Jakieś takie ultradźwiękowe odstraszacze na owady wymyślono. Ktoś to sprawdził?
Postawię kratę piwa temu, kto zaprezentuje nam urządzenie skutecznie odstraszające kleszcze :piwo :piwo :piwo ;)
Być może narażę, się firmom produkującym repelenty. Ale w mojej ocenie kleszcza należy traktować jak rzep, który wyląduje na każdej ocierającej się o niego nogawce (czy tego chce czy nie). A nie jako zapachowego smakosza, który z odległości kilku metrów ocenia "atrakcyjność" swojej ofiary.
Główny wpływ na aktywność kleszcza ma temperatura oraz wilgotność powietrza. Od tych czynników zależy, czy zechce obsadzić stanowiska bojowe. A jeśli już się wdrapie na swoją łodygę i wysunie haczykowate odnóża, to już po frytkach - w sposób mechaniczny chwyci się wszystkiego, co poruszy się w jego zasięgu. Sprzedawana chemia, która ma na celu odstraszyć zapachem kleszcza, czy też ogłupić jego receptory, jest w tym momencie bezskuteczna.
Można przeprowadzić tu proste doświadczenie. Jeśli złapiesz na swojej nogawce kleszcza, odłóż go najlepiej na kawałek papieru. Spryskaj swoją dłoń odstraszaczem na kleszcze. Następnie przystaw ją do kartki, tuż przed kleszczem. Początkowo, gdy skóra będzie jeszcze mokra od chemii, kleszcz znajdzie sobie inne ciekawsze zajęcie. Jednak po kilku minutach, gdy skóra lekko przeschnie, kleszcz wdrapie się ochoczo po naszej dłoni. Nawet jeśli nie będzie mu odpowiadał zapach, będzie wędrował po ciele tak długo, aż znajdzie dla siebie odpowiednie miejsce. Kleszcz na pewno nie opuści swojej ofiary, choćby miałby się na niej udusić czy utopić. Topiłem kiedyś jednego, maszerującego po mojej nodze, przez ok. 20 minut - przeżył. Po wyciągnięciu z wody, zasuwał dalej, jak gdyby nic się nie stało. Kleszcz, do póki nie zwiększy swojej masy poprzez dłuższy posiłek na swojej ofierze, fizycznie nie jest w stanie odpaść od ofiary. Jego haczykowate odnóża, niewielka waga oraz niskie "zawieszenie" na to mu nie pozwalają (chyba, że buszuje po sierści, której nie jest w stanie pewnie się chwycić, albo po wyjątkowo gładkiej powierzchni). W mojej ocenie najskuteczniejszym środkiem na kleszcze jest świadome unikanie miejsc, w których kleszcze lubią bywać, oraz każdorazowe oględziny ubioru/ciała, tuż po przejściu przez potencjalne siedlisko kleszczy.
Osoby, które chciałyby się bezpośrednio przekonać na ile zawodne potrafią być wszelkiego typu odstraszacze na kleszcze, zapraszam do Gdyni. Mam tu dwa biologiczne poligony doświadczalne ze stadem nie dokarmianych od dłuższego czasu kleszczy ;)