Dzisiaj jadąc w zupełnie inne miejsce zobaczyłem, że na poletku, po którym śmigałem przez kilka wiosen i jesieni pracuje koparka. No i zmieniłem plany, pogadałem z operatorem koparki i nie miał nic przeciwko, żebym pośmigał, byle bym tylko mu pod łychę nie podchodził. Pomimo tego, że koparka zciągnęła od 40cm do około metra w najgłębszych miejscach to ziemia pod spodem w niektórych miejscach miała jeszcze kilkucentymetrową skorupkę.Nie wiem czy to efekt zamarzania od razu, co raczej mało prawdopodobne ze względu ma bardzo delikatny mróz dzisiaj(-1,-2), czy raczej pozostałość po zamarzniętej całości przed pojawieniem się koparki.Jak podszedłem do skraju wykopu to ładnie widać było ile poletko potrafi zamarznąć. Było to od 40 do 60 cm!!! Przy okazji kilka spostrzeżeń, co do zalegania fantów. Jak chodziłem tam wcześniej to fantów było mnóstwo, co najmniej kilka na metr kwadratowy.Pełno plomb, guzików, kopiejek i innych kolorków. Teraz po zdjęciu tej warstwy ziemi fantów było bardzo mało(około 40 sygnałów przez 4 godzinki, przy czym przed pojawieniem się koparki było ponad 200 sygnałów w takim samym czasie) i dzisiaj przeczesałem dużo większy teren. Ale prawie zniknęły sygnały od stalowych śmieci, których było bardzo dużo, a teraz dosłownie kilka.Poniżej kilka fotek ze skraju wykopu.
[ img ] [ img ] [ img ] [ img ] [ img ] [ img ]