Cytuj:
buszmen napisał:
A ja bym kopał wszystkie sygnały, co masz do stracenia, a nuż się trafi i wtedy wielkie
Nie wiesz jak to jest na podwórkach czy przydomowych ogródkach? Tu kapsel, tam gwóżdz, tu kawałek drutu czy folii, co parę centymetrów jakiś śmieć i szlag człowieka trafia bo jest dziesięć sygnałów na sekundę. Nawet dyskryma nie pomaga bo byle większa blacha daje ładny sygnał.
Własnie dlatego nie ma sensu tam włazić nawet ze 100 wykrywkami.
Cytuj:
A nie możecie zdjąć warstwy ze 20 cm szpadlami albo jakimś ciężkim sprzętem (na wiosce sie zawsze jakis spych znajdzie, u nas ludzie maja takie do ciagnika doczepiane).
Ten kolega ma to zrobić we skazanym miejscu, ale jak napisałem pamięć ludzka jest zawodna i ten depozyt równie dobrze może być 15m dalej.
Cytuj:
Jakoś nie chce mi się wierzyć że ten depozyt jest poza zasięgiem wszelkich wykrywaczy. Przecież nie były tam zakopywane stare podkowy tylko coś wykonanego ze szlachetnych kruszców. głębiej niż 1 m pod ziemią? Też nie bardzo chce mi się wierzyć, jeśli jest to na terenie gospodarstwa. Myślę że dobry wykrywacz to namierzy, albo to bujda. Chyba że już ktoś się dobrał do tego wcześniej. Bez georadarów, Minelabów, magnetyzerów itp. Za to ze szpadlem, kilofem i informacją od "tubylców"
Też nie mam 100% pewności że tam coś jest i nie wiem na jakiej głebokości - gdybym wiedział gdzie i jak to juz by ten garnek był wydłubany :)
Ale jeśli istotnie tam coś było zakopane na pewno nikt tego jeszcze nie wykopał - tak mnie zapewnia ta babcia (w rodzinie kazdy każdego pilnował i patrzył na łapy ;) )