|
Koledzy,mija 65 lat od czasu rzezi Polaków na Wołyniu dokonanej rękami ukraińskich nacjonalistów.
Oczywiście określenie "nacjonalista" ma obecnie pejoratywne znaczenie ale wolałbym użyć słowa bandyci
bo ciężko określić innymi słowami to co stało się 11 Lipca 1943 roku.
Tego dnia podpalono i wymordowano ludność w 167 miejscowościach.
Oczywiście tego rodzaju zachowania występowały wcześniej i póżniej ale ten dzień był najczarniejszy
w historii wschodnich terenów II RP.
Historycy oceniają ilość ofiar na 60 do 250 tys.!!!
Strona ukraińska twierdzi że zginęło 100 tysięcy Polaków i 30 tysięcy Ukraińców zapominając że
te ukraińskie ofiary to w większości efekt działalności OUNu i sympatyków tej "organizacji"
Nie muszę przypominać że ofiarami były dzieci i nasze babcie oraz dziadkowie.
Mężczyzni z tych terenów nie mieli już szans na obronę swych domów.
Dostarczono im wcześniej rozrywki w stylu Katyń,Kazachstan,Łubianka,Al.Szucha,Morze Ochockie,
Oświęcim,KL Płaszów,"bojownicy o wolność i demokrację" ,o polskich komunistach nie wspominając.
„Całe Kresy stanowiły bogate, wielokulurowe społeczeństwo. Nie odczuwałem żadnej niechęci do innych nacji. Ale kiedy nadeszły mordy, wieś pękła. Najbardziej dramatyczne stały się sunące ku nam echa zbrodni, które nas okrążały i koło śmierci zacieśniało się jak pętla na szyi. Zabijano nasze dusze na raty, dzień w dzień, noc w noc. Najpierw gdzieś daleko komuś odcięto język, bliżej wydłubano oczy, a najbliżej porżnięto piłami. I w tym oczekiwaniu na śmierć musieliśmy żyć.[...] Polacy w ogóle nie byli przygotowani. To było wielkie trzęsienie ziemi w dziejach Polski i tamtej Europy. Najpierw wydawało się, że to jednorazowa zbrodnia i więcej się nie powtórzy. Ale było coraz gorzej. Mordy stawały się coraz okrutniejsze, coraz bardziej wyrafinowane. Płonęły kolejne wsie, palono żywcem tysiące Polaków. Groza wydarzeń uświadamiała skalę okrucieństwa, męczeńską śmierć, którą trudno do dzisiaj zapomnieć.[...] Niedawno pojechałem na Kresy, by się upewnić, że kiedyś tam mieszkałem.
W człowieku żyje potrzeba rekonstrukcji własnego życia, sprawdzenia, czy się rzeczywiście istniało i czy istniał tamten świat. Szukamy własnych korzeni. Mimo, że sam przeszedłem przez piekło, wciąż miałem poczucie, że to nieprawda, a koszmarny sen. Dotarłem do miejsca, gdzie był mój dom, ale już go nie ma. Nie ma cmentarza, płyty nagrobne zniszczone, krzyże powyrywane, pasą się tam krowy. Kościół zamieniono w magazyn. I ta dzwoniąca w uszach, straszna cisza po Polakach! Płakać się chce![...] Mieszkańcy ukraińskich wiosek idą w zaparte i twierdzą na ogół, że Polacy tam w ogóle nigdy nie mieszkali. [...]Im się wydaje, że to Polacy są winni. Kiedy opowiadam prawdę, nie chcą jej przyjąć. Mówią, że to niemożliwe.
I ja ich rozumiem. Bo tego normalny umysł nie jest w stanie ogarnąć.”
To są słowa Stanisław Srokowskiego który za powieść "Nienawiść" otrzymał 11 listopada 2007 r. wyróżnienie w konkursie Nagrody Literackiej im. Józefa Mackiewicza.
On tam był!!! uratowała go Ukrainka.
|